Sty 202621
Stomia to sposób na dalsze życie. Wiele stomii wyłania się u osób w podeszłym wieku. Powody są różne – ale mianownik jest zwykle ten sam: brak możliwości, by żyć tak, jak dawniej.
Bycie babcią ze stomią to życie z nowym rytmem, nowymi wyzwaniami i nowymi ścieżkami do codziennej obecności w rodzinie.

Tu nie chodzi tylko o worek, jego opróżnianie czy planowanie wyjść – choć to element codzienności, którego nie da się pominąć. Chodzi o nowe spojrzenie na siebie, swoje ciało i relacje z bliskimi. Babcia wciąż jest kobietą, wciąż też chce być babcią – niezależną, aktywną i pełną energii – tylko teraz musi wpleść w to rzeczywistość stomii. I o tym, jak trudny to proces z okazji Dnia Babci, piszemy dziś w ‘Stomii od kuchni’.

Po pierwsze – czas
Tempo nauki życia ze stomią nie oferuje taryfy ulgowej ze względu na wiek. Jest takie samo błyskawiczne dla wszystkich, bez względu na to czy mówimy o 25-latku, czy o seniorce, która zdmuchnęła z urodzinowego tortu 60 świeczek. Z tego powodu Babcia stomiczka, tak jak inni stomicy w tym samym tempie, musi przyswoić nazwy, terminy, kolejność działań, reakcje na sytuacje awaryjne. Musi pamiętać, powtarzać, stosować – i robić to w codziennym chaosie, czasem w pośpiechu lub zmęczeniu.
Na emeryturze ponoć nie ma presji ani zegara. Dla babci ze stomią to iluzja. Ona nie dostaje taryfy ulgowej. Każdy dzień wymaga czujności i koncentracji. Bo gdy nie nadąża, wszystko staje się trudniejsze: podciekanie treści, awarie w nocy lub w miejscach publicznych, ból, brak komfortu, poczucie ograniczenia i utraty kontroli nad codziennością. Życie babci stomiczki, która stawia na samodzielność, jest wymagające – i warto o tym mówić otwarcie. Warto to też dostrzegać i wspierać. Czułą obecnością i dobrym słowem.

Trud codzienności
W życiu starszej osoby ze stomią nie ma miejsca na bajki o łatwej adaptacji. Samodzielna zmiana worka, planowanie wyjść, nie zapominanie o zapasowym sprzęcie przy każdym opuszczeniu mieszkania, kontrola ciała, które przestało być przewidywalne – to wszystko wyczerpuje i frustruje. Są chwile, gdy drobne niepowodzenie wywołuje stres lub poczucie winy: „dlaczego znów się zdarzyło? Dlaczego nie umiem tak, jak kiedyś?”
Babcia stomiczka uczy się życia na nowo, centymetr po centymetrze. Każdego dnia, krok po kroku. Nie ma tu gotowych rozwiązań ani uniwersalnych instrukcji. Każda historia jest inna, każda stomia inna, a każde ciało inaczej reaguje. Za każdym razem to trudny i żmudny proces. Więc jeśli widzisz, że Twoja Babcia odrobinę nie nadąża – daj jej przestrzeń, stwórz warunki, w których będzie się czuła bezpieczna, chciana, kochana i rozumiana. W takich warunkach łatwiej oswajać nowości.

Radość bez fanfar
W życiu ze stomią nie ma cukierkowych sukcesów ani triumfalnych fanfar. Są małe zwycięstwa, które mają ogromne znaczenie: spacer z wnukami bez paniki i błyskawicznego powrotu w trybie awaria, weekend poza domem, dzień, kiedy worek zachowuje się tak, jak powinien. Nie jest to radość wybuchowa, ale dojrzałe poczucie sprawczości i kontroli nad codziennością, którego nie można przecenić.
Bardzo często modyfikacji ulegają również relacje rodzinne. Nierzadko zyskują one nową jakość – nie z powodu współczucia ani wdzięczności, tylko przez świadomość trudności i wysiłku, który babcia codziennie wkłada w kreowanie dobrej codzienności, swojej własnej i swojego otoczenia. Wspierana i motywowana do działania, babcia uczy się, że niedoskonałość też jest ok, gdy prowadzi do poczucia spokoju i komfortu. Wnuki i bliscy uczą się natomiast szacunku do obserwowanych wysiłków, cierpliwości i współpracy.
To codzienna lekcja empatii i równowagi między niezależnością a potrzebą wsparcia. Właściwie „odczytywana” codzienność ze stomią to ważna lekcja życia. Nie tylko dla osoby ze stomią, ale też – dla jej bliskiego otoczenia.

