Dzisiaj wydarzyło coś pięknego – kolejne spotkanie Bratnich Dusz, tym razem w wyjątkowo serdecznych i przytulnych progach firmy med4me w Warszawie.
Choć to zwykły dzień tygodnia, atmosfera była absolutnie niezwykła – pełna śmiechu, wzruszeń i rozmów, które zostają w sercu.

Magda tradycyjnie upiekła ciasto, oczywiście domowe, oczywiście pyszne, i oczywiście zniknęło szybciej niż zdążyliśmy powiedzieć smacznego.
Basia przyniosła bukiet kwiatów ze swojego ogrodu – świeży, kolorowy i absolutnie obłędny. Zupełnie jakby ogród wiedział, że to spotkanie wyjątkowe.
Na sali spotkali się stali bywalcy i serdeczni przyjaciele, ale też dołączyły nowe osoby, które błyskawicznie odnalazły się w tej naszej rozgadanej, ciepłej i bezpretensjonalnej wspólnocie. Aż trudno uwierzyć, że niektórzy przyjechali specjalnie z Płocka – ale kto raz był na spotkaniu Bratnich Dusz, ten wie, że warto.
Rozmowy toczyły się od ogrodu po salę operacyjną: o tym, jakie rośliny aktualnie prowadzą wojnę z chwastami, o strachu, który towarzyszy świeżo wyłonionym stomikom, o cewnikowaniu (i jak się to naprawdę robi, a nie tylko „zgodnie z instrukcją”), no i – a jakże – o badaniu per rectum. Było i do śmiechu, i do łez – jak to u nas.
Nie zabrakło też klasyki – Tomek oczywiście został zapytany, czy udało się wreszcie naprawić małego fiata. Odpowiedź? Cóż, fiat nadal w fazie kontemplacji, ale Tomek nie traci ducha.
Było ciepło, mądrze, swojsko i bardzo na serio, choć z nieodzowną dawką śmiechu i sarkazmu, który łączy nas bardziej niż niejedna terapia grupowa.
Dziękujemy, że jesteście. Bratnie Dusze to nie tylko spotkanie – to ludzie, którzy rozumieją bez słów.
Do zobaczenia następnym razem – kto wie, z jakim bukietem i z jakimi tematami.
My już nie możemy się doczekać!
Warszawa, 24 czerwca 2025