Tak sobie myślę, że każdy powinien mieć własną drogę, którą podąża. Oczywiście od czasu do czasu trzeba ją zweryfikować, bo przecież wszystko się zmienia. Życie potrafi odmienić się w mgnieniu oka, a wraz z nim zmieniają się nasze plany, możliwości i cele.
Dobrze, gdy cel, do którego zmierzamy, łączy się z wybraną przez nas drogą. To ważne szczególnie dla tych z nas, których spotkała choroba. Wtedy dotychczasowy plan często trzeba ułożyć na nowo. Częściowo zmienia go za nas los, a częściowo robimy to sami – czasami nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Później trzeba już ruszyć naprzód. Razem z chorobami, ograniczeniami i wszystkim, co przyniosło życie. Nie od wszystkiego możemy natychmiast się uwolnić, a życie jest zbyt piękne, żeby z niego rezygnować.
Jeżeli uda nam się zaakceptować siebie takimi, jakimi jesteśmy, będzie trochę łatwiej. Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie jest to proste. Czasami jest trudne, a nawet bardzo trudne. Warto jednak próbować: pokonać jedną przeciwność, później kolejną i krok po kroku posuwać się naprzód.
Po drodze trzeba także korzystać z życia i zauważać to, czego wcześniej nie planowaliśmy. Takie małe, pośrednie cele mogą przynieść mnóstwo radości. Nawet jeśli nie uda się osiągnąć wszystkiego, o czym marzyliśmy, pozostaną nam przeżyte chwile, spotkani ludzie i niespodziewane małe szczęścia.
Wiem, że w tym wszystkim potrzeba również odrobiny szczęścia. A sami wiecie, jak z nim bywa.
Uważam, że aby być w pełni szczęśliwym, trzeba byłoby osiągnąć szczęście na wielu płaszczyznach jednocześnie. To chyba prawie niemożliwe. Dlatego tak ważna jest każda jego namiastka – nawet najmniejsza i trwająca tylko przez chwilę.
To oczywiście wyłącznie moja interpretacja. Każdy ma własny sposób na życie, również w jego najtrudniejszych momentach. Najważniejsze, żeby się nie poddawać.
A tymczasem skończył się „lipcopad” i zaczął „sierpniopad”. Na szczęście chyba tylko w mojej okolicy, bo w pozostałej części naszego pięknego kraju nadal trwa upalne lato. Pamiętajcie więc o odpowiedniej ochronie przed słońcem i regularnym nawadnianiu.
PS 1
Już od prawie miesiąca próbuję wybrać się do Poznania, ale za każdym razem pojawiają się jakieś przeciwności. Mam jednak nadzieję, że w końcu tam dotrę.
Czereśni na drzewach prawdopodobnie już nie będzie. Chociaż, znając Andrzeja, nigdy nic nie wiadomo. Skoro można było pomalować trawę na zielono – wiemy doskonale gdzie – to wszystko jest możliwe. Zostawię to jednak jako niedomówienie.
PS 2
O mało nie zapomniałem o piosence! A przecież świat bez muzyki jest jak samochód bez kół.
Skoro to kontynuacja wpisu „Pięknie wygląda to różowe niebo”, niech raz jeszcze towarzyszy nam Kaśka Sochacka – tym razem z utworem „Śnie”.
Trzymajcie się, cześć!
Gorące pozdrowienia dla Ewci i Andrzeja z Poznania. Niech moc będzie z Wami!
Radek Grabowski
Słupsk, 22 sierpnia 2026
Napisz komentarz