Chciałbym podzielić się tym, co przewija mi się w głowie odkąd mam stomię — nie tylko jako „medyczny fakt”, ale jako część mojej tożsamości. Na początku wydawało mi się, że stomia to jakaś granica: po tym już nie wracam do normalnego życia. Ale z czasem odkryłem coś innego — że to nie kres, lecz przestawienie kierunku.
Oczywiście były miesiące frustracji, gdy nie mogłem biegać tak jak kiedyś, gdy każdy woreczek zdawał się przypominać mi o ograniczeniach. Ale z czasem zacząłem robić rzeczy, o których wcześniej bym nie pomyślał: dłuższe spacery z psem, spontaniczne wyprawy rowerowe, spotkania z kumplami, podczas których naprawdę mogę być sobą — bez udawania.
Chciałem napisać, że „stomia mnie zmieniła”, ale to brzmi jak dramat. To raczej pomogła mi zmienić priorytety — z presji „jak było” na radość z tego, co jest tu i teraz.
Dla tych, którzy dopiero po operacji wracają do życia: to nie koniec, tylko inna droga. I chyba warto ją przejść bez oglądania się za siebie.
Tomek B
październik 2025
