Lut 202604
Nie da się mówić o życiu ze stomią wyłącznie w kategoriach procedur, zaleceń i instrukcji obsługi sprzętu. Codzienność stomika to znacznie więcej niż technika. To rytm dnia, drobne decyzje, organizacja poranków, dobre, drobne nawyki, które w praktyce decydują o poczuciu bezpieczeństwa i kontroli. Seria „Stomia od kuchni” powstała właśnie po to, by zajrzeć do tej codzienności nie wtłaczając w nią medycznego żargonu, nie trywializując tego, co dla wielu trudne i nie demonizując tego, co wielu uważa za tabu.

Pokazujemy, jak wygląda życie „od zaplecza” – normalizując tematy, w których teoria spotyka się z rzeczywistością. Zapraszam do dzisiejszej lektury. Dziś o zwykłym dniu stomika i tym, jak mieć nad nim kontrolę.

Pomówmy o codzienności
Plan dnia stomika to temat pozornie banalny. I dla wielu – niepotrzebny, bo trącący „nowomodą z internetu”. A jednak to właśnie on bardzo często decyduje o tym, czy dzień zaczyna się spokojnie, czy od nerwów, pośpiechu i napięcia. Dobrze zorganizowana rutyna nie oznacza sztywnego grafiku. Oznacza przewidywalność, elastyczność i zestaw drobnych nawyków, które pozwalają odzyskać poczucie wpływu na własne ciało i własne tempo.

Dlaczego plan dnia ma znaczenie?
Życie ze stomią wiąże się z koniecznością reagowania na sygnały organizmu, dbania o sprzęt, nawodnienie, dietę oraz komfort skóry wokół stomii. Brak takiej stałej bazy często prowadzi do chaosu: odkładania czynności na później, zapominania o podstawowych potrzebach a w wielkim finale – do niepotrzebnego stresu.
Liczne obserwacje pokazują, że regularność i harmonia w codziennej rutynie dotyczącej posiłków, snu, nawodnienia oraz higieny stomii – sprzyja stabilizacji pracy układu pokarmowego i poprawia subiektywne poczucie kontroli u osób stomijnych. To nie magia, lecz fizjologia i psychologia w praktyce. I warto przyjrzeć się jej bliżej, a już na pewno – odrobinę wpleść we własną rutynę.

Poranek stomika – fundament całego dnia
Poranek jest momentem strategicznym. Nie tylko u stomików, to moment kształtujący dzień u wszystkich, choć stomia zdecydowanie czyni go bardziej specyficznym i wymagającym uwagi. To wtedy organizm „ustawia się” na kolejne godziny i warto zadbać o to, by na wszystkich płaszczyznach uruchomił się równie dobrze. Mowa tu o porannym rozruchu, posiłku, rutynie sprzętowej.
Dobrze zorganizowany poranek stomika opiera się na kilku prostych zasadach:
Poranek stomika, by był dobry, powinien być przewidywalny i bez elementów chaosu. To potrzebne, na wypadek, gdyby chaos wprowadziła sama stomia, np. z powodu odklejenia się woreczka w trybie awaryjnym. Warto mieć margines czasu na rzeczy nieprzewidziane ale – mogącą się zdarzyć.

Drobne nawyki, które realnie pomagają
Nie mówimy o żadnych rewolucjach. Chodzi o budowanie nowej normalności, która obejmuje myślenie o stomii, jako o temacie do zagospodarowania, a nie – jak o karze i krzywdzie.
Najbardziej praktyczne dobre nawyki stomika to:

I pamiętaj – chodzi o elastyczność a nie - sztywną kontrolę
Paradoksalnie najlepszy plan dnia stomika to taki, który zostawia miejsce na nieprzewidziane zdarzenia. Organizm nie działa zawsze tak samo. Sprzęt bywa kapryśny. Zdarzają się dni lepsze i gorsze. Warto więc mieć w porannym grafiku margines bezpieczeństwa.
Zwłaszcza na początku życia ze stomią nie warto planować poranka tak ciasno, że brakuje w nim przestrzeni na złapanie oddechu.
Plan dnia powinien być raczej ramą bezpieczeństwa, a nie - wojskowym harmonogramem. Dobre nawyki i poranna organizacja dają punkt odniesienia, do którego można wrócić nawet wtedy, gdy coś się rozsypie.

Wsparcie, które naprawdę ma znaczenie
Stomia często kojarzy się z samotnością. Z ostracyzmem społecznym, niezrozumieniem i bezsilnością. Z poczuciem bycia „innym”, które potrafi przyjść nagle – szczególnie tuż po operacji. A przecież stomik nie musi i nie powinien czuć się samotny tylko dlatego, że na brzuchu nosi worek stomijny. To jeden z tych stereotypów, którym od lat mówimy stanowcze „nie”, pokazując w praktyce, że nie ma on wiele wspólnego z rzeczywistością.
Stomicy to ludzie z planami, pasjami, rodzinami, marzeniami. Ludzie, którzy – tak jak wszyscy – chcą żyć spokojnie, bez ciągłego napięcia i poczucia, że coś im odebrano.
Tuż po wyłonieniu stomii wiele osób ma wrażenie, że świat nagle skręcił w złą stronę. Że „tego” nie da się ogarnąć. Że codzienność stała się pasmem ograniczeń. I właśnie wtedy szczególnie mocno wybrzmiewa jedna ważna prawda: z tematem stomii nie trzeba i nie powinno się zostawać samemu.
W takiej sytuacji pierwszym realnym punktem oparcia są wolontariusze Fundacji STOMAlife. Są dobrym wspierającym głosem po drugiej stronie telefonu, w wiadomości, podczas czatu lub podczas spotkania na kawie. Odpowiadają na pytania, tłumaczą, uspokajają, dzielą się doświadczeniem. Nie z pozycji teorii, ale codziennej praktyki życia ze stomią. Oczywiście takie wsparcie nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale bardzo często daje coś równie ważnego: poczucie, że ktoś już tę drogę przeszedł i że naprawdę da się poukładać codzienność na nowo.
To praktyczne i emocjonalne wsparcie jest jednym z najważniejszych elementów budowania stabilnej codzienności. Rozmowa z kimś, kto „był tam wcześniej”, często daje więcej niż najlepsza instrukcja obsługi.

Plan dnia – zaryzykuj i zrób swój
Plan dnia stomika nie jest po to, żeby wszystko kontrolować co do minuty. Jest po to, żeby nie oddawać dnia przypadkowi. Żeby rano nie zaczynać od chaosu, a wieczorem nie kończyć z poczuciem, że było po prostu słabo i niejakościowo.
Dobrze poukładana rutyna daje bardzo prostą, ale ważną rzecz: poczucie wpływu. Tego, że mimo zmian w ciele nadal można decydować o własnym tempie, kolejności spraw, sposobie organizacji dnia. Bez napinki, bez idealnych planów z kolorowych plannerów, lecz po swojemu i na miarę własnego realnego życia.
Każdy mały nawyk – przygotowany wcześniej zestaw sprzętu, spokojniejszy poranek, zaplanowana chwila na odpoczynek – to nie jest nieistotny drobiazg. To cegiełka, z której buduje się codzienny spokój. I to właśnie on, dzień po dniu, robi największą różnicę.
Tekst: Iza Janaczek
Foto: Pexels