Cienie życia z woreczkiem
Nie da się jednak ukryć, że obok małych zwycięstw istnieją też niemałe trudności. Niespodziewany przeciek, konieczność szybkiej zmiany worka w miejscach publicznych, dyskomfort fizyczny – to rzeczywistość, która może przytłaczać. Dla osoby przyzwyczajonej do samodzielności i roli opiekunki rodziny, ta nowa rzeczywistość może być frustrująca i trudna do zaakceptowania. Zwłaszcza, że w tym wypadku wiek nie działa na korzyść. Wręcz przeciwnie. Fizyczne ograniczenia – energia, sprawność, elastyczność ciała – powiększają dodatkowo codzienny wymiar trudności. Czy dramatyzuję? Nie, nie sądzę. Życie ze stomią bywa trudne, samo w sobie, a gdy dołożymy do niego wiek i związane z nim pewne dysfunkcje fizyczne takie jak: mniej sprawne ręce, większa masa ciała, brak błyskawicznego refleksu, pewna niezgrabność ruchów ograniczona brakiem ich elastyczności, to zobaczymy, w jak trudnych warunkach musi sobie radzić na co dzień babcia ze stomią.
W przypadku samodzielności osoby starszej, każde wyjście, każdy posiłek, każda czynność wymagają więcej planowania, uwagi i cierpliwości niż wcześniej. Warto to dostrzegać, warto zauważać. Warto również wspierać, być obok i pomagać, gdy tylko pojawi się taka możliwość. Samodzielność nie wyklucza wszak współpracy, a jeśli wiąże się ona z kontaktem z wnukami i bliskimi – żadna babcia się jej nie oprze.

Siła w codzienności
Stomia to nie luksusowy wybór. To często jedyna dostępna opcja, by dalej żyć. I w dużej mierze to, jak zostanie zagospodarowana, determinuje, jak będzie odczuwana i na ile będzie można z nią „iść na kompromisy”.
Życie ze stomią to po prostu życie, które przy odrobinie wysiłku - własnego i otoczenia, może być całkiem dobrym życiem. Zdecydowanie nie należy sprowadzać go tylko do cierpienia czy heroicznego wysiłku. Faktem jest, że babcia stomiczka, po operacji funkcjonuje w innym, obcym początkowo i przez to trudniejszym rytmie. Jednak, każdy dobrze przeżyty dzień, każda wykonana z sukcesem czynność, każdy kontakt z wnukami to dowód, że ze stomią można żyć pełnią życia, choć to życie w trochę innej wersji. To codzienny balans między ograniczeniami a samodzielnością, między frustracją a poczuciem sprawczości. I wiele babć naprawdę świetnie sobie z tym wyzwaniem radzi.

Stomik może, babcia ze stomią też!
Życie babci ze stomią nie jest ani bajkowe, ani idealne. Jest trudne, wymagające, czasem przytłaczające, ale też - możliwe do ogarnięcia. Wymaga cierpliwości, uwagi i wyrozumiałości. Tej względem siebie, jak i tej otrzymanej od otoczenia. To życie wciąż pełne obecności, bliskości i relacji, które naprawdę mają znaczenie. Bo worek nie definiuje człowieka. Definiuje go siła, doświadczenie i zdolność do życia mimo przeszkód.

Dlatego właśnie wszystkim Babciom — zwłaszcza tym ze stomią — składamy dziś najszczersze wyrazy szacunku. Życzymy Wam dużo zdrowia oraz dni pełnych spokoju, śmiechu, bliskich i ciepła ich obecności.
Wszystkiego wspaniałego, drogie Babcie. Żyjcie tak, jak na to zasługujecie — na swoich zasadach, po swojemu, z godnością i spokojem. To, co robicie każdego dnia, to nie bohaterstwo z pomników — to prawdziwe życie, które zasługuje na szacunek.
Miejcie się wspaniale. Naprawdę na to zasługujecie.
Tekst: Iza Janaczek:
Zdjęcia: archiwum Fundacji STOMAlife.
Dzisiejszy artykuł uświetnia seria zdjęć wykonanych przez Tomasza Wienskowskiego. Piękne ciepłe kadry przedstawiają Zosię, naszą przyjaciółkę stomiczkę, uwiecznioną na pięknych fotografiach wraz ze swoją wnuczką.