Witam wszystkich czytelników! :)
W lutym tego roku pożegnałam się ze stomią, którą miałam przez 2 lata. Operację przeszłam bezproblemowo. Wszystko się ładnie wygoiło, a blizna po stomii jest dosyć ładna, jeśli w ogóle można tak określić blizny :)
Na wakacje kupiłam sobie dwuczęściowe bikini, ponieważ nie mam zamiaru zakrywać brzucha i moich blizn. Uważam, że są one oznaką mojej siły i walki z chorobą. Wkrótce na moim biodrze będzie widniał tatuaż nawiązujący do blizn, ale o tym innym razem.
Chciałabym nadal służyć pomocą wszystkim, którzy posiadają stomię, ponieważ nie każdy jest w stanie poradzić sobie z tą sytuacją samodzielnie. Bardzo ważne jest w takich przypadkach wsparcie drugiej osoby i pogodzenie się z aktualnym stanem. W moim życiu stomia wiele zmieniła. Stałam się bardziej wrażliwa na drugiego człowieka oraz na ludzkie cierpienie.
Bardzo pasjonuje mnie medycyna, szczególnie choroby jelit. Dużo czytałam podczas choroby i zdecydowanie wciągnął mnie ten temat. Szkoda tylko, że nie mam z 10 lat mniej. Wtedy pewnie jeszcze mogłabym pomyśleć o studiach medycznych.W każdej życiowej sytuacji trzeba szukać pozytywów. To bardzo pomaga. Ja, dzięki chorobie i stomii poznałam wielu fantastycznych ludzi. Z niektórymi z nich utrzymuję stały kontakt.
Żyję w tej chwili ze zbiornikiem jelitowym j-pouch, czuję się dobrze, ale nie mogę sobie tak pozwalać z dietą jak przy stomii. Nie jest najgorzej, kilka wizyt w wc dziennie, ale co jest najważniejsze wszystko kontroluję, a tego bałam się najbardziej - czy zdążę, czy wytrzymam... Mąż śmieje się ze mnie, że nadal głaskam się po brzuchu, jak wtedy kiedy miałam stomię :) Odruch jednak pozostał. Wiem, że ona tam była i dzięki temu żyję i mam się dobrze.
Pozdrawiam wszystkich stomików oraz ludzi z j-pouchem i służę pomocą.
Buziaki i do następnego razu.