O odwodnieniu i tym, że pić trzeba jakościowo napisano już wiele artykułów Dziś skupimy się zatem, nie tylko na tym, że pić trzeba, zwłaszcza – gdy lato i upał, ale na tym, co wybierać, by wspierać organizm, zamiast go obciążać. I na tym, że nie tylko brak płynów odwadnia. Źle dobrane napoje a także złe wybory żywieniowe – robią to równie skutecznie.

Lato? Lubimy. I to bardzo, ale upały? Już niekoniecznie.
Gorąc, Afryka dzika, żar tropików – jakkolwiek to nazwać, skojarzenia są zwykle te same: dyskomfort, zmęczenie, pot, osłabienie, brak energii. Pierwsza myśl? „Trzeba uzupełnić płyny”.
I owszem, to bardzo dobry sygnał – pod warunkiem, że wybierzemy to, co naprawdę działa. Zwłaszcza przy ileostomii, gdy płyny uciekają szybciej, niż zdążymy je uzupełnić.
Warto wiedzieć (i warto wziąć sobie tę wiedzę do serca, bo może ona przyczynić się do poprawy jakości życia ze stomią i to nie tylko w upale), że w dobrym nawodnieniu nie chodzi o to, by pić „więcej i więcej”, ale by pić mądrzej. Podobna zasada obowiązuje w przypadku diety, którą zbyt rzadko łączy się z ryzykiem odwodnienia.
I właśnie tym tematom poświęcimy dziś więcej uwagi

Uwaga (zwłaszcza) ileostomicy!
Osoby z ileostomią są narażone na odwodnienie niezależnie od pogody. Jelito cienkie nie magazynuje wody, lecz przekazuje ją dalej – a jeśli tego „dalej” (czyli jelita grubego) już nie ma, płyny trafiają bezpośrednio do worka stomijnego. Gdy do tego dochodzi upał i zwiększone pocenie się – sytuacja staje się niebezpieczna dla zdrowia stomika.
Utrata wody, sodu, potasu i magnezu prowadzi do osłabienia, zawrotów głowy i spadku koncentracji. A czasem – do wymiotów i konieczności wizyty na SOR-ze.
Odwodnienie to nie zawsze suche usta i ciemny mocz. Często zaczyna się inaczej:
- „dziwnie boli mnie głowa”,
- „wszystko mnie wkurza”,
- „jestem tak słaba, że nie chce mi się podnieść kubka z herbatą”.
To pierwsze sygnały, których nie należy ignorować, zwłaszcza, że szybka reakcja, czyli nawodnienie się i odpoczynek, są w stanie zupełnie zażegnać powstający problem.

Co pić, żeby się nie odwodnić?
Nie tylko wodę. Nawadnianie to także uzupełnianie elektrolitów – zwłaszcza sodu, potasu i magnezu. Woda sama w sobie nie zawsze wystarcza i warto sięgać po to, co uzupełni jej działanie.

Co mamy do wyboru?:
- izotoniki (apteczne lub domowej roboty),
- domowe kompoty (tu uwaga na nadmiar cukru),
- bulion (tak, nawet latem doskonale nawadnia),
- woda kokosowa (najlepiej naturalna, ale butelkowana też może być OK),
- napary z mięty, rumianku, melisy,
- niesłodzone herbatki owocowe.

