Paź 202521
Są takie chwile, które potrafią zburzyć spokój ducha nawet u najbardziej spokojnego człowieka. Dla osoby ze stomią jedną z nich jest nocna awaria, czyli niekontrolowane odklejenie się worka stomijnego podczas snu i wyciek treści jelitowej na zewnątrz – na odzież i do pościeli. To rzecz zaskakująca, szokująca i mocno odbierająca pewność siebie. Nocna awaria to chwila, w której stomik budzi się z uczuciem, że coś jest nie tak. I ma rację.

Gdy zdarzy się raz, bywa traktowana w kategorii jednorazowej wpadki, ale jeśli nocne odklejanie się worka i wyciekanie treści w pościel podczas snu powtarza się, stomicy czują uzasadnioną złość, frustrację, bezradność i wstyd. Wtedy też bardzo często pojawia się pytanie – co ja robię nie tak?
To pytanie, choć wydaje się naturalne i w pełni uzasadnione, budzi wiele emocji. Dlaczego? Ponieważ stomikom nie zawsze zgadzają się z odpowiedzią, jaką usłyszą. Wynika to z faktu, że na nocne awarie nierzadko wpływ ma sposób życia sprzed operacji wyłonienia stomii, który stomicy przenoszą całkowicie do życia z woreczkiem. Stomikowi zwyczajnie trudno jest zrozumieć, że nawyki, które kiedyś były ok, w życiu ze stomią mogą prowadzić do niekomfortowych sytuacji. Takich jak nocne odklejanie się worka stomijnego.

Dlaczego to się dzieje?
Noc to moment, kiedy stomik śpi, ale jego stomia często wciąż czuwa. Ciało odpoczywa, nierzadko zmienia się temperatura skóry, napięcie mięśni, pozycja, rytm pracy jelit. To wszystko może wpływać na szczelność sprzętu, nawet jeśli w dzień trzymał idealnie.
Czasem worek wypełnia się szybciej, bo kolacja była zbyt późno. Czasem gazy nagromadzone w woreczku wypychają płytkę, prowadząc do jej odklejenia się. Czasem wystarczy również, że brzuch lekko się zapadnie podczas snu i klej przestaje mieć z czym współpracować.
To zwykła fizjologia. A z fizjologią można próbować współpracować. I to z sukcesem.

Jak to zrobić?
Wprowadzając lekkie zmiany w swoją nową rutynę. I to jest właśnie ta część odpowiedzi, która budzi spory opór wśród niektórych osób ze stomią. Konieczność dokonania zmian w dotychczasowym życiu i – rezygnacja z niektórych przyzwyczajeń, to coś, co bywa trudne do zmiany. O co dokładnie chodzi?




Co dalej?
Po nocy, gdy coś poszło nie tak, warto po prostu spokojnie przeanalizować sytuację. Nie w emocjach, nie o trzeciej nad ranem, ale rano – przy kawie, z dystansem.
Zadać sobie kilka prostych pytań:
Warto też nasuwające się wnioski, przekuć w czyn. Prawie zawsze zmiana rutyny na tę bardziej stoma-przyjazną znacznie ogranicza bądź całkowicie eliminuje problem nocnych awarii.

Życie ze stomią jest prostsze, gdy się ją zrozumie
Nocna awaria nie powinna być powodem do wstydu ani dowodem na brak umiejętności. To sygnał, że coś wymaga uwagi. Życie ze stomią to proces. Im szybciej zacznie się go poznawać i otwierać na zmiany, jakie pojawiają się w nowej codzienności, tym szybciej dopasuje się je do swoich potrzeb, czyniąc życie z woreczkiem prostsze i bardziej komfortowe.
Nocna awaria potrafi wytrącić z równowagi. Nikt nie lubi chaosu, niespodziewanego budzenia się z problemem i prania o świcie. A jednak w tej trudnej chwili kryje się przypomnienie — że każdy stomik to człowiek z krwi i kości, którego ciało ma prawo się buntować, gdy coś jest nowe, obce lub zwyczajnie nie do końca pasuje. To także sygnał, że warto się zatrzymać i posłuchać, co ten „bunt” próbuje nam powiedzieć.
Tekst: Iza Janaczek
Zdjęcia: Pexels