Kwi 202615
Są pytania, które rzadko padają podczas wizyty lekarskiej. Nie dlatego, że są nieistotne. Raczej dlatego, że trudno je wypowiedzieć bez poczucia, że brzmią nie na miejscu. Jedno z nich brzmi mniej więcej tak: czy od stomii się tyje? I częściej pojawia się w sezonie, gdy nie ubieramy się już na cebulkę, a grube swetry zamieniamy na cienkie koszule oraz sukienki… To pytanie pojawia się zarówno u osób, które dopiero przygotowują się do wyłonienia stomii, jak i u tych, które już z nią żyją i zaczynają obserwować zmiany w swoim ciele.

Wbrew pierwszej powierzchownej ocenie, która może się pojawić – to nie jest pytanie powstałe na bazie próżności. To pytanie wynikające z niepokoju i próby zrozumienia, a także ogarnięcia zmian, które bywają następstwem stomii.
Stomia nie zmienia metabolizmu. Zmienia się coś innego i właśnie o tym będzie dzisiejsza ‘Stomia od kuchni’.

Tak, ciało się zmienia – nie, nie grubniesz przez stomię
Stomia sama w sobie nie powoduje przybierania na wadze. Nie uruchamia mechanizmu, który zmieniałby sposób odkładania tkanki tłuszczowej ani tempo metabolizmu. Nie funkcjonuje jednak w oderwaniu od codziennej rutyny.
Stomia to często efekt choroby. Pojawia się w wyniku operacji. Po chorobie i okresie, w którym organizm działał w zupełnie innym trybie. Wraz z nią zmienia się codzienność i to właśnie ona ma największy wpływ na masę ciała. O czym mowa? O naszych nawykach – tych starych i tych nowo nabytych, o diecie, filozofii życiowej i podejściu do życia z woreczkiem.

Jedzenie po stomii to balansowanie między ostrożnością a rutyną
Po wyłonieniu stomii jedzenie przestaje być neutralne. Zaczyna być obserwowane, analizowane i ostrożnie dobierane.
Pojawia się wiele pytań, takich jak:
By dmuchać na zimne wiele osób naturalnie sięga po produkty przewidywalne i „bezpieczne”. A to powoduje, że z czasem dieta często przesuwa się w stronę produktów łatwostrawnych, o niższej zawartości błonnika, a także bardziej przetworzonych lub miękkich. Takie podejście nie wynika z błędu żywieniowego. Jest raczej konsekwencją potrzeby utrzymania stabilności i kontroli. Niestety taki model żywienia bywa jednak bardziej kaloryczny i mniej zróżnicowany niż wcześniejszy, co nie pozostaje bez znaczenia dla sylwetki.

Aktywność fizyczna to filar, a nie dodatek
Drugim istotnym elementem jest ruch. Powrót do aktywności po operacji częściej jest procesem stopniowego sprawdzania możliwości organizmu. Pojawia się ostrożność, wynikająca m.in. z ryzyka powikłań, takich jak przepuklina okołostomijna, oraz z naturalnej potrzeby ochrony ciała w okresie rekonwalescencji.
W efekcie aktywność fizyczna często: staje się rzadsza, bardziej ostrożna i kontrolowana - mniej intensywna,
A to przekłada się bezpośrednio na zmniejszenie wydatku energetycznego i - tycie.

Leki i proces leczenia jako czynnik dodatkowy
W wielu przypadkach stomia jest elementem szerszego procesu leczenia choroby podstawowej. Oznacza to, że w tle mogą nadal funkcjonować leki – w tym sterydy.
Ich działanie może obejmować zwiększenie apetytu, zatrzymywanie wody w organizmie i – co kluczowe – zmiany w dystrybucji tkanki tłuszczowej. W takich sytuacjach zmiany masy ciała nie wynikają ze stomii jako takiej, lecz z terapii i jej konsekwencji.

