Lut 202613
Przed wyłonieniem stomii byłam trochę jak ta księżniczka uwięziona w wieży, ale w mojej bajce nie było ani księcia ani smoka. Moim więzieniem był dom, a dokładniej ubikacja, potworem były objawy choroby a rolę wybawicielki odegrała stomia. Ale po kolei…

Kilkanaście lat temu zdiagnozowano u mnie chorobę Leśniowskiego-Crohna. Przeszłam różne etapy leczenia, żywienie dojelitowe, operacje. Ciągle było źle. Najbardziej dokuczały mi biegunki i ból brzucha. Przez kilka lat funkcjonowałam odliczając czas między dawkami leków na biegunkę. Całe życie miałam zaplanowane tak, by nie brać ich za dużo i za często.