Miłość bez filtra. Dzień Matki i stomia

Maj 202626

Dzień Matki w powszechnej świadomości ma kolor pastelowego różu, zapach świeżych kwiatów i smak śniadania przyniesionego do łóżka. Oglądamy te idealne kadry w mediach społecznościowych i przez chwilę wierzymy, że macierzyństwo to wyłącznie pasmo niekończących się zachwytów i lukrowanych chwil. Istnieje jednak świat, w którym ten dzień ma zupełnie inny wymiar. Świat, w którym miłość splata się z chorobą lub trudną rutyną będącą jej efektem, a codzienna troska mierzona jest w bezsennych nocach, milimetrach docięcia przylepca w stomijnej płytce i dniach bez uśmiechu spędzonych na sprawdzaniu, czy wszystko jest na swoim miejscu.

dzien-matki-1.jpg

Stomia. Słowo, które wciąż zbyt wielu ludziom kojarzy się z tabu, końcem normalnego życia albo wstydliwym sekretem. Kiedy jednak staje się ono częścią macierzyństwa, zyskuje zupełnie nowe, głęboko ludzkie oblicze. Matka ze stomią i matka dziecka ze stomią to dwie różne opowieści o tej samej, bezgranicznej sile i warto o nich wspomnieć zwłaszcza w takim dniu, jak dziś.

dzien-matki-2.jpg

Moje ciało, moja blizna, moja miłość – mama ze stomią

Kiedy jesteś kobietą, świat nieustannie narzuca ci narrację o idealnym ciele. Kiedy zostajesz mamą, te wymagania wcale nie maleją. Wyobraź sobie teraz moment, w którym zamiast gładkiego brzucha, w lustrze widzisz operacyjną bliznę i stomijny woreczek. Początki życia ze stomią bywają niezwykle trudne. I nierzadko naznaczone są dodatkowo tym, na co kompletnie nie ma czasu - poczuciem żalu po ciele, które znałaś, po intymności, którą trzeba zdefiniować na nowo, wreszcie po spokoju głowy, który zakłócony, lub wręcz przerwany został chorobą i operacją.

dzien-matki-3.jpg

Jednak z czasem przychodzi moment, w którym patrzysz na swoje dziecko i dociera do ciebie najważniejsza prawda: ten mały woreczek ocalił ci życie. To dzięki niemu możesz dziś być mamą, układać klocki na dywanie, biegać za rowerkiem w parku i tulić do snu swój największy skarb, zamiast spędzać kolejne miesiące na szpitalnym oddziale, marząc, by poczuć się lepiej.

Mama ze stomią uczy swoje dziecko czegoś najpiękniejszego – akceptacji różnorodności i tego, że ludzkie piękno nie zależy od idealnej anatomii, ale od tego, jak bardzo potrafimy kochać. Woreczek staje się po prostu częścią codzienności, taką samą jak okulary na nosie czy aparat na zębach. Ciało ucierpiało, ale macierzyństwo wygrało.

dzien-matki-4.jpg

Między klockami, zabawą lalkami a odkrywaniem świata – dziecko ze stomią

Zupełnie inaczej wygląda codzienność, kiedy to nie ty żyjesz ze stomią, ale stajesz się mamą małego stomika lub małej stomiczki. Malucha, który z powodu wad wrodzonych albo ciężkich chorób musiał przejść operację wyłonienia stomii.

Na to nie da się tak na sucho przygotować. Żaden podręcznik o rodzicielstwie ani parentingowy blog nie mówi o tym, co czuje kobieta, kiedy zamiast idyllicznych kadrów, widzi stomijny worek przyklejony do maleńkiego brzuszka, a zamiast czytać poradniki jak lżej przejść ząbkowanie, czy jak poradzić sobie ze strachem dziecka przed ciemnością, uczy się prawidłowej pielęgnacji skóry wokół stomii u niemowlaczka czy kilkulatka. To jest ten moment, kiedy w jednej sekundzie kończy się dotychczasowa beztroska, a pojawia się czysty, rodzicielski strach przed nieznanym. Zadajesz sobie wtedy najbardziej przyziemne pytania: jak ubrać malucha, jak go bezpiecznie podnieść, jak przytulić, żeby sprzęt się nie odkleił, jak kąpać i jak pokazywać mu świat, by jego ekspresja nie kolidowała z przyklejonym do brzuszka sprzętem stomijnym.

dzien-matki-5.jpg

Matki dzieci ze stomią to ciche bohaterki, o których rzadko pisze się w kolorowych magazynach. To one stają się dyplomowanymi pielęgniarkami i pierwszymi psychologami we własnych domach. Uczą się, jak delikatnie dbać o skórę wokół stomii, jak dobrać odpowiednią pastę uszczelniającą i jak zrobić to wszystko z uśmiechem na twarzy, by dziecko nie poczuło ich własnego lęku. One nie płaczą przy dziecku – płaczą za to często w łazience, przy odkręconym kranie, żeby nie było słychać… A potem, ocierają łzy, obmywają twarz, wychodzą do pokoju i od nowa zaszczepiają w swoim maluchu wiarę, że może on wszystko. I że stomia nie definiuje jego dzieciństwa, a to oznacza że może skakać, biegać, spotykać z rówieśnikami, śmiać się i marzyć.

dzien-matki-6.jpg

Najpiękniejszy prezent, jakiego nie kupisz w kwiaciarni

Dzień Matki w kontekście stomii jest całkowicie obdarty z wyświechtanej komercji. Tutaj nie chodzi o kwiaty, rogaliki do łóżka i idealne kadry na Instagrama. Dla mamy, która sama żyje ze stomią, największym prezentem jest po prostu dzień bez stresu i bez przykrych niespodzianek, a także każdy moment, w którym dziecko wtula się w nią, dlatego, że dla niego to po prostu jego mama, a nie – doświadczona przez życie stomiczka.

Z kolei, dla mamy dziecka ze stomią święto to chwile całkowicie prozaiczne. Spokojna, przespana noc, czysta pościel nad ranem i skóra pod przylepcem, która w końcu nie jest czerwona ani podrażniona. To moment, w którym na kilka godzin może ona wyłączyć czujność i popatrzeć, jak jej dziecko - mały stomik po prostu broi, biega i żyje dziecięcym życiem pozbawionym nadmiernej uważności. Bez lęku o to, co przyniesie kolejny dzień.

dzien-matki-7.jpg

Stomia w macierzyństwie nie jest końcem świata. Jest nowym początkiem – trudniejszym, wymagającym nowej logistyki i odporności psychicznej, ale wciąż pełnym najgłębszej miłości. Dlatego w ten wyjątkowy dzień, wszystkim mamom – zarówno tym, które same noszą stomijny worek, jak i tym, które z delikatnością zakładają go swoim dzieciom – życzymy przede wszystkim spokoju, akceptacji i poczucia, że robicie coś absolutnie niezwykłego. Jesteście piękne, silne i niezastąpione. Dokładnie takie, jakie jesteście.

Tekst: Iza Janaczek
foto: pexels

Znajdź nas na
Znajdź nas na
Znajdź nas na