"Trochę mniej, trochę głębiej"

Ostatnio coraz częściej dochodzę do wniosku, że nie wszystko trzeba robić naraz.

Lubię się rozwijać. Lubię poznawać nowe rzeczy, uczyć się, podróżować, pisać, ruszać się, próbować. Zawsze miałam wiele zainteresowań i chyba nigdy nie należałam do osób, które dobrze czują się w stagnacji.

Tylko że z czasem człowiek zaczyna rozumieć, że doba nadal ma 24 godziny. 

I nawet jeśli interesuje nas sto rzeczy, nie oznacza to, że każdej trzeba poświęcać tyle samo uwagi.

Dlatego ostatnio robię sobie małe porządki w priorytetach.

Nie rewolucję. Niewielkie „od dzisiaj wszystko zmieniam”. Po prostu trochę mniej rozproszenia i trochę więcej skupienia na tym, co jest dla mnie teraz naprawdę ważne.

Psychologia też mówi: wybieraj

f20cdc7c-5dcc-454e-b56b-ee33e07c97c9.jpeg

W psychologii rozwoju istnieje bardzo ciekawa koncepcja selektywnej optymalizacji z kompensacją, związana z pracami Paula i Margret Baltesów.

W dużym uproszczeniu chodzi o coś bardzo życiowego: nie mamy nieskończonych zasobów czasu, energii i uwagi, dlatego rozwój wymaga wyboru.

Najpierw selekcja — wybieram, co jest dla mnie naprawdę ważne.

Potem optymalizacja — zamiast dzielić energię pomiędzy dziesięć kierunków, inwestuję ją mocniej w kilka wybranych.

A kiedy pojawiają się ograniczenia, rekompensuje — zmieniam sposób działania, dostosowuje tempo albo szukam innych rozwiązań.

Podoba mi się ta koncepcja, bo pokazuje, że rozwój nie zawsze oznacza robienie więcej.

Czasami najbardziej rozwojową decyzją jest właśnie powiedzenie:

„Tego teraz nie muszę.”

Dochodzi do tego zwykły koszt przełączania uwagi. Nasz mózg nie jest idealnym urządzeniem do wykonywania kilku wymagających rzeczy jednocześnie. Kiedy nieustannie przeskakujemy między zadaniami, część uwagi pozostaje przy poprzednim zadaniu, a ponowne skupienie wymaga czasu.

Dlatego coraz bardziej przekonuje mnie zasada:

mniej rzeczy, ale więcej jakości.

Na pierwszym miejscu — ciało

Więcej jogi, sportu, ruchu, dobrego jedzenia, regeneracji i dbania o siebie.

Coraz bardziej czuję, że ciało nie powinno być czymś, czym zajmujemy się dopiero wtedy, kiedy zaczyna protestować.

Nie chcę robić z tego kolejnego projektu do perfekcyjnego wykonania.

Chodzi bardziej o regularność.

O ruch, który daje mi energię.

O jedzenie, po którym dobrze się czuję.

O odpoczynek bez poczucia, że w tym czasie powinnam robić coś „bardziej produktywnego”.

Ciało jest bazą dla całej reszty.

Dalej — pogłębianie tego, co już mam

Są rzeczy, którym poświęciłam wiele lat nauki i doświadczeń.

I właśnie tam chcę teraz skierować więcej uwagi.

Pogłębiać swoje kompetencje. Rozwijać je. Coraz lepiej wykorzystywać wiedzę, którą już zdobyłam.

Bez wielkich deklaracji i opowiadania o każdym kolejnym kroku.

Nie wszystko trzeba przecież publikować w czasie rzeczywistym.

Niektóre rzeczy zdecydowanie wolę najpierw zrobić, a dopiero później o nich opowiedzieć.

Więcej przestrzeni dla głowy

Chcę też zostawić sobie przestrzeń na rozwój intelektualny i naukowy.

Na czytanie.

Myślenie.

Analizowanie.

Zadawanie pytań.

Im więcej wiem, tym mniej interesuje mnie samo gromadzenie informacji, a coraz bardziej rozumienie ich głębiej.

To również wymaga czasu i — przede wszystkim — skupienia.

I francuski

Tutaj nie potrzebuję wielkiej strategii.

Potrzebuję systematyczności.

Trochę każdego dnia.

Rozmawiać, czytać, słuchać, popełniać błędy i iść dalej.

Psychologia uczenia się przypomina zresztą o czymś bardzo prostym: regularne, rozłożone w czasie powtórki są zazwyczaj skuteczniejsze niż sporadyczne wielogodzinne zrywy.

Czyli znowu — mniej spektakularnie, ale konsekwentnie.

A cała reszta?

Nigdzie nie znika.

Nadal kocham pisać.

Kocham muzykę.

Mam mnóstwo zainteresowań i prawdopodobnie zawsze będę osobą, której co chwilę przychodzi do głowy coś nowego.

Ale zrozumiałam jedną ważną rzecz:

nie wszystko, co kochamy, musi stać się projektem.

Nie wszystko potrzebuje harmonogramu, celu, wyniku i regularności.

Niektóre rzeczy mogą być po prostu częścią nas.

I mogą spokojnie poczekać na swój moment.

Optymalizacja zamiast dokładania

Przez wiele lat rozwój kojarzył mi się z dokładaniem.

Jeszcze jedna rzecz.

Jeszcze jedna umiejętność.

Jeszcze jeden pomysł.

Jeszcze jeden cel.

Teraz coraz bardziej interesuje mnie optymalizacja tego, co już jest.

Zamiast pytać:

„Co jeszcze mogę zrobić?”

wolę zapytać:

„Co mogę zrobić lepiej, spokojniej i bardziej świadomie?”

Dlatego mój kierunek na teraz jest prosty:

  • zdrowie i ciało,
  • pogłębianie i wykorzystywanie kompetencji,
  • rozwój intelektualny i naukowy,
  • język francuski.

Reszta nie znika.

Po prostu nie wszystko musi być teraz na pierwszym miejscu.

I może właśnie na tym polega pewien etap dojrzałości — nie na rezygnowaniu z własnych skrzydeł, ale na nauczeniu się, w którą stronę nimi lecieć.

Mniej rozproszenia.

Więcej głębi.

Mniej rozpoczynania.

Więcej świadomego wybierania.

A Wy? Potraficie czasem odłożyć coś, co lubicie, żeby zrobić więcej przestrzeni dla tego, co właśnie teraz jest naprawdę ważne?


Psycholożka Yona
31 sierpnia 2026

Napisz komentarz
Imie:*
Komentarz: *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Fundacja STOMAlife - administratora danych osobowych - ul. Chałubińskiego 8 00-613 Warszawa, w postaci adresu e-mail na potrzeby otrzymywania powiadomień ze strony stomalife.pl

* Pola wymagane
Napisz odpowiedź
Imie:*
Komentarz: *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Fundacja STOMAlife - administratora danych osobowych - ul. Chałubińskiego 8 00-613 Warszawa, w postaci adresu e-mail na potrzeby otrzymywania powiadomień ze strony stomalife.pl

* Pola wymagane
Znajdź nas na
Znajdź nas na
Znajdź nas na