Tęsknota w barwach życia

0

Bardzo często, kiedy myślę czy mówię o tęsknocie, pobrzmiewa w moich uszach piękny wiersz z gatunku miłosnej i reflek­syjnej liryki Antoniego Słonimskiego pt. Żal. Dotyczy on klasycznego wymiaru tęsknoty, utożsamianej na ogół z miłością, pragnieniem bycia z kimś, kogo kochamy, wspominaniem wspólnie spędzonych chwil. Podmiotem lirycznym jest zakochany mężczyzna, który w senty­mentalny sposób powraca do wspo­mnień z ukochaną. Jednak najbardziej znamienne zdanie czytamy w ostatniej zwrotce:

„Tęsknota, słowo zużyte, otwarło mi swoją dal…

Jak różne są słowa ukryte w króciut­kim wyrazie: żal”.

Tęsknota to uczu­cie, które towarzyszy nam od najmłodszych lat. Dlatego też jest przez nas bardzo często odczuwane w różnych sytuacjach, nie zawsze tych związanych z miłością. Mam jednak poczucie, że niejednokrotnie nie zdajemy sobie sprawy, co się za tym uczuciem kryje w sensie psycho­logicznym. I co najważniej­sze, że nie musi ono łączyć się z umieraniem czy usychaniem, jak to zwykło się mówić, a zatem, że nie ma jedynie wymiaru destrukcyjnego. Jedno jest jednak pewne, najczę­ściej kojarzy się nam z doznawaniem przykrych i trudnych emocji. Kiedy tęsknimy, odczuwamy przecież smutek, złość lub też wspomniany przez Słonimskiego żal, za którymi kryją się różne emocje, pragnienia, potrzeby. Do tego dochodzą negatywne wspomnienia z wczesnych lat dzieciń­stwa i tęsknoty za oddalającą się matką, niewłaściwe wzorce radzenia sobie z separacją. I przekonanie, że tęsk­nota czyni człowieka nieszczęśliwym, że stoją za nią obficie wylewane łzy i poczu­cie straty, a nawet utratą sensu życia.

A gdyby tak spojrzeć na tęsknotę bardziej konstruktywnie? Przyjrzeć się temu, co się za nią naprawdę kryje, jakie potrzeby, pragnienia? I w końcu, gdyby tak tęsknotę zaakceptować i potrak­tować ją jako pewne doświadczenie, które może nas wzmocnić, rozwinąć czy też zainspirować do przewartościowa­nia naszych potrzeb?

Przypominam sobie rozmowę z pewną panią w średnim wieku, która z żalem wspominała czasy młodości, wyrażając jednocześnie ogromną tęsknotę za tym, co było i minęło i, co oczywiste, już nie wróci. Ta tęsknota powodowała, że odczuwała dużą frustrację i niezadowole­nie ze swojego aktualnego życia. Gene­ralnie wszystko poza córkami było nie takie, jak powinno, i nie dawało jej satys­fakcji. Jak to ujęła: „gdybym mogła cofnąć czas, to podjęłabym inne decy­zje. I studia inne bym skończyła, i inną pracę wybrała, i może nawet mąż byłby inny”. Kiedy uświadomiła sobie, że za tym wszystkim kryły się małe lub więk­sze tęsknoty za poczuciem szczęścia, spełnienia, pasji, możliwości wyboru, nagle okazało się, że te potrzeby w pewnym stopniu może zaspokoić tu i teraz. Postanowiła zmienić pracę, wrócić do swojego hobby, przewarto­ściować swoje potrzeby. Oczywiście nie zadziało się to ad hoc, ale to doświad­czenie tęsknoty pokazało jej, czego tak naprawdę potrzebuje, co jest dla niej ważne.

Oczywiście podobne historie można by mnożyć. Jednak warto zauważyć, że płynie z nich bardzo cenny wniosek: tęsknota sygnalizuje, co jest dla nas ważne, na czym nam zależy, pokazuje nam nasze potrzeby. Niestety nie zawsze jesteśmy w stanie dotrzeć do prawdzi­wego podłoża tęsknoty sami, ponieważ albo wypieramy to uczucie, albo zagłu­szamy bądź też przeżywamy ją w sposób destrukcyjny.

