Stomia od kuchni. Kiedy za długo udajesz, że wszystko gra...

Lut 202620

Nie każdy dzień ze stomią jest równy. Są poranki, kiedy sprzęt działa perfekcyjnie, brzuch spokojny, a myślenie nie kręci się wokół kolejnej zmiany worka. I są dni, kiedy każda drobnostka staje się wyzwaniem, a my – mimo tego, że wszystko w środku jest mniej więcej stabilne – udajemy przed światem, że jest dobrze. Znużenie i melancholia dopada stomików zwłaszcza w długie ciemne zimowe dni, nierzadko pogłębiając poczucie bycia niewdzięcznym, bo przecież „stomia to życia i trzeba się cieszyć, że się w ogóle żyje”. Oczywiście, to ważny aspekt i trudno odmówić mu słuszności, faktem jest jednak, że każdemu zdarza się mieć słabszy czas. Często jednak bagatelizujemy to nakładając maskę z wystudiowanym uśmiechem, wrzucając do coraz pełniejszej szafy w głowie te nieprzepracowane i niezrozumiane trudniejsze emocje.

gdy-udajesz-ze-jest-ok-1.jpg

To zupełnie normalne, że je mamy i odczuwamy. Nie do końca dobre jest natomiast to, że zamiast dać sobie czas na ich ogarnięcie, automatycznie włączamy tryb „wszystko ok”. To trochę tak, jak zamalowanie rdzy farbką – bez jej wcześniejszego usunięcia. Zamalowany fragment tylko pozornie zyskuje, pod farbą – nadal postępuje korozja.

Dziś w "stomii od kuchni" słów kilka o tym dlaczego pudrujemy trudniejsze emocje i co nam to daje. Zatem dlaczego często udajemy przed światem, że wszystko gra? O tym poniżej. Zapraszam do lektury.

gdy-udajesz-ze-jest-ok-2.jpg

  1. Ochrona własnej prywatności
    Nie zawsze chcemy, żeby każdy wiedział, co naprawdę dzieje się w naszym brzuchu. Worki, skóra, wzdęcia, podciekanie treści, awarie – to nie są tematy dla wszystkich. Udawanie bywa tarczą: pozwala funkcjonować w pracy, wśród znajomych, w rodzinie, bez niepotrzebnego wchodzenia w szczegóły.
  2. Chęć zachowania normalności
    Stomia zmienia ciało, ale nie naszą osobowość. Kiedy mówimy: „Jest w porządku”, pokazujemy i dajemy komunikat, że nadal jesteśmy tym samym człowiekiem, a nie „biednym pacjentem z torbą”.
  3. Zmęczenie tłumaczeniem
    Wielokrotne wyjaśnianie, czym jest stomia, odpowiadanie na kolejne, nie zawsze delikatne pytania o jej działanie czy estetykę worka potrafi być wyczerpujące. Udawanie „wszystko ok” bywa po prostu oszczędnością energii.
  4. Kontrola emocji i reakcji otoczenia
    Niektórzy boją się, że szczerość wywoła współczucie, zakłopotanie i przesadne poczucie obowiązku u innych. Udawanie daje poczucie kontroli: dzięki komunikatowi o samowystarczalności to my decydujemy, co świat widzi, a co zostaje w naszej przestrzeni prywatnej.

gdy-udajesz-ze-jest-ok-3.jpg

Czas ma ogromne znaczeni. Daj sobie go.

Wielu stomików funkcjonuje społecznie sprawnie, jednocześnie przeżywając lęk przed wszystkim, co wiąże się ze stomią. Zwłaszcza w kontekście reakcji otoczenia. Adaptacja psychiczna do życia ze stomią trwa często dłużej niż gojenie pooperacyjne. Wahania nastroju, frustracja czy poczucie wstydu nie są oznaką słabości lecz normalnym elementem adaptacji.I właśnie dlatego spinanie się i ubieranie się w pewną pozę, często nazywaną „udawaniem” bywa mechanizmem obronnym. Warto jednak mieć świadomość, że nie jest to długofalowe rozwiązanie. To sposób, który pomaga przetrwać w stosunkowo krótkim okresie, stosowany w dłuższej perspektywie - może prowadzić do izolacji.

