Maj 202627
27 maja spotkaliśmy się w Goczałkowicach-Zdroju na wyjątkowym „Pikniku Bez Granic”. Tym razem chcieliśmy stworzyć coś więcej niż krótkie spotkanie przy kawie. Bez pośpiechu, bez planu wypełnionego co do minuty – po prostu dzień dla ludzi, rozmów, spacerów i bycia razem.

Do Goczałkowic przyjechało 16 osób z różnych stron Śląska i nie tylko. Dla wielu było to pierwsze spotkanie na żywo, choć wcześniej znaliśmy się już z naszej różowej grupy wsparcia i codziennych internetowych rozmów. I jak to zwykle bywa w naszej społeczności – wystarczyło kilka chwil, żeby zniknęła trema, a pojawiło się poczucie, że jesteśmy wśród swoich.
Dzień rozpoczęliśmy od wspólnej kawy w przepięknych Ogrodach Kapias. Potem przez kilka godzin spacerowaliśmy alejkami pełnymi zieleni i kwiatów, zaglądając do kolejnych ogrodów tematycznych i chłonąc spokojną atmosferę tego miejsca. Majowe słońce, zapach drzew, śpiew ptaków i długie rozmowy sprawiły, że ten dzień miał w sobie coś wyjątkowo kojącego. Nikt się nie spieszył. Każdy mógł po prostu pobyć z drugim człowiekiem.
I właśnie to było w tym spotkaniu najpiękniejsze.

Wśród uczestników były osoby po ciężkich operacjach, ludzie będący na różnych etapach leczenia, osoby żyjące ze stomią od wielu lat, ale też ci, którzy dopiero oswajają ten temat. Szczególnie poruszające było dla nas spotkanie z Patrycją, która dopiero czeka na wyłonienie stomii, a już z ogromną odwagą i otwartością próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Takie spotkania pokazują, jak wielką siłę ma rozmowa z ludźmi, którzy naprawdę rozumieją podobne emocje i doświadczenia.
Ogromnie cieszymy się również, że mogliśmy lepiej poznać Magdę i Szymona, których połączyła pasja do szermierki. Poznali się właśnie podczas takich zajęć i dziś są pięknym przykładem tego, jak wiele daje sport, wzajemne wsparcie i determinacja. Razem z nami był także Mirek Przepióra z Elwirą, którzy przyjechali aż z Częstochowy.
Od początku zależało nam na tym, żeby każdy mógł uczestniczyć w tym dniu swobodnie i komfortowo, dlatego wybieraliśmy miejsca przyjazne i dostępne dla wszystkich uczestników. Ale po kilku godzinach naprawdę przestawało mieć znaczenie, kto porusza się o własnych siłach, kto na wózku, kto jest po operacji, a kto dopiero przygotowuje się do nowego etapu życia. Liczyły się rozmowy, śmiech, wspólne zdjęcia i poczucie, że jesteśmy częścią czegoś ważnego.

Późnym popołudniem usiedliśmy razem przy stole w restauracji „Kogut i Kurka” nad goczałkowickimi stawami. Były żarty, wspomnienia, wzruszenia i rozmowy, które – jak zawsze – kończyły się zdecydowanie zbyt szybko.
Ogromną radością było dla nas również to, że aż 10 osób pojawiło się na naszym spotkaniu po raz pierwszy. Były fundacyjne bransoletki, symboliczne różyczki i ten wyjątkowy moment, kiedy ktoś nowy nagle orientuje się, że trafił do miejsca, w którym naprawdę może być sobą.
To był dzień pełen natury, bliskości i dobrej energii. Dzień, który przypomniał nam wszystkim, że czasem najważniejsze rzeczy dzieją się po prostu między ludźmi.
Goczałkowice Zdrój, 27 maja 2026