Żegnaj lato, witaj szkoło!

0

Są takie chwile, gdy czujemy się, jakbyśmy stali w pięknej, otwartej bramie. Za plecami mamy pachnące miętą lato, wakacje, ciepłe, beztroskie dni, a przed nami jesień – cudna, kolorowa, pełna nasyconych barw i darów, których mnóstwo w lasach i ogrodach. Stojąc w tej otwartej bramie słyszymy dźwięk (niezbyt miły dla ucha). Jest to dźwięk pierwszego, szkolnego dzwonka.

Czy uda nam się złamać stereotyp, mówiący o tym, że wakacje zawsze są tylko fajne, a ich koniec niekoniecznie? Czy może być tak, że czas wolny nie musi kojarzyć się wyłącznie dobrze, jeśli miałby oznaczać nudę, siedzenie z nosem w telefonie, a co gorsza, np. wyobcowanie czy izolację?

A z drugiej strony, czy powrót do  szkoły  musi kojarzyć się tylko źle?

Wstępem tym chcemy nawiązać do Lata Młodych Stomików 2021, które rozpoczęliśmy weekendowym spotkaniem w Rozalinie i postanowiliśmy (rzucając się na bardzo głęboką wodę) kontynuować, organizując pierwsze kolonie letnie dla dzieci i młodzieży ze stomią. Chcieliśmy sprawić, by ich wakacje były inne niż rok szkolny spędzony na zdalnym nauczaniu. Chcieliśmy, by młode Kangury mogły wyjechać z domu i przeżyć zupełnie dla nich nową przygodę.

Doświadczenia nie mieliśmy, ale każda z zaangażowanych osób (wolontariuszy) była fachowcem w swojej dziedzinie i starała się zadbać o tę część przedsięwzięcia, na której się zna. Zależało nam, by rodzice, powierzając nam swoje dzieci, mogli być o nie spokojni.

Przyszedł czas, w którym w kilku słowach chcielibyśmy te kolonie podsumować. Uczestniczyło w nich piętnaścioro kolonistów w wieku od 9 do 18 lat. Nie wszyscy mieli stomię. Dla nas wartością dodaną jest fakt, że na taki typ wypoczynku zdecydowały się również dzieci zupełnie zdrowe. Były także osoby z innymi, sprzężonymi niepełnosprawnościami, m.in. chłopiec poruszający się na wózku inwalidzkim i nastolatki żywione pozajelitowo.

Do jakich wniosków, my organizatorzy, doszliśmy po tym intensywnie spędzonym tygodniu?

Zaczniemy banalnie. Kolejny raz okazało się, że ograniczenia są przede wszystkim w głowach. Nasi podopieczni nie mieli ich praktycznie żadnych. Wszyscy uczestniczyli w najrozmaitszych, zaproponowanych przez nas, formach aktywności. Integracja osób całkiem zdrowych z tymi potrzebującymi jakiejkolwiek pomocy była tak naturalna, że nawet trudno nazwać zachowanie to integracją. Po prostu żadnych barier nie było. Stomicy byli praktycznie samowystarczalni, jeśli chodzi o wymianę sprzętu, choć wiedzieli, że w razie potrzeby mają kogo poprosić o pomoc. Oprócz nas na kolonii były 3 mamy, które otaczały opieką nie tylko swoje dzieci, gdy była taka potrzeba.

 Dlaczego poruszamy ten wątek?

Bo uważamy, że młody stomik ma prawo uczestniczyć w „zwykłym”,  zorganizowanym, letnim wypoczynku. Jeśli stomia nie będzie problemem przez cały rok szkolny, nie powinna być nim również w wakacje.

I tu wrócić chcielibyśmy do chwil, które są właśnie przed nami, gdy zrobimy kolejny krok przez bramę, za którą czeka jesień oznajmiana dźwiękiem szkolnego dzwonka.

Stomik w szkole, czy w przedszkolu to temat na zupełnie inny artykuł. Temat, którego, jako Fundacja, nigdy nie zamiataliśmy pod dywan, a mimo starań (nie tylko z naszej strony) nadal jest to  trudny, bolesny, intymny, a często (niestety) ogromny problem dla ucznia ze stomią i jego rodziców. Potwierdzeniem tych słów są wywiady umieszczane na naszej stronie, które dziennikarka Aleksandra Cieślik przeprowadziła z uczestnikami Weekendu w Rozalinie.

Jaki obraz się z nich wyłania? Że nie jest lekko, ale na szczęście nie zawsze. Usłyszeliśmy słowa o hejcie, odrzuceniu, wyśmiewaniu, braku pomocy ze strony pedagogów, ale były również historie odwrotne o 180 stopni. O czym to świadczy?

Oczywiście o tym, że można zapewnić stomikowi takie same warunki nauki i dobrego samopoczucia w szkole, jak wszystkim pozostałym uczniom.

Od czego (a raczej od kogo) to zależy? I dlaczego jest z tym tak bardzo różnie?

Nietrudno odpowiedzieć na to pytanie. Wszystko, jak zawsze, zależy od człowieka. Od dorosłego, który decydując się na pracę w placówkach oświatowych (w jakimkolwiek charakterze) w etos tej pracy powinien mieć wpisaną empatię, wrażliwość, szacunek do swoich podopiecznych i uważność na ich potrzeby (stomia nie jest tu wyjątkiem).

Dlaczego często dzieje się inaczej?

Powodem jest przede wszystkim niewiedza i wynikający z niej strach przed nieznanym.  Tygodniowy pobyt z młodzieżą 24h na dobę pokazał nam, że… jak się dobrze, czyli po prostu normalnie, podejdzie do tematu, to słowo norma jawi się we właściwym świetle.

Normą jest inność, normalny jest każdy z nas, ze wszystkimi wynikającymi z osobistych różnic konsekwencjami. Jako organizatorzy kolonii dużą wagę przywiązywaliśmy do tego, aby uczestnicy spotkania pomagali sobie nawzajem, wspólnie spędzali czas i czuli się równi bez względu na stan zdrowia.

Chcielibyśmy tekst ten zakończyć optymistycznie, bo tylko takie wspomnienia i skojarzenia mamy z Myszogrodem. Chcemy zapewnić, że dobre samopoczucie naszych najmłodszych i w szkole, i poza nią jest naszym priorytetem, dlatego prosimy o zgłaszanie nam każdego sygnału, gdyby działo się inaczej. Jeśli pandemia nie stanie na przeszkodzie, gotowi jesteśmy jeździć do szkół czy przedszkoli, jeśli zostaniemy przez Was zaproszeni.

Numer naszej infolinii zawsze jest do Państwa  dyspozycji, a my żegnamy się z nadzieją, że po roku spędzonym w domach wszyscy uczniowie z radością przebiegną przez bramę: Lato – Jesień, a na horyzoncie będą wypatrywać już kolejnej z napisem Lato 2022, w którym znów odbędą się Kolonie Torbaczy, na które już dziś zapraszamy!


Bezpłatna infolinia Fundacji STOMAlife 24/7: 800 633 463

Pozostałe nowości