Lut 202620
Nie każdy dzień ze stomią jest równy. Są poranki, kiedy sprzęt działa perfekcyjnie, brzuch spokojny, a myślenie nie kręci się wokół kolejnej zmiany worka. I są dni, kiedy każda drobnostka staje się wyzwaniem, a my – mimo tego, że wszystko w środku jest mniej więcej stabilne – udajemy przed światem, że jest dobrze. Znużenie i melancholia dopada stomików zwłaszcza w długie ciemne zimowe dni, nierzadko pogłębiając poczucie bycia niewdzięcznym, bo przecież „stomia to życia i trzeba się cieszyć, że się w ogóle żyje”. Oczywiście, to ważny aspekt i trudno odmówić mu słuszności, faktem jest jednak, że każdemu zdarza się mieć słabszy czas. Często jednak bagatelizujemy to nakładając maskę z wystudiowanym uśmiechem, wrzucając do coraz pełniejszej szafy w głowie te nieprzepracowane i niezrozumiane trudniejsze emocje.

To zupełnie normalne, że je mamy i odczuwamy. Nie do końca dobre jest natomiast to, że zamiast dać sobie czas na ich ogarnięcie, automatycznie włączamy tryb „wszystko ok”. To trochę tak, jak zamalowanie rdzy farbką – bez jej wcześniejszego usunięcia. Zamalowany fragment tylko pozornie zyskuje, pod farbą – nadal postępuje korozja.
Dziś w "stomii od kuchni" słów kilka o tym dlaczego pudrujemy trudniejsze emocje i co nam to daje. Zatem dlaczego często udajemy przed światem, że wszystko gra? O tym poniżej. Zapraszam do lektury.


Czas ma ogromne znaczeni. Daj sobie go.
Wielu stomików funkcjonuje społecznie sprawnie, jednocześnie przeżywając lęk przed wszystkim, co wiąże się ze stomią. Zwłaszcza w kontekście reakcji otoczenia. Adaptacja psychiczna do życia ze stomią trwa często dłużej niż gojenie pooperacyjne. Wahania nastroju, frustracja czy poczucie wstydu nie są oznaką słabości lecz normalnym elementem adaptacji.I właśnie dlatego spinanie się i ubieranie się w pewną pozę, często nazywaną „udawaniem” bywa mechanizmem obronnym. Warto jednak mieć świadomość, że nie jest to długofalowe rozwiązanie. To sposób, który pomaga przetrwać w stosunkowo krótkim okresie, stosowany w dłuższej perspektywie - może prowadzić do izolacji.

Kiedy udawanie przestaje chronić
Długofalowe „ubieranie się w pewną pozę”, bez dania sobie czasu na zrozumienie i opracowanie nowej rzeczywistości skutkować może wspomnianą tu już izolacją. Dlatego, by nie popaść w kolejną skrajność warto zachować czujność i otwartość na komunikaty płynące zarówno z własnego wnętrza, jak i – z otoczenia.

Zwróć uwagę, jeśli:

Czy to się da jakoś ogarnąć?
Nowa rzeczywistość nie układa się w głowie według kalendarza. Jej zrozumienie i takie „ułożenie”, by zaczęła naturalnie współgrać z codziennością, to sprawa głęboko indywidualna. Nie ma tu odgórnych terminów ani dat granicznych. Można jednak — i warto — świadomie pracować nad swoim sposobem adaptacji do zmian. Co w tym pomaga? Zdaniem wielu stomików, którzy przeszli tę drogę, jest kilka kwestii, którym dobrze się przyjrzeć. Oto one.


Pozwólmy sobie na bycie sobą
Najczęściej nie chodzi o to, że stomik „udaje” przed światem lecz o brak przestrzeni, by powiedzieć: „dziś jest trudniej”. To ogromna różnica. Ubieranie się w pozę osoby ogarniającej mimo wszystko - to pewna strategia przetrwania. I czasem trzeba ją stosować, by przetrwać kolejny dzień. Ważne, by nie weszła w rutynę, bo długofalowo – będzie działać jak rdza, która została zamalowana kolorową farbą.
Tekst: Iza Janaczek
Foto: Fundacja STOMAlife i pexels