03 Październik 2026
Wrz 202619
„Pozycja wymuszona” brzmi jak coś bardzo fachowego. Tymczasem każdy z nas zna ją z życia. To sytuacja, w której przez jakiś czas trzeba siedzieć, stać albo leżeć w określony sposób, nawet jeśli ciało nie jest tym zachwycone. Dla osoby bez stomii zwykle oznacza to mniejszy lub większy dyskomfort. Dla stomika może oznaczać coś więcej – czasem nawet rezygnację z czegoś, na czym mu zależy, jeśli wiadomo, że trzeba będzie długo wytrzymać w takiej (nie do końca kontrolowanej) pozycji.

Brzmi trochę enigmatycznie? To tylko pozory, tak naprawdę chodzi o sytuacje, z którymi większość z nas miała lub regularnie miewa do czynienia. O czym mowa?
Długie minuty na fotelu dentystycznym, mycie głowy u fryzjera, gdy półleży się z odchyloną mocno głową, masaż odcinka lędźwiowego i leżenie na płasko, kilka godzin w jednej pozycji podczas długiego lotu, stanie w pociągu relacji Łódź–Katowice. Te sytuacje pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego. Łączy je jedno – pozycja, której nie można zmienić ot tak, w dowolnym momencie. Zatem dziś, w „Stomii od kuchni”, więcej o sytuacjach, które po wyłonieniu stomii nabierają innego znaczenia.

To nie fanaberia – zatem dlaczego to w ogóle ma znaczenie?
W każdej z tych sytuacji ciało układa się trochę inaczej niż zwykle. Zmienia się nacisk na brzuch, skóra wokół stomii może się marszczyć albo napinać, a płytka musi sobie z tym poradzić.
Dla osoby ze stomią znaczenie może mieć zarówno dłuższe siedzenie, stanie, jak i leżenie. W fotelu dentystycznym, na fotelu u fryzjera, na kozetce podczas masażu, w samolocie czy w pociągu nie zawsze można po prostu zmienić pozycję wtedy, kiedy zaczyna być niewygodnie. A jeśli dodatkowo worek zaczyna się napełniać i „wypiętrzać” podczas gdy Ty leżysz z otwartymi ustami u stomatologa albo – „na myjce” u fryzjera, taka sytuacja może stać się naprawdę kłopotliwa.
W samolocie dochodzi jeszcze jedna rzecz. Więcej gazów w jelitach podczas lotu to zwykłe zjawisko fizyczne, dotyczące również osób bez stomii – z tą różnicą, że w przypadku stomików ten efekt dodatkowo widać.

To da się ogarnąć, czyli zanim wyjdziesz z domu
Komfort w takich sytuacjach buduje się często kilka godzin wcześniej, nie dopiero w fotelu czy na kozetce. Ciężki posiłek zjedzony tuż przed wyjściem może sprawić, że jelito zacznie pracować akurat wtedy, kiedy najmniej nam to potrzebne. Podobnie z produktami, po których wiemy, że mamy więcej gazów – kapusta, cebula, strączki czy napoje gazowane przed wizytą w salonie stylizacji fryzur, lotem albo masażem niekoniecznie są najlepszym pomysłem. W takich sytuacjach lepiej postawić na to, co już znamy i dobrze tolerujemy, i nie pochłaniać jedzenia w pośpiechu tuż przed wyjściem z domu.

Przed wyjściem dobrze jest też opróżnić worek, nawet jeśli nie jest jeszcze pełny, albo go zmienić, jeśli jest już na to czas. Warto również pomyśleć o ubraniu. To, co sprawdza się na co dzień, gdy człowiek częściej zmienia pozycje, nie zawsze będzie wygodne, kiedy przez dłuższy czas trzeba siedzieć albo stać w jednej konkretnej. Luźniejsze spodnie mogą być wygodniejsze podczas długiego stania niż dopasowane, a spódnica na gumce lub luźna tunika może dawać więcej swobody podczas siedzenia niż przylegający, opięty kostium.
Do torby czy plecaka dobrze jest też włożyć zestaw awaryjny: worek i płytkę, jeśli jej używasz, remover, chusteczki do oczyszczania skóry, coś do jej ochrony oraz worek na zużyty sprzęt. Chusteczki mogą być szczególnie przydatne tam, gdzie nie ma dostępu do bieżącej wody.