Uważaj na napoje, które odwadniają (zwłaszcza stomika)
Tak, choć brzmi to paradoksalnie, są napoje, które mogą spowodować więcej szkód niż pożytku. Zwłaszcza, gdy sięgają po nie stomicy (szczególnie ci posiadający ileostomię). Należą do nich:
- słodzone napoje gazowane (cola, oranżady, energetyki).
Napoje gazowane nie zawierają wartościowych elektrolitów. To puste kalorie. Zawierają dużo cukru, którego trawienie powoduje utratę dużej ilości wody z organizmu.
Przyspieszają też perystaltykę, co u stomików (szczególnie z ileostomią) oznacza mniej wchłaniania i więcej luźnej treści w worku.
- alkohol (piwo, wino, wódka – bez różnicy):
Przyjęło się, że jak jest ciepło, to należy pić – i najlepiej, to, co nie jest słodkie, bo wtedy pić się chce mniej. Idealnym rozwiązaniem wydaje się być zatem piwo. Nie idźmy tą drogą. Tłumienie sygnału potrzeby nawodnienia się nie jest rozwiązaniem problemu, a działaniem szkodliwym dla zdrowia. Alkohol – nawet zimne piwo czy whisky z lodem to nie jest panaceum na upał, lecz szybszą drogą do kłopotów. Alkohol sprzyja utracie płynów. Działa też moczopędnie i może powodować: wzdęcia, rozluźnienie stolca a także biegunkę. U stomików to szybka droga do odwodnienia i obniżenia jakości życia.
- kawa i mocna czarna herbata
Jedna filiżanka kawy raczej nie zaszkodzi, ale jeśli tych filiżanek jest więcej i są jedynym rodzajem płynów spożywanych w ciągu dnia – to już jest coś, co może mocno zaburzyć gospodarkę wodno-elektrolitową, a u stomików dodatkowo przyspieszać pasaż jelitowy, powodując luźniejszy stolec. Kawa zawiera kofeinę, herbata - teinę, składniki te spożywane w większych ilościach mogą również działać moczopędnie.
Pijąc kawę warto pamiętać o złotej zasadzie: każda jedna filiżanka kawy = szklanka wody lub izotoniku.
- soki 100% (zwłaszcza jabłkowy i winogronowy):
Brzmią zdrowo, ale… soki są pełne cukrów prostych, które mogą znacząco przyczyniać się do utraty wody z organizmu. Mówiąc obrazowo – cukry w sokach działają jak magnes – przyciągają wodę, która zamiast zostać w organizmie, trafia do jelit, a potem do worka stomijnego. Takie zjawisko, polegające na przemieszczaniu się wody w kierunku wyższego stężenia cukrów, nosi nazwę osmozy. Zbyt duża ilość wypitego lub wypijanego regulatnie soku – może doprowadzić do tzw. biegunki osmotycznej. To taki rodzaj biegunki, w której organizm próbuje jak najszybciej „pozbyć się” nadmiaru cukrów, rozcieńcza więc ich stężenie. Odbywa się to niestety kosztem wody, która wraz z resztkami pokarmowymi, trafia do worka stomijnego.
- napoje „light”, „zero”, ze sztucznymi słodzikami:
(Zwłaszcza) podczas wzmożonej utraty płynów – napoje tego typu traktować należy z ogromną dozą sceptycyzmu. Nie nawadniają, nie wspierają organizmu. Nie przysparzają mu realnych korzyści. Zawierają za to sztuczne słodziki (np. sorbitol, mannitol), które na wielu osób działają przeczyszczająco. Sorbitol u stomika może powodować dodatkowo wzdęcia, skurcze, biegunkę. Warto zamiast po napój typu light sięgnąć po napój, który realnie wspiera organizm, zwłaszcza w trudniejszym dla niego czasie.

A co z jedzeniem? Dieta też może przyspieszyć odwodnienie!
Tak, to, co jemy ma ogromny wpływ na to, jak się czujemy. Warto więc – zwłaszcza w porach trudniejszych dla organizmu, zwracać uwagę na to, co znajduje się na naszych talerzach.

