Lip 202612
Są dwa przełomowe momenty w roku, kiedy wiele osób ze stomią zaczyna myśleć o niej znacznie intensywniej niż zwykle. Pierwszy to wyjazd na wakacje. Drugi – pierwsza wizyta na plaży lub basenie.

Planujesz urlop, jest lato, więc trzeba zapakować lżejsze stroje. Wiesz, że na pewno pójdziecie nad wodę. W końcu jedziecie nad morze, a przy Waszym hotelu jest basen. Jeszcze w domu pojawiają się pytania, które trudno zagłuszyć. Czy worek będzie widoczny? Czy ktoś go zauważy? Czy ludzie będą się przyglądać? Czy jakieś dziecko zapyta na głos, co mam na brzuchu? A może lepiej zostać pod parasolem i całkiem zrezygnować z kąpieli? Albo – może w ogóle warto zostać w domu? Po co kusić los?

Na początku jest niepewność…
Pytania i rozterki nie wynikają ze słabości, lecz z braku pewności w nowej, bądź co bądź, sytuacji. Niestety, jest i drugie dno – te obawy, lęki i wątpliwości są również konsekwencją życia w świecie, w którym przez lata przyzwyczailiśmy się do stereotypowego wzorca wyglądu. Każde odstępstwo od niego wydaje się bardziej widoczne, niż jest w rzeczywistości. No właśnie – „wydaje się”. A mimo to często bierzemy to za absolutny pewnik.
I właśnie tutaj pojawia się pewna pułapka naszego umysłu. Osoby ze stomią myślą o swoim worku częściej niż inni, co jest zupełnie naturalne. Jest on przecież z nimi przez całą dobę, czują jego obecność i mają świadomość, że jest częścią ich codzienności. Łatwo więc założyć, że skoro oni wiedzą o nim tak dużo, wiedzieć będą również wszyscy wokół.
To z gruntu mylne założenie, które może odebrać wiele radości z bycia w pięknym miejscu. I właśnie o tym, jak nie pozwolić, by taki sposób myślenia zabrał Ci lato, piszę w dzisiejszej „Stomii od kuchni”.

Skąd pewność, że wiedzą wszyscy?
To Twój brzuch i Twój worek, skąd więc założenie, że gdy tylko ubierzesz t-shirt i spodenki wszyscy będą się „gapić”?
Mamy skłonność, do przeceniania tego, jak bardzo inni ludzie zwracają na nas uwagę i się nami interesują. Wydaje nam się, że każdy zauważy nową fryzurę, plamę na koszulce, bliznę, rozstępy czy właśnie - worek stomijny. Tymczasem większość osób jest zajęta... sobą.
Na plaży ludzie poprawiają ręcznik, pilnują dzieci, drzemią, martwią się własnym wyglądem albo – co bardzo znamienne dla naszych czasów – po prostu patrzą w telefon. Nie analizują brzuchów obcych ludzi. Kiedy jednak na chwilę podnoszą wzrok, naturalnie rejestrują to, co znajduje się wokół. Tak działa nasz mózg.

Czy mogą zauważyć, że pod kostiumem kąpielowym w okolicy Twojego brzucha coś się odznacza? Mogą. Jeśli nosisz bardziej odkryty strój, mogą nawet dostrzec worek. Tylko że zauważenie nie jest tym samym co ocenianie. To bardzo ważna różnica.
Ty, drogi Przyjacielu Stomiku również rejestrujesz ludzi wokół siebie. Widzisz mężczyznę z wyraźnymi zakolami, czy protezą nogi i kobietę z blizną po operacji lub z rozstępami czy cellulitem, który bezskutecznie próbuje ukryć pod pareo. Dostrzegasz te szczegóły, ale po chwili wracasz do własnych spraw. Nie budujesz wokół nich historii i najczęściej po kilku minutach w ogóle już o nich nie pamiętasz.
Z workiem stomijnym jest podobnie. Ktoś może go zauważyć. To jednak nie oznacza, że stanie się on dla kogokolwiek najważniejszym elementem plażowego krajobrazu. Najczęściej będzie tylko jednym z wielu szczegółów, które nasz wzrok rejestruje mimochodem, zanim zajmie się czymś zupełnie innym.

