Wrz 202520
Są takie tematy związane ze stomią, o których wolałoby się nie rozmawiać. Bo to zawstydza, bo to nieeleganckie, bo może inni nie zrozumieją. Stomia ma swoje niespodzianki – i jedną z nich jest balonowanie worka stomijnego. Brzmi niewinnie, ale potrafi zniszczyć dopiero co odzyskane poczucie kontroli nad własnym życiem.

Dziś temat, który bywa zmorą wielu stomików, powiększając i ugruntowując ich niechęć do wyjść z domu, do jedzenia na mieście, do weekendowych wyjazdów, czy do noszenia dopasowanej odzieży. O czym mowa? O balonowaniu stomijnego sprzętu, czyli zjawisku, które z worka stomijnego tworzy pękatą piłeczkę doskonale widoczną pod odzieżą.
O tym, z czego wynika, jak go unikać i jak sobie radzić, gdy już się stanie, więcej w dzisiejszej Stomii od kuchni. Zapraszam do lektury.

Co to właściwie jest to balonowanie?
Balonowanie to nic innego jak gromadzenie się gazów w worku stomijnym, który zaczyna powoli pęcznieć i napinać się niczym balon. Może ono pojawić się znienacka – zarówno w bezpiecznym zaciszu domu, podczas spokojnego snu, jak i w najmniej oczekiwanym momencie: w pracy, na spotkaniu, w kolejce do kasy czy w kinie. I choć nie stanowi zagrożenia dla zdrowia, potrafi być naprawdę uciążliwe – kłopotliwe, krępujące i zwyczajnie męczące.
Czy można go uniknąć albo chociaż zmniejszyć efekt „balonowej niespodzianki”? Zdecydowanie tak. Balonowanie nie jest nieodłącznym skutkiem posiadania stomii, lecz najczęściej wynika ze stylu życia, diety i codziennych nawyków. A to oznacza, że można mieć na nie realny wpływ.

Kogo spotyka balonowanie?
Efekt „przyklejonej do brzucha piłki” zamiast płaskiego woreczka zna większość osób ze stomią. Balonowanie worka to coś, co zdarza się prawie każdemu – czy to w pierwszych dniach po operacji, czy później, gdy dieta bywa mniej uważna.
Spróbujmy to uporządkować. Po zabiegu organizm potrzebuje czasu, by odzyskać równowagę. Tuż po wyłonieniu stomii przewód pokarmowy dopiero „budzi się” do pracy, a to oznacza, że perystaltyka jelit musi wrócić do normy. Proces ten trwa zazwyczaj od 48 do 72 godzin. To naturalne, choć dla pacjenta bywa źródłem sporego dyskomfortu i stresu. Warto jednak pamiętać, że tak jak stopniowo obkurcza się stomia i znika opuchlizna wokół niej, tak samo mija i problem pierwszych, nadmiernych gazów.
Co istotne, balonowanie nie jest efektem złej pielęgnacji czy nieumiejętnego posługiwania się sprzętem. To zwykła fizjologia. Gazy w jelitach zawsze były i będą – jedyna różnica polega na tym, że teraz wydostają się przez stomię, a nie tradycyjną drogą.
Drugi powód balonowania worka stomijnego dotyczy nawyków w dalszym życiu ze stomią, a dokładniej – ilości, jakości, pory i sposobu jedzenia. A na to, stomicy mają realny wpływ.

Skąd się biorą gazy, które wypełniają worek?
Balonowanie worka nie jest wyłącznie domeną osób świeżo po operacji. To kłopot, który potrafi wracać również później – szczególnie u osób, których organizm ma naturalną skłonność do wytwarzania większej ilości gazów. A kiedy worek wypełni się nimi po brzegi, staje się napięty i odstaje od ciała tak, jakby miał za chwilę się od niego oderwać.
To uczucie ma podwójnie nieprzyjemny wymiar. Z jednej strony – fizyczny dyskomfort, bo brzuch wypełniony gazami daje o sobie znać bardzo wyraźnie. Z drugiej – lęk, że przepełniony nimi worek, ciągnący i napierający na skórę, odklejony zostanie nie w porę i w najmniej odpowiednim miejscu. Jeśli dodać do tego jego wygląd – przypominający balon, któremu brakuje już tylko szpilki, by wybuchł – łatwo zrozumieć, że stomik w takiej sytuacji czuje się zestresowany do granic możliwości. Zwłaszcza gdy sytuacja ma miejsce tam, gdzie nie ma możliwości szybkiej reakcji.
Na szczęście balonowanie worka można w dużej mierze ograniczyć. Kluczem jest unikanie nadmiernych gazów, a to z kolei wymaga obserwacji własnego organizmu. W większości przypadków odpowiedź na pytanie „dlaczego tak się dzieje?” leży w tym, co jemy i jak jemy.
Dlatego warto traktować siebie jak najlepszy „eksperyment badawczy” – z uwagą obserwować reakcje po posiłkach i wyciągać wnioski. To proste narzędzie daje realną kontrolę nad sytuacją i pozwala zmniejszyć ryzyko stresujących niespodzianek.

