Lip 202605
Lato to czas planów i działania. Wyjeżdżamy na urlopy, odwiedzamy rodzinę, nocujemy u znajomych, wyskakujemy na weekend nad jezioro albo w góry. Czasem planujemy takie wyjazdy miesiącami, a czasem decyzja zapada w piątek po południu i już kilka godzin później pakujemy torbę.

I bardzo dobrze. Stomia z założenia jest pomostem do zwykłego życia, które wielu stomików pamięta sprzed operacji. Życia, w którym wyjścia z domu, urlopy – te pod namiotem lub w hotelach, a także spontaniczne wyjazdy na weekend były czymś naturalnym. Jeśli więc myśli o powrocie do tamtych zwyczajów zaczynają się pojawiać i w Twojej głowie, warto je dopuścić do głosu i co ważniejsze - realizować.
Dlaczego? Ponieważ z medycznego punktu widzenia stomia nie jest przeciwwskazaniem do podróżowania, spontanicznych wyjazdów ani nocowania poza własnymi czterema ścianami. Warto jednak przyznać uczciwie, że noc w nowym miejscu, zwłaszcza ta pierwsza od czasu operacji, wygląda trochę inaczej niż w domu. Z tego powodu nawet jeśli stomik spędza noc w najpiękniejszym hotelu świata często jego myśli uciekają w rejony podszyte niepewnością i obawami.
Czy wszystko mam z sobą?
A co, jeśli będę musiał wstać w nocy?
Gdzie schowałam zapasowy sprzęt?
Jak się ogarnąć z tym wszystkim w podróży?
I właśnie po to, by takie pytania nie stresowały, dobrze jest mieć swoją stałą wieczorną rutynę. Taką, którą można z powodzeniem zastosować także poza domem. I o tym właśnie jest dzisiejsza „Stomia od kuchni”.

Nowe miejsce zawsze wymaga chwili oswojenia
O czym warto zawsze pamiętać? O różnicach – ale nie w kontekście problemów, tylko rzeczy do oswojenia.
W domu poruszamy się automatycznie i często wręcz „na pamięć”. Nawet po ciemku wiemy, gdzie stoi szafka, gdzie leży sprzęt i ile kroków dzieli łóżko od łazienki. Poza domem ten komfort znika. Dlatego zanim położysz się spać będąc na wyjeździe:

Jeśli nie ma lampki w lokalu, w którym zatrzymałeś się na nocleg – miej na szafce w zasięgu ręki małą latarkę lub telefon, by w razie potrzeby móc włączyć w nim latarkę.
Brzmi jak truizm? Być może. Ale właśnie dopilnowanie takich drobiazgów sprawiają, że śpimy spokojniej.

Sprzęt powinien być „pod ręką” – znajdź dla niego miejsce od razu po wejściu do pokoju
Nie zostawiaj sprzętu na dnie walizki. To jeden z błędów, który wielu stomików popełnia podczas wyjazdu. Zanim więc przejdziesz w tryb „czas na reset”, zaraz po wejściu do pokoju wybierz miejsce dla kosmetyczki ze sprzętem stomijnym i już go nie zmieniaj. To będzie Twój punkt odniesienia w wakacyjnej stoma-rutynie.
Dlaczego to takie ważne? Ponieważ podczas wakacji bardzo łatwo o tym zapomnieć. Trudno się zresztą dziwić – tuż przed wyjazdem zmieniłeś worek, więc wszystko jest pod kontrolą. Po przyjeździe rzucasz walizkę w kąt, przebierasz się w coś lżejszego i ruszasz zwiedzać. Wieczorem bierzesz prysznic i kładziesz się spać, a zapasowy sprzęt nadal leży gdzieś na dnie walizki, między T-shirtami, bluzą i klapkami. I o.k. Najczęściej nic się nie dzieje. Przesypiasz noc i budzisz się gotowy na kolejny dzień urlopu. Życie ze stomią czasem potrafi napisać własny scenariusz, dlatego lepiej mieć sprzęt pod ręką, niż w głębi walizki.
I właśnie z tego powodu po dotarciu na miejsce od razu wyznacz kosmetyczce stałe miejsce. Jeśli sprzęt będzie zawsze pod ręką, nawet nieplanowana sytuacja stanie się po prostu kolejną czynnością do wykonania, a nie nerwowym przeszukiwaniem walizki w środku nocy.

Wieczór to nie jest najlepszy czas na kulinarne eksperymenty
Urlopy i weekendowe wypady często kręcą się wokół jedzenia. Regionalne specjały, restauracje polecane przez znajomych czy lokalne, nierzadko orientalne przysmaki, których wcześniej nie próbowaliśmy, stają się jednym z punktów programu, na który wiele osób czeka długo przed wyjazdem. I bardzo dobrze. Stomik może, a nawet powinien cieszyć się urokami jedzenia.
Problem zaczyna się wtedy, gdy cały ten kulinarny entuzjazm skumulowany jest podczas wieczorno-nocnego biesiadowania. Każdy stomik zna swój organizm. Z reguły wie, po czym czuje się dobrze, a po czym mniej komfortowo. Dlatego pierwsza noc w nowym miejscu niekoniecznie jest najlepszym momentem na odważne eksperymenty kulinarne, zwłaszcza gdy „dla lepszego trawienia” towarzyszy im znaczna ilość alkoholu.

Nowe smaki nie tracą nic ze swojej atrakcyjności, jeśli będziesz próbować ich wcześniej w ciągu dnia. Wtedy łatwiej obserwować reakcję organizmu i spokojnie ocenić, jak toleruje nowe produkty. Warto potraktować to jako element dbania o własny komfort, a nie testowanie własnych granic.

Obawy vs rzeczywistość
Z perspektywy czasu wielu stomików przyznaje, że największym problemem podczas pierwszych wyjazdów połączonych z nocowaniem nie była sama stomia ani przygotowania do podróży. Były nimi własne obawy podsuwające wyobraźni stresujące scenariusze. Tymczasem, patrząc z dystansu, widać wyraźnie, że rzeczywistość jest znacznie spokojniejsza. Co to znaczy w praktyce? Zdecydowana większość noclegów poza domem przebiega dokładnie tak samo jak noclegi we własnym łóżku. Zasypiamy. Śpimy. Budzimy się rano i zaczynamy kolejny dzień.
Dlatego bardziej uważna wieczorna rutyna stomika będącego poza domem nie służy nadmiernej kontroli, lecz temu, by przenieść spokój, jaki mamy w głowie zasypiając we własnym domu, na czas spędzany poza nim.

Chcesz o tym porozmawiać? Daj nam znać
W „Stomii od kuchni” poruszamy tematy, o których rzadko rozmawia się w gabinecie lekarskim, a które po uporządkowaniu spraw medycznych stają się bardzo ważną częścią codzienności każdego stomika. To drobne rzeczy, szczegóły i niuanse, które trudno przewidzieć przed operacją, a które później składają się na zwykłe, codzienne dobre i bezpieczne życie.
Nocleg poza domem jest jednym z takich tematów. Dlatego jeśli, drogi Przyjacielu Stomiku, jest on dla Ciebie ważny i chcesz o nim z kimś porozmawiać, daj nam znać. Wśród naszych wolontariuszy są osoby, które – tak jak Ty – żyją ze stomią na co dzień i dobrze rozumieją te pytania, które pojawiają się po drodze.
Nie musisz zostawać z nimi sam. Zwłaszcza że jesteśmy tuż obok.
Tekst: Iza Janaczek
Foto: Iza Janaczek