A bierzesz pod uwagę, że patrzą, bo nie wiedzą, na co patrzą?
Większość osób nawet nie wie, czym jest stomia. I nie ma pojęcia, czym może być mały woreczek przyklejony do brzucha osoby siedzącej na sąsiednim leżaku. Paradoksalnie wiele spojrzeń, których tak się obawiamy, w ogóle się nie wydarza i to - z prostego powodu. Ludzie nie wiedzą, czego i gdzie mieliby szukać.
Dla osoby żyjącej ze stomią worek jest codziennością. Dla kogoś z zewnątrz pozostaje czymś, o czym często nigdy wcześniej nie słyszał. Nawet jeśli pod kostiumem kąpielowym delikatnie odznacza się jego kształt, większość osób nie będzie potrafiła powiedzieć, co właściwie widzi. Tak naprawdę temu, że ktoś nas omiótł wzrokiem, bądź zatrzymał dłużej spojrzenie na naszym brzuchu większe znaczenie nadajemy tylko i wyłącznie my sami. Dla ludzi obok, stomik, to zwykły anonimowy plażowicz, turystka lub osoba w kawiarni, przy stoliku obok. Człowiek, jakich wielu wokół… I jeśli pozwolisz sobie spojrzeć na ten temat właśnie w ten sposób – dostrzeżesz, że nie jesteś atrakcją dnia a jedynie tłem urlopu innych.

A jeśli ktoś naprawdę spojrzy?
Ludzie patrzą. A właściwie – spoglądają, rzucają okiem, omiatają wzrokiem otoczenie i inne osoby w nim będące. To całkowicie naturalne. Czasem to spojrzenie nieobecne i zamyślone, innym razem wynikające z ciekawości. Warto pamiętać, że wiele osób nigdy wcześniej nie zetknęło się ze stomią i zwyczajnie nie wie, czym jest worek stomijny. Jeśli więc zatrzymają wzrok na chwilę dłużej, często próbują jedynie zrozumieć, na co patrzą, a nie - ocenić człowieka, który stoi przed nimi. To zwykłe spojrzenia, takie same, jakimi i Ty obrzucasz inne osoby, których wygląd albo zachowanie czymś Cię zaciekawiły.
Zdarza się również, że mijające Cię dziecko zapyta, i to całkiem głośno, co masz na brzuchu. Dzieci nie filtrują swoich pytań. Są po prostu ciekawe świata i nie przypisują takim sytuacjom znaczeń, które często dopisują dorośli. Ty też tego nie rób. To zwykłe pytanie, choć nie warto go zbywać i jeśli masz możliwość – odpowiedz. Bądź co bądź – mając worek na brzuchu, jesteś osobą, która najlepiej może wyjaśnić, czym on jest.

Nie da się jednak udawać, że zawsze jest idealnie. Czasem zwykłe spojrzenie przeradza się w zbyt głośny szept, złośliwy komentarz albo nieprzyjemną uwagę. Takie sytuacje się zdarzają. Nie świadczą jednak o stomiku i jego życiowej sytuacji, lecz o kulturze osoby, która uznała, że ma prawo w ten sposób się zachować.
Na szczęście zdecydowana większość spojrzeń nie niesie za sobą żadnej historii. Ktoś spojrzy, po sekundzie wróci do rozmowy, książki albo scrollowania mediów społecznościowych. To my sami najczęściej dopisujemy ciąg dalszy do zdarzenia, którego wiele osób po chwili zupełnie nie pamięta, przypisując im myśli i intencje, których być może wcale nie mieli. A skoro tak – po co psuć sobie urlop czymś, co nie ma znaczenia albo co tak naprawdę się nie wydarzyło?

