Stomia od kuchni. Tego nie mów stomikowi

Lip 202526

Temat stomii to temat wymagający refleksji i taktu. I nie chodzi w tym momencie o samych stomików, a tym razem – o osoby z ich otoczenia i to, w jaki sposób postrzegają stomię u swojego bliźniego i jak postrzeganie to artykułują.

O ile stomia to nie tabu i mówić o niej można, a nawet trzeba, to tak, jak w przypadku każdego tematu dotykającego intymności, warto robić to z wyczuciem i empatią.

Co warto wiedzieć, jakich słów nie używać – nawet żartobliwie, w tak zwanej „dobrej wierze”? Dla wspólnego dobra podajemy te najczęściej spotykane, wraz z wersją alternatywną, która pomoże podczas rozmowy.

tego-nie-mow-stomikowi-1.jpg

  1. „Ja bym się chyba załamał, gdybym miał coś takiego...”

    Hmmmm… A teraz wyobraź sobie, że jesteś człowiekiem, do którego kierowane są takie słowa. Jesteś jeszcze obolały, zdezorientowany, nie czujesz się najlepiej w swoim ciele, nie wszystko jeszcze dobrze ogarniasz, ale ze wszystkich sił starasz się dawać radę i nagle słyszysz TAKIE słowa. Co myślisz, będąc ich odbiorcą, a nie nonszalanckim dawcą?

    Życie ze stomią to nie scenariusz dramatu, tylko zwykła codzienność, w której są lepsze i gorsze dni. Ze stomią można płakać ze śmiechu albo z rozpaczy. Ale przede wszystkim można z nią żyć. Zwykłym życiem, w którym chodzi się do pracy, na basen, do sklepu, jeździ na rowerze i umawia na randki. To wymaga czasu i odwagi. Spokój i poczucie normalności budowane każdego dnia początkowo jest kruche i delikatne, tak jak właściciel tych oswajanych emocji. Komentarz „ja bym się chyba załamał, gdybym miał coś takiego…” jest okrutny, bezrefleksyjny i zupełnie niepotrzebny. Niczego nie buduje. Zabezpiecza tylko Twoje poczucie pewności i komfortu. Jeśli nie o to Ci chodziło – odpuść sobie takie słowa...

    tego-nie-mow-stomikowi-2.jpg

    Zamiast tego powiedz:

    „Podziwiam, jak ogarniasz nową codzienność. Można się od Ciebie uczyć cierpliwości.” Szacunek, ciepło, zrozumienie, empatia. Słowa mogą zniszczyć spokój albo „urosnąć” skrzydła. Ty wybierasz.

    tego-nie-mow-stomikowi-3.jpg
     
  2. „W sumie to dobrze, że tego nie widać.”

    Serio, tak się chciałeś/aś wyrazić? Niby nic złego, ale jednak potrafi zachwiać pewnością siebie, zwłaszcza taką, dopiero co budowaną... „W sumie to dobrze, że tego nie widać” - to trochę jakby powiedzieć komuś w trakcie leczenia onkologicznego: „na szczęście masz włosy, więc ludzie się nie zorientują.”

    W domyśle – to, czego nie widać – zawstydza i odbiera nornalność do jakiej przywykliśmy, dobrze więc że jest w ukryciu. A stomia zawstydza, bo dotyczy tematu, o którym nie mówimy głośno, bo nie wypada... 

    Warto zrozumieć, że czym innym jest dyskrecja i subtelność, czyli nie epatowanie tematem, a czym innym – nerwowe ukrywanie go. Tego typu zwrot to komunikat, że coś jest nie tak, że czegoś trzeba się wstydzić. Stomia to nie powód do wstydu. To element życia, a nie kompromitujący sekret.

    tego-nie-mow-stomikowi-4.jpg

    Zamiast tego powiedz:

    „Jeśli chcesz o tym pogadać – jestem. A jeśli nie, to też spoko. Nie stresuj się – jest ok.” Taki komunikat to budowanie normalności i poczucia bezpieczeństwa. Zasadniczo w obu zwrotach chodzi o to samo, ale – w zupełnie inny sposób. W przypadku stomii ma to ogromne znaczenie.

    tego-nie-mow-stomikowi-5.jpg
     
  3. „Znam kogoś, kto miał to samo... i umarł.”

    Dziękujemy. To rzeczywiście bardzo podnoszące na duchu.

    Historie ze smutnym zakończeniem, statystyki, przypadki z internetu – niekoniecznie są tym, co stomik chce i powinien usłyszeć. Zwłaszcza teraz, gdy właśnie zaczyna na nowo przejmować kontrolę nad własnym życiem i robić plany.

    Każdy pacjent i później stomik to osobna opowieść. I nie musi znać wszystkich rozdziałów z cudzych książek. Zwłaszcza, że w żadnym wypadku takie komentarze nie wnoszą niczego budującego do rozmowy. A wręcz przeciwnie.

