Autor: Mirela Bornikowska

 

Żyją na świecie duże Kangury, które potrafią zadbać nie tylko o zdrowie i sprzęt, ale także o integrację( choćby on- line). Są maleńkie Torbacze, które z ufnością patrzą w oczy rodziców i to na razie im wystarcza. A która grupa jest najtrudniejsza do “wyłowienia” i zintegrowania? To Gang Zbuntowanych Leniwców- czyli …nastolatki:) Leniwiec to oczywiście gatunek torbacza, a nie cecha charakteru fantastycznych młodych ludzi, których postanowiliśmy odnaleźć i zaprosić na weekendowe spotkanie integracyjne w podwarszawskim Rozalinie.

Sala, w której się spotykaliśmy miała kształt mongolskiej jurty- czyli była okrągła, a więc wymarzona do zabaw integracyjnych.  Nie do przecenienia jest fakt, że rodzice towarzyszący Gangowi Leniwców brali udział w tych zabawach z taką samą ochotą, jak ich dzieci. Wystarczyła chwila i cała grupa znała swoje imiona, a zabawy zmieniały się od typowo rozrywkowych przez wymagające gimnastyki mózgu i języka po bardzo indywidualne, na które wszyscy potrzebowali chwili zastanowienia, a czasem wręcz “odkrycia się” przed grupą. Skoro wszystkie się udały, to znaczy, że grupa szybko sobie zaufała, wszyscy poczuli się “wśród swoich”, co było chyba największym sukcesem tego spotkania, bo przyszła chwila, kiedy młodzi chichotali w swoim gronie, a ich rodzice w osobnej grupie NARESZCIE mogli na żywo porozmawiać o radościach i problemach życia w domu z dorastającym Torbaczem( płci obojga). Ze względu na specyfikę chorób ich dzieci była to okazja niezwykle rzadka, z której wszyscy z radością skorzystali. Jeszcze większą radość mieli w oczach, patrząc na swoje dzieci, wyluzowane w gronie rówieśników WRESZCIE dokładnie takich samych, jak oni.

Na tym spotkaniu ani razu nikt nie użył słowa: ” dziwny”  czy ” inny” , nie cytując takich, które do cytowania się nie nadają, a które każdy stomik i jego bliski przynajmniej raz w życiu usłyszał.

Chwile-jak motyle, są ulotne. Na szczęście istnieją sposoby, by zatrzymać je w kadrze lub uwiecznić na filmie w formie wywiadu. Nasi uczestnicy mieli taką możliwość i jak z każdej innej, chętnie z tej również skorzystali. Efekty sesji fotograficznej i wywiadów szczerych do bólu i poważnych ponad wiek uczestników, zrobiły na nas ogromnie wrażenie. I w tym miejscu murem( jak zawsze przy Torbaczach) stali ich bliscy, którzy również Pani Aleksandrze Cieślik odpowiedzieli na często bardzo trudne pytania.

W Rozalinie spotkała się prawdziwa Drużyna Torbaczy, która wyjeżdżała stamtąd silniejsza, bogatsza w wiedzę, doświadczenie, wsparcie, ale przede wszystkim w nowe kontakty i przyjaźnie, które bardzo szybko się nawiązały, bez względu na wiek uczestnika tego fantastycznego spotkania.

Dokumentację fotograficzną i filmową będziemy prezentować…..