Pewność siebie nie polega na tym, że przestajesz się bać
Wiele osób odkłada pierwszy wyjazd na letni urlop, czekając na moment, kiedy będzie miało poczucie, że panuje nad każdą sytuacją i nie da się niczym, w kwestii stomii, zaskoczyć. Problem w tym, że taki dzień może nigdy nie nadejść. Pełna kontrola bardzo często przychodzi dopiero z doświadczeniem, które przecież gdzieś trzeba zdobywać. Doskonałą sposobnością do zdobywania doświadczenia jest otwartość i - nieunikanie życia. Co to oznacza w praktyce? Pierwszy urlop w tropikach lub nad Bałtykiem, pierwsze nocowanie poza domem, pierwsze wejście do wody już z workiem na brzuchu, zapisanie się na kurs tańca lub jogę, bieg w półmaratonie, powrót do pracy i życia towarzyskiego.
Nie trzeba czuć się w stu procentach pewnie, żeby zrobić pierwszy krok. To trochę jak ze sprawdzianem z historii – przecież zdarzało się, że szliśmy na lekcję zaklinając rzeczywistość, by nie padło pytanie, które słabiej opracowaliśmy, albo nie zrobiliśmy tego wcale. I faktycznie, czasami mieliśmy szczęście i nauczyciel nie pytał na przykład o Grody Czerwieńskie w kontekście sukcesów Chrobrego (którego rządy jakoś nie były naszą mocną stroną jak i całe średniowiecze). Jednak - jeśli już padało to nieszczęsne pytanie, staraliśmy się zagospodarować całą wiedzę, jaką mieliśmy, by jakoś ten temat obronić. Z reguły się udawało. Może nie na 5, ale na solidne „4 na szynach” już tak.
W życiu ze stomią jest podobnie. Warto tylko dać sobie szansę, by właśnie w taki sposób na nie spojrzeć.

Nie odbieraj sobie lata
Stomia zmienia wiele, ale nie odbiera życia, jakie chcesz prowadzić. Nie zabiera Ci prawa do plaży, kąpieli w morzu, spacerów po mieście, podróży, wyjazdów pod namiot ani intymnych kolacji na tarasie z widokiem na ocean. Nie odbiera również przyjemności noszenia ubrań, które lubisz. Nie sprawia, że nagle stajesz się główną atrakcją deptaka, hotelowego basenu czy ulicy tylko dlatego, że latem wybierzesz krótszą bluzkę, bardziej dopasowany strój albo coś, co odsłania fragment brzucha i przy okazji kawałek stomijnego worka. Ludzie naprawdę są znacznie mniej zainteresowani naszym wyglądem, niż podpowiada nam wyobraźnia.
Oczywiście, to normalne, że podczas pierwszych wakacyjnych wyjść możesz czuć się niepewnie, częściej poprawiać bluzkę, sprawdzać, czy worek nie odznacza się pod ubraniem albo rozglądać się wokół, zastanawiając się, czy inni patrzą. Z czasem te gesty będą coraz rzadsze, aż wreszcie złapiesz się na tym, że już ich nie ma wcale.
W pewnym momencie zamiast myśleć o stomii, zaczynasz myśleć o tym, gdzie zjeść dobrą kolację, jaki szlak wybrać następnego dnia albo czy zdążysz zobaczyć zachód słońca. Warto wiedzieć, że to wszystko jest absolutnie możliwe, nawet jeśli teraz, czytając ten tekst, myślisz: „może i tak, ale chyba nie dla mnie”. Uwierz - dla Ciebie także!
Tekst: Iza Janaczek
Zdjęcia: Iza Janaczek i Fundacja STOMAlife.
Dzisiejsza galeria przedstawiająca naszych Przyjaciół ze stomią uchwyconych w letnim anturażu to wspaniały dowód na to, że stomik może i potrafi wspaniale zagospodarować lato.