Wystarczy jedno zdanie
Drugim elementem, który może realnie ułatwić taką sytuację, jest uprzedzenie osoby, która będzie z nami pracować. Masażyście czy fryzjerce wystarczy powiedzieć, że możesz potrzebować krótkiej przerwy albo zmiany pozycji. U dentysty podobnie. I wcale nie musisz przy tym tłumaczyć, dlaczego to istotne. Wystarczy komunikat, że ze względów zdrowotnych możesz potrzebować wstać lub na chwilę zmienić pozycję.
Z kolei w samolocie możesz dyskretnie wspomnieć o stomii osobie z załogi, zwłaszcza jeśli zależy Ci na tym, żeby w razie potrzeby szybko dostać się do toalety.

Nie rezygnuj z fryzjera lecz przygotuj się taktycznie
Znacznie częstszym problemem niż sama pozycja jest to, co dzieje się w głowie na długo przed wizytą. Co będzie, jeśli worek zacznie wydawać dźwięki, kiedy jesteś w salonie i akurat masz na głowie pianę? Lub jeśli zacznie się odzywać właśnie wtedy, kiedy dentysta utwardza plombę i w gabinecie panuje cisza? Albo podczas masażu, kiedy przez godzinę masz leżeć nieruchomo i nie bardzo wiesz, czy możesz się nagle podnieść, a czujesz, że absolutnie musisz?
Takie myśli potrafią skutecznie odebrać ochotę na rzeczy, które wcześniej były zwyczajną częścią życia. Zmiana fryzury, masaż, dłuższy lot czy wyjazd zaczynają być poprzedzone kalkulacją: co zjeść, kiedy opróżnić worek, co założyć, gdzie jest toaleta i co zrobić, jeśli wydarzy się coś nieprzewidzianego. W pewnym momencie łatwiej powiedzieć sobie: „po prostu zrezygnuję” niż podejmować ryzyko że „coś się wydarzy i będzie wstyd”.

Dobra wiadomość jest taka, że wcale nie trzeba podejmować tak radykalnych decyzji, zwłaszcza, że większość tych sytuacji da się wcześniej lepiej zaplanować.
Można więc umówić wizytę o porze, kiedy jelito zwykle jest spokojniejsze, uprzedzić fryzjerkę, że możesz potrzebować na chwilę wstać, poprosić dentystę o możliwość krótkiej przerwy albo uprzedzić masażystę, że w razie potrzeby będziesz musieć zmienić pozycję. Jeśli obawiasz się dźwięków, możesz też popracować nad ich ograniczeniem – lepiej dobierając dietę, jedząc spokojniej i ucząc się lepiej radzić sobie ze stresem, który może wpływać na pracę jelit. Więcej na ten temat przeczytasz TUTAJ.

Nie odwołuj – nie musisz
Na wiele spotkań, które odbywasz, masz wpływ, jeśli chodzi o porę. Fryzjer, stomatolog, joga – jeśli możesz wybrać godzinę, wybierz tę, w której Twoja stomia zwykle nie pracuje tak intensywnie. Czasem niewielka zmiana godziny może zrobić sporą różnicę.
Jeśli pora jest narzucona – jak w przypadku podróży pociągiem, samolotem czy autokarem – warto zadbać o to, żeby odpowiednio przygotować się wcześniej. Lekki, sprawdzony posiłek, bez nadmiaru produktów, po których wiesz, że masz więcej gazów, bez napojów gazowanych i alkoholu, zjedzony z odpowiednim wyprzedzeniem, może ułatwić te kilka godzin w drodze.
Ważne, żeby „przełożę” nie zamieniło się w „lepiej zrezygnuję”, zwłaszcza z rzeczy, które są po prostu zasłużoną przyjemnością: wizyty w salonie fryzjerskim, masażu, spa czy podróży. To rzeczy, z których nie warto rezygnować z powodu, na który masz wpływ.
Tekst: Iza Janaczek
Foto: Fundacja STOMAlife, pexels i Iza Janaczek