Lut 202610
Stomia to nie tylko zmiana fizyczna. To także stała obecność w głowie – na początku bardzo głośna, z czasem zwykle cichsza, choć to nie jest regułą. Są momenty, w których obciążenie psychiczne zaczyna narastać po cichu. Bez jednego spektakularnego kryzysu, małymi porcjami, dzień po dniu zmieniając życie z workiem w pasmo smutku i frustracji.

To nie jest kwestia „słabej psychiki” ani złego nastawienia. Psychiczne zmęczenie przy stomii to realne zjawisko, które często wraca w rozmowach ze stomikami. Da się je zauważyć – i da się na nie reagować, zanim zamieni się w wypalenie, wycofanie albo rezygnację z codziennego życia. I właśnie o tym piszemy w dzisiejszej ‘Stomii od kuchni’.

Myślisz o stomii niemal bez przerwy – nawet gdy nic się nie dzieje
Na początku to naturalne. Nowa sytuacja wymaga uwagi, kontroli i nauki. Problem zaczyna się wtedy, gdy stomia pozostaje w centrum myśli mimo stabilnego sprzętu, braku powikłań i dobrze wypracowanej rutyny.
Co to może oznaczać?
Stoma-protip: Zwróć uwagę, kiedy myśli o stomii nasilają się najbardziej. Często dzieje się to w momentach zmęczenia, przeciążenia obowiązkami. Nierzadko to także efekt niejakościowego snu lub permanentnego niewyspania. W takich sytuacjach problemem bywa nie sama stomia, lecz ogólne przeciążenie organizmu.

Unikasz sytuacji społecznych „na zapas”
Rezygnowanie z wyjść, spotkań czy podróży nie dlatego, że coś się już wydarzyło, ale dlatego, że mogłoby się wydarzyć, to jeden z wyraźniejszych sygnałów przeciążenia psychicznego.
Co stoi za tym mechanizmem?
Stoma-protip: Zamiast pełnej rezygnacji z życia poza własnym mieszkaniem, testuj wersje „light”. Krótsze wyjście, spotkanie blisko domu, bez presji zostawania do końca. To pozwala odbudowywać poczucie sprawczości bez rzucania się od razu na głęboką wodę.

Każda drobna trudność urasta do rangi problemu
Uważasz, że sprzęt „jest bardzo widoczny” pod ubraniem. Jesteś przekonany, że worek chyba zbyt szybko się napełnia, a Ty jesteś w samochodzie, nie w domu. Zaczynasz wsłuchiwać się w swoje ciało, czekając, aż skóra zacznie piec i swędzieć — bo na pewno zacznie, to przecież tylko kwestia czasu.
To mogą być realne obawy i prawdopodobne scenariusze, ale wcale nie muszą być Twoje. Jeśli w głowie tworzysz kolejne wizje i od razu podkładasz pod nie frustrację oraz złość, to sygnał, że Twoje psychiczne zasoby są na wyczerpaniu.

Dlaczego tak się dzieje? Najczęściej z powodu długotrwałego napięcia, które obniża próg odporności mentalnej, a także z powodu kumulacji drobnych trudności bez rozładowania emocji oraz – co bardzo istotne – z powodu braku przestrzeni na regenerację emocjonalną
Stoma-protip: Jeśli reagujesz „nieadekwatnie mocno”, nie karz się za „nadmierną emocjonalność”. Spróbuj odpocząć i zrobić coś tylko dla siebie (dobre jedzenie, ulubiona kawa w ulubionym fotelu, wieczór filmowy, spacer, kino, dłuższy sen). Często rozwiązaniem nie jest kolejna wielka zmiana: sprzętu, nawyków i rutyny, ale zwykły odpoczynek i chwila tylko dla Ciebie.

Masz poczucie, że stomia definiuje Cię w całości
Gdy stomia zaczyna przesłaniać inne role – zawodowe, rodzinne, społeczne – warto się temu przyjrzeć. Nie chodzi o zaprzeczanie jej istnieniu, ale o zachowanie proporcji.
Co powinno być znakiem ostrzegawczym?:

Jesteś ciągle zmęczony, mimo że „radzisz sobie dobrze”
To jeden z najbardziej mylących sygnałów. Na zewnątrz wszystko funkcjonuje. Rutyna jest opanowana. Sprzęt działa. A jednak poziom zmęczenia nie spada.
Co może się za tym kryć?

Z tematem stomii nikt nie powinien zostawać sam. Ty też nie musisz.
Psychiczne przeciążenie przy stomii nie zawsze przychodzi głośno. Częściej jest ciche, rozciągnięte w czasie i łatwe do przeoczenia. Gdy poświęcasz chwilę, by wsłuchać się w siebie i zauważyć te drobne, nieoczywiste sygnały, nie robisz nic złego — wręcz przeciwnie, pokazujesz sobie, że Ci zależy. Stomia wymaga troski nie tylko o skórę i sprzęt, ale też o głowę, która, tak jak ciało, ma swoje granice. Zadbana głowa daje siłę, a nie słabość. To forma najwyższej troski i konieczności, a nie fanaberia, egoizm czy „moda”.

Drogi Przyjacielu Stomiku, pamiętaj, że stomia nie musi oznaczać samotności. Jesteśmy tu by wesprzeć Twoją drogę do oswojenia nowego życia. Znajdziesz nas w sieci — podczas wtorkowych wirtualnych pogaduch na żywo, na internetowych czatach, w rozmowach telefonicznych oraz przy kawie na spotkaniach stacjonarnych.

Nie jesteś sam. Jesteśmy tuż obok.
Tekst: Iza Janaczek
Foto: archiwum Fundacji STOMAlife