Wrz 202510
Słowo stomia potrafi wywołać w człowieku całą burzę emocji. Najczęściej to niedowierzanie, gniew, rozpacz, strach. Sytuację ratuje odrobinę informacja o jej czasowym charakterze. Bo nierzadko się taka pojawia. I pomaga uchwycić się myśli, że wróci normalność, choć będzie to żmudny proces. Bo z jednej strony sformułowanie: „stomia czasowa” brzmi jak nadzieja, że to coś, co nie zostaje na zawsze. Z drugiej jednak strony nawet ta informacja nie rozsiewa wszystkich lęków i wątpliwości. Dlaczego? Ponieważ życie na co dzień z tymczasowym „gościem” wymaga odwagi, cierpliwości i nauki nowych nawyków. Nawet, gdy to nie na zawsze.

Kiedy lekarz mówi: „planujemy wyłonić stomię czasową”, pojawiają się pytania, na które nie ma szybkiej odpowiedzi.
Nie otrzymując od razu wiążących odpowiedzi i nie mając się czego uchwycić, pacjent czuje, że grunt osuwa się mu spod nóg. To zrozumiałe odczucia, choć nie należy się do nich przywiązywać. Stomia czasowa to szansa na odzyskanie naturalnej rutyny toaletowej – i takie spojrzenie na jej wyłonienie znacząco ułatwia proces oswajania się z nią. Kierując się obserwacją, że zrozumiana stomia staje się łatwiejsza do zagospodarowania, w tym artykule usystematyzujemy wiedzę na ten temat. Wyjaśnimy, czym jest stomia czasowa, a także to, w jakich okolicznościach wyłania się stomię stałą.

Kiedy stomia na stałe, a kiedy czasowo
Decyzja o tym zapada zwykle na stole operacyjnym, choć pacjent nie zawsze od razu ją słyszy wprost. Stomia czasowa to rozwiązanie ochronne – lekarze decydują się na nią wtedy, gdy jelita potrzebują odpoczynku i odbarczenia. Z założenia planuje się jej zamknięcie i powrót do naturalnego wypróżniania – choć czas oczekiwania bywa różny.
Stomia stała natomiast pojawia się wtedy, gdy nie ma możliwości przywrócenia ciągłości przewodu pokarmowego. Dzieje się tak na przykład po całkowitym usunięciu odbytnicy, co ma miejsce w przypadku rozległych nowotworów, ciężkich powikłań czy zaawansowanych chorób zapalnych. To trudna wiadomość, bo oznacza zmianę na całe życie – ale też daje pewność, że ta nowa droga nie jest już „tymczasowa”, tylko stabilna i przewidywalna.
Świadomość, czy stomia jest czasowa, czy stała, ma często dla stomika ogromne znaczenie (nierzadko też obciążenie) mentalne. Czasowa daje nadzieję, ale wiąże się z niepewnością, bo nie zawsze wiadomo, kiedy nadejdzie moment zespolenia (przywrócenia ciągłości przewodu pokarmowego) i czy nadejdzie w ogóle. Stała natomiast wymaga pogodzenia się z nową rzeczywistością, co bywa trudne, choć pozwala budować życie bez ciągłego czekania.

Po co właściwie ta „czasowość”
Czasowa stomia pojawia się w różnych sytuacjach – po operacjach jelita grubego i odbytnicy, w przebiegu chorób zapalnych jelit oraz w nagłych przypadkach, takich jak perforacje czy urazy brzucha. Warto podkreślić, że stomia nie jest karą ani przypadkiem, lecz świadomą decyzją lekarzy. Wybierając ją, chcą odciążyć chory organ i dać organizmowi czas na regenerację.
Czas, przez jaki pacjent będzie miał stomię tymczasową, zależy od indywidualnego procesu leczenia i rekonwalescencji. Może to być kilka tygodni, miesięcy, a czasem nawet lat – w zależności od szybkości gojenia się organu lub od tego, czy leczenie, na przykład chemioterapia lub radioterapia, nie wymaga dalszego odciążania jelit. Zdarza się również, że stomia początkowo określana jako czasowa pozostaje na stałe.