Utracie wody sprzyjać mogą:
- bardzo słone przekąski i dania.
W tej grupie potraw znajdują się wiele naszych ulubionych przekąsek, po które sięgamy czytając książkę, oglądając film lub podczas spotkania ze znajomymi. Dlatego, sięgając po chipsy, solone orzeszki, paluszki czy danie typu fast-food, warto zadbać o wystarczającą ilość jakościowych płynów. Pamiętajmy, że nadmiar soli zatrzymuje wodę w tkankach, ale jednocześnie zwiększa pragnienie i obciąża nerki. U stomików (zwłaszcza z ileostomią) może to zaburzać gospodarkę elektrolitową. W teorii sód pomaga zatrzymać wodę. W praktyce – w nadmiarze, bez innych elektrolitów i płynów – pogłębia odwodnienie. Warto pamiętać o tym istotnym niuansie.
- tłuste, smażone potrawy
Nie od dziś wiadomo, że ciężkostrawne dania zwiększają pracę jelit, w efekcie czego prowadzić mogą do luźniejszego stolca lub biegunki. To z kolei wpływa na utratę płynów. W połączeniu z wysoką temperaturą powietrza i większą potliwością otrzymujemy zwiększone ryzyko odwodnienia.
- słodkie dania i napoje oraz desery
Pamiętajmy, że więcej cukru, to więcej pracy dla jelit. Cukier w nadmiarze fermentuje w jelitach, co powodować może wzdęcia, zwiększoną ilość wydzieliny ze stomii aż wreszcie, biegunkę. Jest to niebezpieczne zwłaszcza przy ileostomii. Słodki napój może więc przynieść chwilową satysfakcję, ale długofalowo nie działa dobrze w temacie równowagi elektrolitowej w organizmie.

Ostre przyprawy? Nie sprzyjają równowadze w organizmie
Dania mocniej doprawione, zwłaszcza te będące wizytówką kuchni azjatyckiej, często pojawiają się na naszych talerzach i to – zwłaszcza latem. Pamiętajmy, że ostre curry, papryczki, pieprz cayenne mogą pobudzać perystaltykę, a więc zwiększyć wydzielanie z ileostomii, co bez szybkiej neutralizacji efektu takiej pikantnej diety, może prowadzić do odwodnienia.

A jakie produkty sprzyjają równowadze organizmu w gorące dni?
Wybór, jaki ma stomik w upalne dni, jest naprawdę bogaty i różnorodny. W jego skład wchodzą:
- lekkie zupy (krupnik, rosół, zupa marchewkowa),
- gotowane warzywa, zwłaszcza marchew, dynia, ziemniaki,
- owoce o niskiej zawartości błonnika nierozpuszczalnego, np. melon, banan,
- kisiel z elektrolitami (np. domowy na wodzie kokosowej),
- ryż, makaron z dodatkami,
- jasne pieczywo.
Produkty te, choć z różnych grup, łączy jedno: pomagają zagęścić treść jelitową i zatrzymać wodę i dlatego warto je wdrożyć do letniej diety.

Letnie szaleństwo? Tak! Ale zawsze z troską o organizm.
Latem mamy pokusę, żeby jeszcze bardziej żyć pełnią życia. I bardzo dobrze. Pamiętajmy jednak, że lato i urlop nie zwalniają z odpowiedzialności za własne zdrowie. I wcale nie chodzi tu o to, by sobie odmawiać odrobiny szaleństwa.
Chodzi o to, by było ono odpowiedzialne i otwarte na kompromisy. Jak to działa w praktyce? Proszę bardzo, już tłumaczę:
- zamiast trzeciej kawy wybierz domowy izotonik,
- zamiast czereśni w wersji „no limit”, sięgnij po schłodzonego arbuza,
- zamiast ignorować zmęczenie – odpocznij, ale najpierw - koniecznie uzupełnij płyny.
I zdecydowanie nie zamykaj się na sygnały płynące z Twojego wnętrza. Organizm często podpowiada, czego potrzebuje. Słuchaj go, nawet gdy podpowiada Ci rosół w upalny dzień – skoro wysłał taki sygnał, musi mieć jakiś powód, którego Ty być może jeszcze nie dostrzegasz.
Tekst Iza Janaczek
Foto: Pexels.