gdy-udajesz-ze-jest-ok-4.jpg

Kiedy udawanie przestaje chronić

Długofalowe „ubieranie się w pewną pozę”, bez dania sobie czasu na zrozumienie i opracowanie nowej rzeczywistości skutkować może wspomnianą tu już izolacją. Dlatego, by nie popaść w kolejną skrajność warto zachować czujność i otwartość na komunikaty płynące zarówno z własnego wnętrza, jak i – z otoczenia.

gdy-udajesz-ze-jest-ok-5.jpg

Zwróć uwagę, jeśli:

  • unikanie bliskich staje się u Ciebie sposobem na własny komfort.
  • znikąd pojawia się rosnąca irytacja, której nie potrafisz nazwać,
  • zamykasz się w sobie i nie prosisz o pomoc, nawet w sytuacjach wymagających wsparcia,
  • wstyd powstrzymuje Cię przed konsultacją medyczną
  • zamiast normalizować nową rzeczywistość, ugruntowujesz w sobie poczucie krzywdy.

gdy-udajesz-ze-jest-ok-6.jpg

Czy to się da jakoś ogarnąć?

Nowa rzeczywistość nie układa się w głowie według kalendarza. Jej zrozumienie i takie „ułożenie”, by zaczęła naturalnie współgrać z codziennością, to sprawa głęboko indywidualna. Nie ma tu odgórnych terminów ani dat granicznych. Można jednak — i warto — świadomie pracować nad swoim sposobem adaptacji do zmian. Co w tym pomaga? Zdaniem wielu stomików, którzy przeszli tę drogę, jest kilka kwestii, którym dobrze się przyjrzeć. Oto one.

gdy-udajesz-ze-jest-ok-7.jpg

  1. Wybierz jedną „zaufaną” osobę
    Nie musisz otwierać się przed każdym. Jedna osoba, przy której możesz być prawdziwy, wystarczy, by rozładować napięcie.
  2. Uczciwe, krótkie komunikaty
    Zamiast mówić „wszystko super”, spróbuj: „Bywa różnie, ale ogarniam. Dzięki, że pytasz”. Utrzymuje szczerość i nie zaprasza do nadmiernej analizy.
  3. Oddziel prywatność od wstydu
    Nie mówisz wszystkiego – i to w porządku. To nie oznaka wstydu, tylko granica, której potrzebujesz. Nie musisz z tego powodu czuć się winnym. Masz prawo do prywatności.
  4. Zadbaj o kompetencję techniczną
    Znajomość sprzętu, reakcji skóry, schematu żywieniowego daje poczucie kontroli i zmniejsza lęk społeczny. Lepsze poznanie stomii oraz tego, co powala z nią harmonijnie koegzystować to krok w dobrą stronę. Poczucie „stoma-sprawstwa” zwiększa pewność siebie a ona – zmniejsza lęk społeczny.
  5. Sprawdź wsparcie specjalistyczne
    Zwrócenie się po pomoc to nie oznaka słabości i gorszego sobie radzenia. Psycholog lub terapeuta znający temat chorób przewlekłych to realna pomoc i ulga, a profesjonalne wsparcie to narzędzie, które pomaga w zdrowym przeżywaniu emocji i ograniczeniu poczucia konieczności „udawania”.

gdy-udajesz-ze-jest-ok-8.jpg

Pozwólmy sobie na bycie sobą

Najczęściej nie chodzi o to, że stomik „udaje” przed światem lecz o brak przestrzeni, by powiedzieć: „dziś jest trudniej”. To ogromna różnica. Ubieranie się w pozę osoby ogarniającej mimo wszystko - to pewna strategia przetrwania. I czasem trzeba ją stosować, by przetrwać kolejny dzień. Ważne, by nie weszła w rutynę, bo długofalowo – będzie działać jak rdza, która została zamalowana kolorową farbą.

Tekst: Iza Janaczek
Foto: Fundacja STOMAlife i pexels

Znajdź nas na
Znajdź nas na
Znajdź nas na