Jak się o nią troszczyć
Przede wszystkim – w ogóle się trzeba o nią troszczyć. Zwłaszcza mentalnie.
Czasowa stomia to wymagający lokator. Trzeba dbać o skórę wokół niej, by nie dopuścić do podrażnień i powikłań. Trzeba znaleźć sprzęt, który będzie pasował jak najlepiej oraz akcesoria ochronne wspierające skórę pod woreczkiem. Trzeba też wsłuchać się w swój organizm – w to, jak reaguje na zwiększenie aktywności, na rozszerzenie diety i ilość wypijanych płynów. To nie jest wiedza, którą dostaje się od razu w pakiecie. To cierpliwość, uważność i codzienna rutyna, która z czasem czyni stomika ekspertem od samego siebie.

Co powinien wiedzieć stomik z czasową stomią
Po pierwsze – że to etap, a nie wyrok (choć i stomia stała nim n ie jest, co warto podkreślić). Czasowa stomia to rozwiązanie ochronne, które ma dać ciału czas na regenerację. W praktyce oznacza to, że przez ten czas stomik będzie musiał nauczyć się innej rutyny, takiej, która obejmować będzie również higienę stomii. Czasowa stomia to nie intruz, lecz sprzymierzeniec, który pomaga dotrwać do momentu zespolenia i powrotu poprzedniej (naturalnej) rutyny toaletowej.
Warto wiedzieć, że:

Ileostomia i kolostomia – dwa różne oblicza „czasowości”
Nie każda stomia wygląda tak samo. I w obu wypadkach, na zespolenie „czeka się” odrobinę inaczej.
Ileostomia – wyprowadzona z jelita cienkiego – bywa trochę jak żywioł. Pracuje często, raczej intensywnie, jej wydzielina bywa półpłynna i w kontakcie ze skórą potrafi szybko ją podrażniać. Wymaga czujności, częstszego opróżniania worka i większej troski o nawodnienie.
Kolostomia – wyłaniana z jelita grubego – jest spokojniejsza, bardziej przewidywalna. Jej praca przypomina naturalny rytm wypróżnień. Skóra wokół niej ma łatwiej, bo treść jest gęstsza, mniej drażniąca. To towarzysz mniej wymagający, i ty samym łatwiejszy w opiece.
Obie stomie pełnią tę samą rolę: są strażnikami gojenia i odbarczenia niesprawnego organu oraz etapem, po którym (gdy nic nie stanuie na przeszkodzie) przychodzi zespolenie.

A co z urostomią?
Kiedy mówimy „stomia”, myślimy najczęściej o jelitach. Tymczasem stomią jest również przetoka moczowa, czyli urostomia. Tu jednak słowo „czasowa” prawie nigdy się nie pojawia. Urostomie zwykle są stałe, bo ich celem jest trwałe odprowadzenie moczu, np. po usunięciu pęcherza. Czasowa urostomia to rzadkość, wyjątek stosowany w bardzo szczególnych przypadkach.

Czekanie na zespolenie
Najtrudniejsze w „czasowej” stomii jest to, że czasem ten czas czekania nie ma konkretnej daty. Pacjent słyszy: „za kilka miesięcy”, „jak się wszystko wygoi”. A każdy dzień z workiem przypomina, że życie zmieniło się zupełnie, choć ponoć tylko na jakiś czas. To bywa frustrujące, bo człowiek chciałby odliczać tygodnie, jak do wakacji. Jednak, w przypadku czasowej stomii, czas płynie inaczej – w rytmie gojenia i regeneracji organizmu. To czas, którego nie da się przyspieszyć.
Czasowa stomia wymaga cierpliwości, uwagi i otwartości na nowe doświadczenie. Bywa trudna, choć daje nadzieję, że pewnego dnia będzie można znów funkcjonować bez niej. I choć z upływem życia z nią wiele osób rezygnuje z zespolenia i przywrócenia ciągłości przewodu pokarmowego, słysząc o stomii w gabinecie lekarskim, to właśnie słówko „czasowa” pozwala uchwycić się myśli, że z tą stomią w ogóle da się ułożyć.
Jeśli drogi Czytelniku, uważasz, że samemu będzie Ci trudno – skontaktuj się z nami. Z tematem stomii – czasowej lub tej na stale, nikt nie powinien mierzyć się sam.
Tekst: Iza Janaczek
Foto: pexels