    I znów, jak w punkcie pierwszym – zastanów się, czy gdyby sytuacja była odwrotna i to Ty miałbyś stomię (dodatkowo z historią choroby onkologicznej), czułbyś się dobrze słysząc, że masz marne perspektywy? No właśnie...

    tego-nie-mow-stomikowi-8.jpg

    Zamiast tego powiedz:

    „Świetnie sobie radzisz. Stanąłeś na nogi. To widać.” Brzmi lepiej, prawda?

    tego-nie-mow-stomikowi-7.jpg
     
  4. „Ojej, a jak Ty teraz możesz... no wiesz... z kimś być?”

    Słysząc tak zadane pytanie, człowiek przypomina sobie jeszcze bardziej wyraźnie, dlaczego milczenie, a nie mowa, jest złotem. Seks, relacje, bliskość – to coś, co dotyczy także osób ze stomią. Stomicy to też ludzie. Ze swoimi emocjami i potrzebami – także potrzebami fizycznymi.

    Pytania zadawane szeptem, z zakłopotanym spojrzeniem, sugerują jedno: przeświadczenie, że stomia odbiera możliwość doznawania emocji związanych z intymnością. A to nieprawda. Relacje po operacji bywają trudniejsze – ale bywają też dojrzalsze, szczersze i bardziej realne.

    tego-nie-mow-stomikowi-6.jpg

    Zamiast tego powiedz:

    Jak już naprawdę musisz wiedzieć, sformułuj to pytnie inaczej, na przykład: „niewiele wiem o stomii, a widzę, patrząc na Ciebie, że ona jest ogromną szansą na dobre życie. Bardzo chciałbym/chciałabym zrozumieć, jak ono wygląda, także w aspekcie damsko-męskim. Czy znajdziesz kiedyś przestrzeń, by mi na ten temat rzucić nowe światło”. Odrobina pokory i subtelności jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Słuchajmy zamiast wciąż mówić. Wtedy jest szansa, że usłyszymy odpowiedzi nawet na „te” pytania.

    tego-nie-mow-stomikowi-9.jpg
     
  5. „Ale Ty w ogóle nie wyglądasz na chorego/chorą”

    Hmmm... niby komplement, a jednak nie do końca...

    Bo po pierwsze: stomia to nie „choroba”, tylko sposób jej leczenia lub zakończenia. A po drugie: czy trzeba wyglądać na chorą, nieszczęśliwą, smutną, by nią być? A jeśli tak, to według jakich kryteriów? Pooperacyjne blizny, stomia, worek ją zakrywający, osłabienie, zniechęcenie, utrata witalności – to nie znaki tożsamości i cechy charakteru. To fragment historii. Niekoniecznie przeznaczony dla Cebie.

    Zamiast tego powiedz:

    „Fajnie Cię widzieć – wyglądasz na kogoś, kto odzyskał spokój. Podoba mi się ten Twój nowy styl.” Życzliwość, uważność na niuanse, brak pseudo-komplementów. Zdecydowanie brzmi lepiej i lepiej o Tobie świadczy.

tego-nie-mow-stomikowi-10.jpg

Słowa mają moc, a Stomik to człowiek, a nie - temat...

Nie trzeba być mistrzem słowa. Wystarczy być człowiekiem, który słucha więcej niż mówi, zwłaszcza w temacie, w którym chce poszerzyć swoją wiedzę. Słowa mają wielką moc. Mogą sprawić, że poczucie własnej wartości w nowej dla stomika sytuacji znów zacznie się chwiać, a mogą sprawić, że wzmocni się i solidnie ugruntuje.

Czasem lepsze od rady będzie milczenie. Nierzadko wystarczy ciepłe: „jak się dziś czujesz?” albo „chcesz pogadać o czymś innym?”. To może nie brzmi imponująco, ale – działa lepiej niż „ja bym się chyba załamał, gdybym miał coś takiego...”, choćby jak współczująco brzmiało...

Zanim zadasz pytanie, którego wcale nie musisz zadawać, albo wygłosisz uwagę, o którą nikt nie prosił, zastanów się, ale tak naprawdę głęboko – czy sam chciałbyś być odbiorcą dokładnie tak sformułowanych słów? I nie, tłumaczenie, że „nie ma się czego wstydzić” niczego nie tłumaczy. Każdy z nas ma inną wrażliwość. Każdego co innego wzrusza, buduje i rani. Pamiętaj. Stomik to nie temat. To człowiek.

Tekst: Iza Janaczek
Foto: Fundacja STOMAlife.

Dzisiejsza galeria to Ludzie. Dobrzy, ciepli, empatyczni. To nasi Przyjaciele Stomicy, pokazujący, że, mimo częstego dramatu poprzedzającego wyłonienie stomii.
Z woreczkiem można żyć dobrym, zwykłym życiem, jakim żyje wielu nie-stomików.

Znajdź nas na
Znajdź nas na
Znajdź nas na