Co powoduje balonowanie? O jedzeniu inaczej.
Powodem zamieniania się worka stomijnego w pękatą piłeczkę są gazy jelitowe. Czasem pojawiają się, bo jelita dopiero uczą się nowego rytmu po operacji. Innym razem winowajcą jest dieta bogata w produkty powodujące wzdęcia. Warto zaznaczyć, że produkty, które u wielu osób wywołują wzdęcia, u stomików potrafią zrobić podwójny efekt specjalny. Fasola, kapusta, cebula lub gazowane słodkie napoje (także alkoholowe) spożywane w nadmiarze i w newralgicznych porach (przed snem, przed spotkaniem, w towarzystwie, tuż przed lotem) mogą powodować nieprzyjemny efekt powiększania się worka.

Ale nie tylko jedzenie ma tu znaczenie. Znaczenie ma również to, jak jemy.
Szybkie połykanie kęsów i popijanie ich haustami napojów sprawia, że do brzucha trafia też sporo powietrza. Do tego dochodzą indywidualne predyspozycje – jedni produkują gazów więcej, inni mniej.
W praktyce balonowanie to efekt spotkania się trzech czynników: tego, co jemy, jak jemy i jak reaguje na to nasz organizm. A ponieważ każdy z nas jest inny, tak samo różne są przyczyny i intensywność tego zjawiska.

Jak sprawić, by balonowanie zdarzało się rzadziej?
Nie ma cudownego sposobu, który wyeliminuje problem całkowicie. Ale są małe codzienne triki, które naprawdę robią różnicę:
Jakie?

A co zrobić, gdy worek zacznie balonować?
Najważniejsze to nie wpadać w panikę. Balonowanie sprzętu to nie awaria, lecz sygnał, że trzeba skontrolować stan woreczka.
Jeśli worek ma filtr i działa, gaz sam się ulotni. Jeśli filtr się zapchał, można delikatnie wypuścić powietrze dołem (dotyczy worków otwartych. Wystarczy otworzyć końcówkę i opróżnić woreczek).
Sprzęt też ma znaczenie
Nie wszystkie worki są takie same. Tak jak i nie każdemu stomikowi to samo odpowiada. Dlatego warto testować różne marki i modele, szukając tego, który będzie odpowiadał właśnie Twoim wymaganiom.
Pamiętaj, że nie musisz używać czegoś, co obniża Twoją jakość życia. Czasem drobna zmiana – większy worek, inny filtr, dodatkowe zabezpieczenie – sprawia, że balonowanie staje się dużo mniej uciążliwe lub – prawie całkowicie znika.
Drogi Przyjacielu Stomiku, masz prawo do testowania produktów stomijnych i szukania najbardziej dla siebie odpowiedniego. Skorzystaj z niego. Chodzi o Twoje życie. A ono naprawdę może być jakościowe.

Stoma-protipy czyli co zrobić, by się mniej stresować

Spokojnie. To da się ogarnąć
Balonowanie worka stomijnego może zawstydzać, a czasem nawet wywoływać lęk. Tymczasem prawda jest prosta: to naturalna część życia ze stomią. Spotyka praktycznie każdego i nie oznacza ani błędu, ani słabości. Najważniejsze, by pamiętać, że można nad tym zapanować. Wystarczy trochę uważności w obserwacji własnych nawyków, cierpliwości i chęci zrozumienia swojego organizmu. Dzięki takiemu podejściu balonowanie przestaje być czymś, co stresuje, a staje się detalem, który można kontrolować.
Jednak, jeśli ten temat wciąż Cię stresuje – daj znać. Razem łatwiej znaleźć rozwiązanie. Z lękiem związanym ze stomią nikt nie musi i nie powinien zostawać sam. Ty również nie musisz.
Tekst: Iza Janaczek
Zdjęcia: archiwum Fundacji STOMAlife i pexels