Zdarza się, że choroba lub ograniczenia sprawiają, że udział w naszych fundacyjnych spotkaniach nie jest możliwy. Czasem choroba, rekonwalescencja, samotność albo ograniczenia ruchowe sprawiają, że świat zostaje za drzwiami.
Dlatego to my przyszliśmy.

Razem z naszymi Wolontariuszami i Wolontariuszkami zapukaliśmy do wielu miejsc: do domów, szpitali, domów opieki. Tam, gdzie szczególnie potrzebne były uważność, rozmowa i czyjaś obecność.
Dla wielu osób Różowy Mikołaj był kimś więcej niż świątecznym gościem. Był znakiem, że ktoś pamięta. Że ktoś przyszedł specjalnie. Że nie są sami. Nie zawsze było łatwo. Nie zawsze było wesoło. Ale zawsze było autentycznie.
Ta akcja zostawiła ślad – po obu stronach drzwi. W domach, które odwiedziliśmy. I w naszych sercach. Bo czasem największym prezentem nie jest to, co niesiemy w rękach. Tylko to, że jesteśmy.
Grudzień 2025