Patrzą, ale nie widzą. O godności, której nie można uzależniać od tego, co widać.

Paź 202615

„Patrzą, nie widząc. Słuchają, nie słysząc. Dotykają, nie czując. Mówią, nie zastanawiając się nad znaczeniem własnych słów”.
Słowa przypisywane Leonardowi da Vinci

Można patrzeć na człowieka i zupełnie go nie dostrzegać. Można słuchać jego historii, a mimo to nie usłyszeć, co naprawdę próbuje powiedzieć. Można tworzyć przepisy, procedury i standardy, nie rozumiejąc codzienności tych, których mają chronić.

Są bowiem ludzie, którzy doświadczają świata w sposób, jakiego inni nigdy nie będą w stanie w pełni pojąć. Nie dlatego, że brakuje im dobrej woli. Po prostu nie wszystko można zobaczyć, dotknąć czy zrozumieć przez pryzmat własnych doświadczeń.

1.jpg

A przecież to, czego nie widać, nie przestaje istnieć.

15 października 2026 roku w Senacie Rzeczypospolitej Polskiej odbyła się konferencja „Standardy w obronie godności. Systemowy model postępowania służb publicznych wobec osób z niepełnosprawnością niewidoczną i neuroróżnorodnych”, zorganizowana z inicjatywy Fundacji na Rzecz Rozwoju Probacji PROBARE, przy udziale Senackiego Zespołu ds. Zrównoważonego Rozwoju.

W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele instytucji państwowych, środowisk medycznych, ratownictwa, pielęgniarstwa, organizacji społecznych oraz eksperci zajmujący się prawami człowieka i problematyką niepełnosprawności.

Tematem była nie tylko potrzeba dostrzegania osób z niewidoczną niepełnosprawnością, ale przede wszystkim wypracowanie praktycznych zasad postępowania, które mają znaleźć zastosowanie w codziennej pracy służb publicznych.

Szczególną uwagę poświęcono Państwowemu Ratownictwu Medycznemu, pielęgniarstwu i położnictwu. To właśnie w sytuacjach wymagających szybkiej interwencji, pod presją czasu, bólu i stresu, niewidoczne potrzeby człowieka mogą zostać niezauważone albo błędnie zinterpretowane.

Osoba, która nie odpowiada na pytania w oczekiwany sposób, nie zawsze odmawia współpracy. Nietypowa reakcja na dotyk nie musi oznaczać agresji. Trudność w komunikowaniu potrzeb nie oznacza, że tych potrzeb nie ma.

Takie sytuacje pokazują, dlaczego sama dobra wola nie wystarczy. Potrzebna jest wiedza, właściwe przygotowanie i standardy, które pomogą podejmować odpowiednie decyzje.

Ale słuchając o standardach, trudno nie zadać sobie pytania znacznie bardziej fundamentalnego.

2.jpg

Czy godność człowieka można zagwarantować procedurą?

Godność nie jest przywilejem

Godność jest nierozerwalnie związana z samym istnieniem człowieka. Nie nadaje jej urząd, lekarz, funkcjonariusz ani jakakolwiek instytucja. Nie zależy od diagnozy, stopnia sprawności czy umiejętności dostosowania się do oczekiwań otoczenia.

A jednak można człowieka potraktować w taki sposób, że poczuje się tej godności pozbawiony.

Można sprawić, że zacznie czuć się poza nawiasem. Jak ktoś, kto musi nieustannie udowadniać, że ma prawo do takich samych potrzeb, uczuć i oczekiwań jak inni.

W Fundacji STOMAlife znamy takie historie.

Osoby ze stomią często nie różnią się wyglądem od ludzi, których mijamy na ulicy. Pracują, podróżują, wychowują dzieci, kochają, realizują marzenia. Ich niepełnosprawność czy szczególne potrzeby zdrowotne nie zawsze są widoczne.

Ale niewidoczność nie oznacza nieobecności.

Czasami potrzebują dostępu do odpowiednio wyposażonej toalety. Czasami muszą pilnie wymienić sprzęt stomijny. Innym razem potrzebują dyskrecji podczas kontroli bezpieczeństwa albo zrozumienia ze strony personelu medycznego.

I właśnie wtedy zdarza się, że zamiast pomocy spotykają się z podejrzliwością, oceną czy niezrozumieniem.

Muszą tłumaczyć, dlaczego potrzebują określonych warunków. Wyjaśniać, czym jest stomia. Niekiedy ujawniać intymne szczegóły swojego życia przed zupełnie obcymi ludźmi.

3.jpg

Dlaczego człowiek musi odsłaniać swoją intymność, żeby uzasadnić potrzebę godnego traktowania?

To pytanie wykracza daleko poza doświadczenia osób ze stomią.

Dotyczy każdego, kto mierzy się z chorobą, niepełnosprawnością czy ograniczeniem, którego nie sposób rozpoznać na pierwszy rzut oka.

Godność nie kończy się na dostępności

W przestrzeni publicznej potrzebujemy konkretnych rozwiązań. Dostępnych toalet, odpowiednich oznaczeń, przeszkolonego personelu, właściwych procedur postępowania.

Nie są to drobiazgi. Dla wielu osób mogą decydować o możliwości samodzielnego funkcjonowania poza domem.

Ale nie wolno sprowadzać godności wyłącznie do infrastruktury.

Godność to również sposób, w jaki człowiek zostaje potraktowany.

To urzędnik, który potrafi wysłuchać, zamiast z góry zakładać, że ktoś próbuje uzyskać nieuzasadnione przywileje.

