Jakub Szlaszyński

0

Jakub Szlaszyński

1. Przedstaw się. Ile masz lat, gdzie mieszkasz, jaka jest twoja sytuacja rodzinna?

Nazywam się Jakub Szlaszyński. Mam 11 lat, chodzę do piątej klasy, jestem jedynakiem. Mieszkam w Rumi razem z rodzicami i babcią. Nasz dom jest pełen zwierząt. Mamy psa, królika i rybki.

2. Na co chorujesz? Z jakiego powodu została wyłoniona stomia? Kiedy to było? Czy stomię masz na stałe czy nie?

Stomię wyłoniono u mnie w 2 dobie życia z powodu wady wrodzonej, zwanej stekiem przetrwałym typu męskiego. Woreczek mam na stałe.

3. Czy łatwo było ci zaakceptować stomię? Czy pasje i zainteresowania pomogły Ci w tym? Czy jest coś, co choroba ci zabrała? Jakieś marzenie, które nie mogło być zrealizowane? A może udało się je spełnić mimo choroby?

Stomię mam odkąd pamiętam, więc nie znam życia bez worka. Żyję z nim sobie i rosnę, realizuję wszystkie plany, zamierzenia i pomysły (często szalone). Jestem bardzo aktywny fizycznie, uprawiam różne sporty. Wszystko – z workiem na brzuchu. Ciekawe, czy umiałbym to robić bez woreczka? 🙂
Mojej wady nie traktuję w kategorii choroby, więc nie uważam, że coś zostało mi zabrane. Innego stanu swego zdrowia nie znam, więc wszystko, co związane ze stomią jest dla mnie naturalne. Nie analizuję tego, po prostu żyję tak, jak moi rówieśnicy.

Różnica jest tylko w fizjologii (powiedzmy), a ja, to po prostu ja 😉 czyli Kuba jeżdżący na rowerze, na sankach, grający w piłkę, czasem szalejący aż za bardzo, czego skutkiem była złamana noga podczas ostatnich wakacji. Pech-zdarza się 🙂

4. W zasadzie o pasjach zacząłeś już mówić. Jak czytamy, to przede wszystkim sport i ruch na świeżym powietrzu, ale wiem, że jedna z tych pasji jest dla Ciebie szczególna. Co jest twoim asem w rękawie? Przy czym się relaksujesz?

Moją pasją są ryby. Znam wszystkie gatunki występujące w Polsce i wiele ze świata. Wędkarstwem pasjonuję się od 3 roku życia, kiedy to złowiłem pierwszego węgorza w naszym stawie. Wtedy wszystko się zaczęło. Codziennie z tatą, mamą lub dziadkiem rozwijałem wędkę i potrafiłem godzinami siedzieć nad brzegiem, czekając na jakąś zdobycz. Ale nie myślcie, że ryby te trafiały na stół!

Nasze ryby są traktowane jak zwierzęta domowe, więc po złowieniu i dokładnym obejrzeniu przeze mnie, wracają do wody. Zastawiam też na nie takie pułapki – żaki. Do środka wrzuca się suchy chleb i one tam wchodzą żeby się najeść, a nie mogą stamtąd wyjść. „Po obiedzie” wypuszczane są na zewnątrz. Moją pasję dzielę z  przyjacielem Franiem. Bardzo lubimy spędzać razem czas, nie tylko nad stawem.

Jestem też kolekcjonerem pluszowych ryb. Mam prawie wszystkie dostępne egzemplarze. Na razie jest  ich 48- od małych dwudziestocentymetrowych płotek lub pstrągów, po 120 centymetrowe  sumy czy jesiotry.

Woda to zdecydowanie mój żywioł. Nie tylko ta ze stawu 🙂 Od  czterech lat  uczęszczam na lekcje pływania. Staram się pływać cały rok. Mieszkam bardzo blisko morza, więc latem kąpię się na otwartych akwenach, zimą na basenie krytym.

Jeśli pasją można nazwać innych ludzi, to ja na pewno taką pasję mam. Jestem bardzo towarzyski, uwielbiam być w gronie kolegów-rówieśników, ale także wśród ludzi starszych ode mnie. Bardzo miło wspominam Weekend w Rozalinie i poznanych tam ludzi.  Kolegów-młodych Torbaczy, takich jak ja, a także ich rodziców czy osoby z fundacji.  Jestem strasznym gadułą, dlatego nie lubię być sam :), ale potrafię też słuchać i wspólnie się bawić. Jestem szczęściarzem, bo wiele moich zainteresowań dzielę z rodzicami, dlatego życie naszej rodzinki jest takie fajne i szczęśliwe.

5. O czym marzysz? Co chciałabyś zrobić po raz pierwszy w życiu?

Marzę o skoku ze spadochronem, ale przede wszystkim chciałbym zwiedzić podwodny świat, nurkując z butlą w jakichś ciepłych wodach. Chciałbym oglądać rafy koralowe i pływające między nimi kolorowe ryby. A między niebem a wodą? Na ziemi?  Codziennie można robić co innego. Pomysłów na pewno mi nie zabraknie 🙂

 

 

 

Pozostałe nowości