08 Marzec 2026
Mar 202608
Są kobiety, które każdego dnia robią rzeczy niezwykłe – choć z zewnątrz wyglądają zupełnie zwyczajnie. Wstają rano, robią kawę, odprowadzają dzieci do szkoły, idą do pracy albo planują kolejny dzień. Śmieją się z przyjaciółkami, zamawiają deser w kawiarni, pakują walizkę na wyjazd. I jednocześnie żyją ze stomią.

Nie noszą peleryn. Nie mówią o sobie „bohaterki”. Najczęściej mówią po prostu: „tak wygląda moje życie”. A potem idą dalej, choć nie zawsze jest łatwo, bo stomia, o ile ratuje życie, o tyle równie mocno je zmienia, przebudowując na wszystkich jego płaszczyznach..

Codzienność, która uczy cierpliwości
Stomia zmienia wiele rzeczy. Bywa nieprzewidywalna, kapryśna i roszczeniowa. Potrafi zmienić plan poranka, dnia, a nawet weekendu. Ale kobiety ze stomią bardzo szybko uczą się czegoś, czego nie da się przeczytać w żadnym poradniku – wyrozumiałości i cierpliwości wobec własnego ciała. Uczą się obserwować sygnały, reagować na drobiazgi, planować trochę bardziej i może trochę dokładniej, niż kiedyś – przed operacją. Wiedzą, że skóra wokół stomii bywa chimeryczna. Że sprzęt trzeba dobrać tak, by naprawdę współpracował z codziennym życiem, że trzeba pamiętać, by do torebki oprócz pomadki i perfum, zapakować też sprzęt awaryjny. Tak na wszelki wypadek.

Kobiecość nie znika
Jednym z pierwszych lęków po operacji jest często pytanie: czy nadal będę sobą?
Czy nadal będę kobietą, którą pamiętam sprzed operacji – atrakcyjną, kobiecą i pewną siebie? Te myśli tłuką się często po głowie demonizując nową codzienność. Na szczęście z czasem wiele stomiczek odkrywa coś ważnego – kobiecość nie znika. Ona się po prostu tylko trochę zmienia.

To nie dzieje się na pstryk, na już i na żądanie. To żmudny i długofalowy proces. Najczęściej zaczyna się od drobiazgów: wygodnej bielizny, która dobrze układa się pod ubraniem. Potem – krok dalej – sukienka, która świetnie leży i podkreśla kobiecość, pierwsze wyjście na kawę na mieście, pierwsza randka i pierwsze zdjęcie z urlopu, na którym kobieta ze stomią znowu widzi siebie taką, jaką jest naprawdę.

Siła, która buduje się w ciszy
W świecie, który lubi wielkie słowa o sile i odwadze, kobiety ze stomią często pokazują zupełnie inny rodzaj mocy. To siła, która nie potrzebuje sceny ani specjalnego oświetlenia.
Jest i trwa w spokojnym „poukładam to sobie. Potrzebuję tylko trochę czasu”. W tym, że mimo trudniejszego dnia kobieta ze stomią nakłada makijaż, ubiera ulubiony ciuch i wychodzi z domu, choć tak naprawdę wolałaby nie wychodzić spod koca.
Czasem jednak ta siła polega też na czymś dużo trudniejszym – na przyjęciu pomocy. Profesjonalnej lub przyjacielskiej. Na rozmowie z inną stomiczką. Na zadaniu pytania, które jeszcze wczoraj wydawało się wstydliwe.

Wspólnota kobiet
Jedną z najpiękniejszych rzeczy, jakie dzieją się wokół stomii, jest spotkanie z innymi kobietami, które rozumieją bez długich wyjaśnień. Usłyszeć od innej stomiczki: „spokojnie, ja też tak miałam”, to ulga ściągająca często z ramion wielki ciężar dźwigany w ciszy i samotności.

To nic wielkiego – nie ma tu miejsca na żadne ogromne, zamaszyste i głośne gesty. To najczęściej zwykła, ciepła rozmowa przy kawie. Czasem wiadomość wysłana późnym wieczorem lub kilka zdań wymienionych na internetowym czacie. Niewiele słów, ale wystarczająco dużo, by poczuć, że ktoś naprawdę rozumie.
Z takich spotkań – tych małych i tych większych – rodzi się coś bardzo ważnego. Spokojna pewność, że nie trzeba przez to wszystko przechodzić w pojedynkę. A to wzmacnia siłę, która emanuje własną mocą dzieląc się otrzymanym dobrem.

Życie dalej
Stomia nie jest końcem kobiecego świata, a już na pewno – nie powinna nim być. Nie powinna też zamykać drogi do planów, podróży, relacji ani marzeń.
Wręcz przeciwnie. Dobrze zaimplementowana głowie sprawia, że człowiek zaczyna patrzeć na życie trochę inaczej. Trochę uważniej i z zupełnie innej (wcale nie gorszej) perspektywy.

Kobiety ze stomią każdego dnia pokazują, że można żyć dalej – nie wbrew sobie, ale razem ze swoim ciałem. I choć rzadko mówią o tym głośno, ich codzienność jest cichym dowodem na coś bardzo ważnego: że godność, wdzięk i siła naprawdę potrafią iść ze sobą w parze.
Dlaczego? Ponieważ stomia nie odbiera kobiecości. Czasem po prostu pokazuje ją w jeszcze prawdziwszym świetle.
Tekst: Iza Janaczek
Zdjęcia: archiwum Fundacji STOMAlife