To funkcjonariusz, który rozumie, że niewidoczna niepełnosprawność nadal jest niepełnosprawnością.

To ratownik medyczny, który wie, że nietypowe zachowanie pacjenta może wynikać z jego stanu zdrowia, a nie ze złej woli.

To pielęgniarka, która widzi w pacjencie nie tylko jednostkę chorobową, ale człowieka ze swoim lękiem, wstydem, doświadczeniem i potrzebą zachowania intymności.

To wreszcie język, którym się posługujemy.

Bo słowa mogą budować poczucie bezpieczeństwa, ale potrafią również ranić. Czasem bardziej niż sama sytuacja, w której zostały wypowiedziane.

4.jpg

Od deklaracji do odpowiedzialności

Właśnie dlatego inicjatywa Fundacji PROBARE zasługuje na uwagę.

Przedstawiony podczas konferencji kierunek prac zakłada stworzenie spójnego modelu postępowania służb publicznych wobec osób z niewidoczną niepełnosprawnością i osób neuroróżnorodnych.

Modelu, który nie będzie jedynie zbiorem dobrych intencji, lecz przełoży się na zasady komunikacji, rozpoznawania potrzeb, podejmowania interwencji i organizowania pomocy.

Ważnym elementem tego procesu ma być wdrażanie rozwiązań w obszarze ratownictwa medycznego, pielęgniarstwa i położnictwa, a następnie ich ocena i doskonalenie.

To istotna różnica.

Bo o godności mówi się wiele. Znacznie trudniej sprawić, aby jej poszanowanie stało się codzienną praktyką, niezależną od miejsca, okoliczności i osoby, na którą trafimy.

5.jpg

Godność nie powinna zależeć od tego, na kogo trafimy.

Nie powinna zależeć od empatii konkretnego funkcjonariusza, wrażliwości pracownika ochrony czy osobistych doświadczeń personelu medycznego.

Właśnie po to potrzebujemy standardów.

Nie po to, aby zastępowały człowieczeństwo procedurą, ale aby chroniły człowieka również wtedy, gdy zabraknie wiedzy, wyobraźni czy zwyczajnej uważności.

Jednocześnie żaden standard nie będzie naprawdę skuteczny, jeśli powstanie bez udziału osób, których codzienności ma dotyczyć.

Nie wystarczy rozmawiać o ludziach. Trzeba rozmawiać z nimi.

Trzeba słuchać nie tylko ekspertów opisujących problemy, ale również tych, którzy doświadczają ich konsekwencji.

Bo pomiędzy tym, co z perspektywy instytucji wydaje się właściwym rozwiązaniem, a tym, co rzeczywiście daje człowiekowi poczucie bezpieczeństwa i poszanowania godności, potrafi istnieć ogromna przepaść.

6.jpg

Nie musimy wszystkiego rozumieć

Nie oczekujmy, że każdy urzędnik, funkcjonariusz czy pracownik ochrony będzie znał wszystkie choroby, rodzaje niepełnosprawności i wynikające z nich potrzeby.

To niemożliwe.

Możemy jednak oczekiwać, że będzie wiedział, jak postąpić w sytuacji, której nie rozumie.

Że zanim oceni, zapyta.

Że nie zakwestionuje potrzeby tylko dlatego, że jej nie widzi.

Że nie będzie wymagał ujawniania intymnych informacji, jeśli nie jest to konieczne.

Że dostrzeże człowieka, zanim zobaczy problem.

Być może właśnie od tego zaczyna się prawdziwa obrona godności.

Od świadomości, że własne doświadczenie nie jest jedyną miarą rzeczywistości.

Że ktoś może odczuwać ból, którego nie potrafimy sobie wyobrazić. Że może potrzebować pomocy, choć wygląda na całkowicie samodzielnego. Że może doświadczać świata inaczej, nie będąc przez to mniej wartościowym uczestnikiem życia społecznego.

Nie musimy przeżyć czyjejś historii, żeby uznać jej znaczenie.

Nie musimy wszystkiego rozumieć, żeby okazać szacunek.

7.jpg

Zobaczyć człowieka

Chciałabym, aby konferencja w Senacie była czymś więcej niż kolejnym ważnym spotkaniem, po którym pozostaną zdjęcia, wystąpienia i dokumenty.

Aby stała się częścią rzeczywistej zmiany w sposobie myślenia o człowieku i jego miejscu w przestrzeni publicznej.

Aby powstające standardy uwzględniały nie tylko bezpieczeństwo interwencji i sprawność działania instytucji, ale również prawo do prywatności, intymności, samostanowienia i bycia traktowanym podmiotowo.

Bo godność nie jest dodatkiem do jakości usług publicznych.

Jest jednym z fundamentów, na których ta jakość powinna być budowana.

I może właśnie dlatego słowa przypisywane Leonardowi da Vinci pozostają tak poruszające.

Patrzą, nie widząc.

Słuchają, nie słysząc.

Mówią, nie zastanawiając się nad znaczeniem własnych słów.

W świecie pełnym procedur, regulaminów i standardów największym wyzwaniem wciąż pozostaje umiejętność dostrzeżenia drugiego człowieka.

8.jpg

Bo to, czego nie widać, nie przestaje istnieć.

A godność nie zaczyna się wtedy, gdy ktoś ją zauważy.

Ona była tam od zawsze.

Naszym obowiązkiem jest jej nie naruszać.


Warszawa, 15 października 2026

Znajdź nas na
Znajdź nas na
Znajdź nas na