Sty 202631
Stomia ratuje życie, ale – nieumiejętnie zaaplikowana głowie – to uratowane życie może też rujnować. I to na wielu płaszczyznach. Tracimy wiarę w swoją moc sprawczą. A także w to, że o czymś decydujemy, no bo – jak tu mówić o decydowaniu, skoro o tak elementarnej rzeczy, jak toaleta, decydować przestaliśmy?

Tracimy więc pewność siebie, nawet w gronie przyjaciół, ale przede wszystkim - boimy się. Boimy się wielu rzeczy. Często mam wrażenie, że wraz ze stomią wzięliśmy również w pakiecie coś jeszcze… Strach przed życiem w każdym jego aspekcie. Boimy się wrócić do pracy. Wyjść na kawę. Zacząć wyjeżdżać na urlopy. Umawiać się na randki. Boimy się intymności i boimy się nocy.
Strach to coś, co wysuwa się na pierwszy plan życia ze stomią – zwłaszcza na samym początku. Dziś w "Stomii od kuchni" – jak te pierwsze rzeczy robione inaczej ogarnąć. Na tapet bierzemy zatem:

Pierwsza noc w domu
Pierwsza noc poza szpitalem, tuż po operacji wyłonienia stomii, z reguły wywołuje mieszankę emocji – lęk, niepewność, nierzadko ekscytację, ale i nadzieję, że teraz, w domu, wszystko już będzie ok. To naturalne, że opuszczając miejsce, w którym wszystko jest pod kontrolą, czujemy niepokój przed tym, co przyniesie nowa przestrzeń, ale i zalążki spokoju i wiary w to, że dom ukoi nerwy.
Co naprawdę stresuje najbardziej?
Nie sama stomia. Tylko brak „dyżurnej pielęgniarki za ścianą”. W domu nagle to Ty, drogi Przyjacielu Stomiku, jesteś odpowiedzialny za reakcję, decyzję, zmianę sprzętu, ocenę sytuacji. I to właśnie ten moment przejęcia sterów bywa najtrudniejszy.

Większość obaw o pierwszą noc poza szpitalem nie dotyczy realnych problemów, tylko wyobrażonych scenariuszy. Mózg robi symulacje katastrof, zanim ciało zdąży się po prostu położyć spać. Warto mieć tego świadomość. Już sama jej obecność w myślach, neutralizuje najgorsze scenariusze.
Stoma-protipy na pierwszą noc w domu
Pierwsza noc nie musi być idealna. Nie musi być długa. Nie musi być „jak dawniej”. Ma być wystarczająca, żebyś rano obudził się i pomyślał: „ok, przeżyłem to”. I to jest ogromny krok do przodu.

Pierwsza noc u rodziny
Znane miejsce, znane zapachy, znane twarze. Teoretycznie bezpieczna przestrzeń. W praktyce to zupełnie nowa rola: Ty już nie jesteś tylko gościem. Jesteś gościem ze stomią, a jeśli to pierwszy pobyt w tym miejscu po operacji, może budzić Twoj niepokój.
Najczęstszy stres? Poczucie „bycia problemem”
Wielu stomików boi się, że będzie kłopotem. Że zajmie łazienkę. Że ktoś usłyszy szelest worka. Że będzie trzeba tłumaczyć, prosić, organizować coś extra.
Warto zdać sobie sprawę, że to nie stomia „robi problem”. To nasze wyobrażenie o byciu ciężarem, dlatego że ją mamy. Jeśli zamierzasz spędzić czas u ludzi, którym ufasz – zaufaj im jeszcze raz, kiedy mówią, że nie jesteś problemem. Bo naprawdę nim nie jesteś.

Stoma-protipy na noc poza własnym domem
Twoi bliscy, na pewno zrozumieją, że musisz sobie wszystko poukładać i wyrobić nową rutynę, i że to wymaga czasu.

Granice – cichy bohater pierwszych wyjazdów
Rodzina często chce pomóc. Czasem aż za bardzo. Kontroluje, dopytuje, zagląda przez ramię.
Masz prawo powiedzieć:
Stomia nie odbiera Ci prawa do intymności, własnych decyzji oraz osobistej strefy. Osoby bez stomii też nie zawsze mają przestrzeń, by rozmawiać o rzeczach dla siebie nowych czy trudnych. I wcale nie jest „dziecinne”, że w danym momencie o stomii mówić nie chcesz.
Stomia to powód, jak każdy inny, by powiedzieć: „bardzo Ci dziękuję za troskę, ale naprawdę nie musisz się tak martwić - radzę sobie. Porozmawiajmy o czymś innym, w końcu nieczęsto mamy okazję”.

Pierwsza noc w hotelu lub nowym miejscu
To etap, który wielu odkłada najdłużej. Bo tu znika „plan awaryjny” w postaci mamy, własnej łazienki czy znajomego układu mieszkania u krewnych.
Co budzi największy stres?

Stoma-protipy na pierwszą, drugą i kolejne noce w hotelu lub pensjonacie
Mała, ale ważna prawda. Pierwsza noc poza domem rzadko jest perfekcyjna. Ale prawie zawsze kończy się myślą: „udało się i nie było tak źle”. A to jest paliwo na kolejne wyjazdy.

A jeśli nadal się boisz?
To nie znaczy, że sobie nie radzisz. To znaczy, że jesteś na początkowym etapie drogi do oswojenia stoma-lęku.
I właśnie tutaj ogromną rolę odgrywa wsparcie wolontariuszy Fundacji. To ludzie, którzy nie uczą z podręcznika. Oni też bywali w różnych łazienkach o trzeciej nad ranem. Przeżyli pierwszą noc, pierwszą wpadkę, pierwszy wyjazd. I doskonale wiedzą, że strach nie znika od jednego zdania: „będzie dobrze”.

Możesz z nimi:
A to często działa lepiej niż tysiąc instrukcji. Faktem jest, że stomia zmienia ciało. Ale faktem jest również, że to ludzie z podobnymi doświadczeniami pomagają na nowo je zrozumieć.
Tekst: Iza Janaczek
Foto: pexels i blog Med4Me