Warto pamiętać, że tęsknota jest integralną częścią naszego życia i że dla naszego zdrowia psychicznego dobrze jest jej doświadczać w sposób świadomy i konstruktywny, podobnie jak i tych wszystkich trudnych emocji, które za nią stoją. To może okazać się bardzo rozwo­jowe i poszerzyć naszą perspektywę lub też umożliwić nam wyjście z negatyw­nych schematów.

Zdarza się przecież, że tęsknota wiąże się z lękiem przed zmianą, np. nowym związ­kiem. Pamiętam historię pewnej kobiety, która po wielu latach życia w destruk­cyjnej relacji postanowiła ten związek zakończyć. W radzeniu sobie z tą trudną zmianą utknęła na wiele miesięcy w tęsknocie, wzmacnianej przez pozy­tywne i piękne wspomnienia, które z miesiąca na miesiąc wypierały te negatywne. Zaczęła zatem idealizować swojego byłego partnera i relacje, pogrą­żając się w tęsknocie za nim i za tym, co pozytywne. Ale co bardzo ważne, odmawiała sobie prawa do szczęścia, do bycia z kimś innym, skazując się wręcz na wieczną samotność. Tak, niestety, to widziała. Oczywiście, pracu­jąc nad sobą, przyglądając się swoim potrzebom i stłumionym emocjom, uświadamiając sobie psychologiczny aspekt zmiany oraz tego, co się za tym kryje, skonfrontowała się z tęsknotą w sposób konstruktywny. Przede wszyst­kim pozwoliła odejść swojemu partnerowi w sensie emocjonalnym. Zmie­niła również nawyki myślowe dotyczące swojej przyszłości i budowania nowej relacji, ale już na innych zasadach. Pomocna okazała jej się i wiedza psycho­logiczna, i proces terapeutyczny, dzięki czemu umiała wyciągnąć z tego trudnego doświadczenia cenne wnioski. Zrozumiała, co się z nią działo i co może z tymi uczuciami zrobić, jak poradzić sobie z pustką, z deficytem.

Dlatego też warto wiedzieć o tęsknocie nieco więcej, a jeśli trzeba, poprosić o wsparcie!

W sensie psychologicznym tęsk­nota to uczucie braku kogoś dla nas ważnego albo czegoś istotnego. Najczę­ściej kojarzy się nam z pragnieniem bycia z kimś, kogo nie ma. Wówczas wszystkie nasze myśli krążą wokół konkretnej osoby bądź konkret­nego tematu. Dzieje się tak, ponieważ tęsknota nierozerwalnie łączy się z miłością. Kiedy kogoś kochamy, przebywanie z nim jest bardzo silną potrzebą, dlatego jego nieobecność wywołuje uczucie tęsknoty, której towa­rzyszą niepokój, zamyślenie lub smutek. Im bardziej tęsknimy, tym bardziej może to być dla nas dotkliwe. A zatem w trosce o swoje zdrowie psychiczne, a co za tym idzie również fizyczne, nie warto, jak mówi powiedzenie, z tęsk­noty usychać. Trwanie w takim stanie przygnębienia i frustracji może nawet prowadzić do depresji i wycofania się z życia. Dlatego należy zadbać o siebie w sposób intencjonalny i świadomy. Warto robić to, co sprawia nam przyjem­ność i satysfakcję; przekierować uwagę na inne obszary aktywności, a wtedy czas minie szybciej, a uczucie tęsknoty będzie mniej dotkliwe. Jeśli zajmiemy czymś nasz mózg, nie będzie nas męczył tym, czego nie dostaje! Tak było w przy­toczonej historii. Jej bohaterka, uświada­miając sobie, że ma wpływ na to, co się z nią dzieje, a także na swoje emocje i odczucia, zaczęła podejmować świa­dome i konstruktywne decyzje. Ale co istotne, zrozumiała także, że rozstanie z partnerem nie oznacza całkowi­tego wyrzucenia go ze swojego życia, zapomnienia o nim, że może zachować to, co w związku z nim było dobre i pozytywne.

Tak to przecież już jest w naszym życiu, że niekiedy pozostają tylko wspomnienia, ale jeśli wracamy do czegoś, co minęło, w sposób świadomy, w zgodzie ze sobą, bez nadmiernej frustracji, rozgoryczenia, to może się to okazać pomocne w radze­niu sobie z tęsknotą.

