Dzisiejsze walentynki w Krakowie miały smak gorącej czekolady, zapach kawy i… ogrom emocji, które długo zostaną z nami.
Spotkaliśmy się w sercu miasta – w Pijalni Czekolady Wedel przy Rynku Głównym – żeby pobyć razem. Bez pośpiechu. Bez masek. Bez udawania, że wszystko jest „w porządku”.
I właśnie dlatego to spotkanie było tak ważne.

Do naszego grona dołączyły trzy nowe Panie. Każda z inną historią, inną drogą, innym doświadczeniem. Księgowa, nauczycielka i farmaceutka – trzy zawody, trzy światy, a jednak wspólne emocje i podobne pytania, które zna każda osoba żyjąca ze stomią.
Były łzy.
Było wyrzucanie z siebie tego, co długo było noszone w ciszy.
Była ulga, gdy można było powiedzieć na głos: „Ja też tak mam”.
I było coś jeszcze – poczucie, że nie jest się samą.
Szczególnie poruszająca była obecność Towarzysza naszej koleżanki Bibi. Jego mama również miała stomię. Ta historia dodała rozmowom dodatkowej głębi – pokazała, jak bardzo doświadczenie choroby splata losy całych rodzin i jak ważne jest wsparcie bliskich.
To nie była „zwykła kawa”.
To był bezpieczny krąg rozmowy.
To było miejsce, gdzie można było się popłakać – i nikt nie mówił „nie przesadzaj”.
Gdzie można było się uśmiechnąć – i ten uśmiech był prawdziwy.
Cieszymy się, że nowe osoby przyszły. Że odważyły się wejść. Że pozwoliły sobie mówić.
Bo właśnie po to są spotkania Bratnich Dusz – żeby wyrzucić z siebie ciężar i wrócić lżejszym.
Dziękujemy każdej osobie, która dziś była z nami.
Za otwartość. Za zaufanie. Za serce.
Walentynki to nie tylko święto zakochanych.
To święto bliskości. A tej dziś w Krakowie było naprawdę dużo.
Do zobaczenia przy kolejnej kawie.
Kraków, 14 lutego 2026