Paradoks zdrowienia: gdy waga zaczyna rosnąć
Istnieje jeszcze jeden scenariusz, który często budzi niepokój, choć jest fizjologicznie uzasadniony. Przed operacją wiele osób doświadcza utraty masy ciała związanej z chorobą – zaburzeniami wchłaniania, bólem lub ograniczeniem przyjmowania pokarmów.
Po wyłonieniu stomii organizm często zaczyna funkcjonować bardziej stabilnie. Poprawia się wchłanianie, wraca apetyt, a ciało zaczyna odbudowywać zasoby. Wzrost masy ciała w takim przypadku nie jest skutkiem „tycia od stomii”, lecz procesem powrotu do równowagi metabolicznej. Z reguły jego zbyt mocny potencjał da się trzymać w ryzach zdrową aktywnością fizyczną, co wyraźniej i dobitnie wskazuje na to, jak mocno składowe wpływające na stoma-dobrostan przenikają się i wzajemnie uzupełniają.

Decyzje życiowe po operacji – w zgodzie lub w konflikcie ze stomią
To wszystko, o czym do tej pory napisałam, ma ogromne znaczenie i daje tematowi szerszy kontekst. Pokazuje jednak tylko jedną stronę – tę, w której próbujemy się ze stomią dogadać, oswoić ją i jakoś poukładać nową rzeczywistość.
Jest jednak jeszcze jeden obszar, o którym mówi się rzadziej, a który ma bardzo realny wpływ na ciało. Decyzje. Te duże i te zupełnie codzienne. Po wyłonieniu stomii wiele osób zaczyna układać swoje życie na nowo. Czasami bardziej ostrożnie i zachowawczo, a czasem wręcz przeciwnie – z potrzebą „nadrobienia” tego, co choroba zabrała.

I w tym miejscu pojawiają się dwa kierunki.
Wiele osób po operacji wyłonienia stomii obraża się na nią i na swoje nowe życie z workiem. To prowadzi do buntu i do negowania potrzeby oswajania nowej sytuacji. Sprzyja też unikaniu odpowiedzialności za swoje ciało i rezygnacji z prób poprawy własnej codzienności. Często też kończy się zamknięciem w bezpiecznej, ale bardzo ciasnej bańce codzienności, w której nie ma miejsca na budowanie zdrowszych nawyków.
W praktyce oznacza to mniej ruchu, więcej siedzenia i nawykowego sięganie po jedzenie „dla komfortu”, a nie z realnej potrzeby organizmu.

To nie jest kwestia słabości ani „braku silnej woli”. To naturalna reakcja na zmianę, która wymaga czasu i oswojenia. Jednocześnie to bardzo niebezpieczny proceder, bo jeśli w tym poczuciu krzywdy okopiemy się za mocno i zasiedzimy, trudniej będzie znaleźć siły i motywację, by coś realnie zmienić.
Stomia nie zmienia człowieka w prosty, liniowy sposób. Zmienia natomiast kontekst funkcjonowania organizmu i podejście do niego. A to właśnie kontekst i podejście w największym stopniu wpływa na to, co dzieje się z ciałem. Dlatego wahania masy ciała po stomii nie są ani wyjątkiem, ani anomalią. Są elementem procesu powrotu do stabilności w organizmie, który wcześniej tej stabilności nie miał.
Warto pamiętać, że to nasze własne decyzje – powtarzane codziennie, często nieświadomie, z przyzwyczajenia – mają ogromny wpływ na to, jak zmienia się ciało po stomii. I to najczęściej one stoją za zmianami, które później widać na wadze.
Tekst: Iza Janaczek
Foto: archiwum Fundacji STOMAlife.
Dziś migawki z weekendu stomików i wspólnego wędrowania po górach. Widać tu wyraźnie, że nie ma jednego uniwersalnego kanonu sylwetki idealnej oraz to, że największym i najważniejszym nomen omen ideałem jest poczucie zgody z własnym organizmem.