Przypominają mi się słowa kobiety, która zauroczyła się pewnym mężczyzną, a może nawet się w nim zakochała. A do tego tak bardzo za nim tęskniła, że nie była w stanie skupić się w pracy i w domu. Wszystkie myśli krążyły głównie wokół niego. Ponieważ była w związku, nie mogła sobie pozwolić na to uczucie i go nie akceptowała. O tym, co czuła, opowiadała z wielkim przeję­ciem i zaangażowaniem, a jednocześnie nieśmiałą nadzieją, że ją po prostu z tej miłości i tęsknoty wyleczę. I choć nie ma tabletki na „odkochanie się i nietę­sknienie”, to faktycznie z takiej niepro­szonej miłości i tęsknoty da się wyleczyć. Ważne, aby ją zaakceptować, bo często nie zdajemy sobie sprawy, że im bardziej się przed nią wzbraniamy, im bardziej staje się niedostępna, tym bardziej jest atrakcyjna i mocniej jejpożądamy, bo tak reaguje na to nasz mózg. Znamy przecież dobrze powiedzenie: „zakazany owoc smakuje najlepiej”!

Dlatego też warto znaleźć w swoim sercu szczególne miejsce dla adresata naszych uczuć i być może pójść za radą wyśpiewaną przez Sewe­ryna Krajewskiego w piosence Uciekaj moje serce…

I jeśli nawet przyjdzie nam potęsknić, bo nasze serce niemalże wyrywa się z piersi w stronę osoby będącej źródłem miłosnych westchnień, warto podejść do tego ze zrozumieniem, nie obwiniać się, nie karcić, nie wyrzucać sobie, bo przecież często stoją za tym emocje, hormony, nad którymi trudno zapa­nować. Być może czasem warto pójść za tą miłością, jeśli tak zdecydujemy. Ważne, aby być w zgodzie z sobą. Wspominana przeze mnie kobieta doko­nała wyboru w poszanowaniu dla swoich wartości, ale zrobiła to świadomie. W taki sposób zaakceptowała także uczucia, które się zrodziły. Śmiem przypuszczać, że ta miłość i tęsk­nota wzbogaciły ją także o pozytywne doświadczenia, które warte będą wspomnień! Jej historia, tak jak i pozo­stałe, które przytoczyłam, pokazują że tęsknota niejedno ma imię, że  ubrana w barwy życia, jest jego nieodłącz­nym elementem. Najważniejsze, aby dobrze ją przeżyć, czego Państwu życzę. A poniżej wiersz z mojej płyty Drogowskazy szczęścia. W drodze po lepsze dzień, wyśpiewany przez Piotra Podgórskiego.

Tęsknota
„Tęsknota słowo zużyte otwarło mi swoją dal”,
Pisał Antoni Słonimski w wierszu Żal.
I przyznać rację autorowi trzeba,
Że z tęsknoty rodzi się wielka potrzeba!
Potrzeba, by być z kimś, z kim się nie jest.
By czuć czyjś dotyk i pocałunków szelest.
By wtulić się w kogoś i na długo pozostać.
By trwać w tym i już nigdy się nie rozstać!
Tęsknota wzbudza radość i wzmaga smutek
I dobrze, że rozum biegnie sercu na ratunek.
Bo gdyby było inaczej, biedny byłby człowiek.
Tęsknota latami spędzać może sen z powiek.
I jaki paradoks w tym jest, że tęsknisz gdy nie ma,
I tęsknisz, gdy był i spędził z tobą kilka tych chwil.
A gdy więcej w tym smutku, żalu niż radości,
To pozwalasz odejść takiej miłości.
I to prawda, że jest ci żal, bo tęsknota ukazała dal,
Ale gdy tęsknota oddech ci zabiera to lepiej się oddal,
I posłuchaj nie serca miłością upojnego, a rozumu.
Dla dobra was obojga i w imię godności zaufaj jemu.
Tekst: dr n. hum. Monika Mularska-Kucharek
Socjolog, terapeuta, trener umiejętności psychospołecznych, wykładowca Uniwersytetu Łódzkiego. Autorka ponad pięćdziesięciu publikacji o jakości życia, przedsiębiorczości, kapitale społecznym.
Redaktorka serii „Gerontologia” przy Wydawnictwie Łódzkim. W swojej pracy terapeutycznej i trenerskiej z oddaniem i zaangażowaniem stara się poprawić jakość życia osób poszukujących pomocy, tak aby było ono dla nich źródłem radości i spełnienia. Prywatnie pełni dwie ważne role, żony i mamy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *