Jutro minie równy miesiąc od mojego przyjęcia do Szpitala Czerniakowskiego w Warszawie. Jutro wracam do domu. Zanim stąd wyjdę, muszę napisać kilka słów.
Było we mnie dużo strachu i niepewności. Przeżyłam piekło przez ostatnie kilka miesięcy. Piekło, z jakim nikt nie powinien się mierzyć. Ciągłe podniedrożności, straszne chudnięcie, odwodnienie, nawroty ropni i infekcje. Myślałam nie raz, że już po mnie. Od ciągłego zatruwania organizmu po zatkaniach i od odwodnienia pier... mi się w głowie. Bałam się tego bardzo, wtedy nawet tragizowałam, że udaru dostanę.
Najgorsze było to, gdy z wagą 44 kg jakoś udało mi się dojechać do Profesora do Łodzi i nie otrzymałam tam pomocy. Usłyszałam: „Zoperuję dopiero przy całkowitej niedrożności”. Odpowiedziałam: „Wtedy już tutaj nie zdążę dojechać”. Bałam się, że umrę. Bardzo boję się śmierci.
W Warszawie dostałam kolejną szansę. Wiedziałam, że mam też niedokończone sprawy – ropnie na kikutach, których też nikt nie chciał mi wyleczyć. Lekarze TUTAJ pytali, czego oczekuję, a ja wymieniłam aż cztery prośby: podniedrożności, kikuty, nacieki endometriozy, przepukliny. Aż mi było wstyd, bo jak można mieć cztery prośby? Jak można prosić aż o tyle napraw w jednym ciele? A jednocześnie wiedziałam, że coś może się nie powieść w tej operacji...
W moim umyśle, ale też w głowach lekarzy były różne scenariusze! Musieli mnie poinformować o wszystkich zagrożeniach. Ja w głowie miałam rozchodzącą się ranę, ból i kilka przetok.
W moim umyśle nie było miejsca na sondę w nosie. Ależ mnie ona zaskoczyła...
Osiem dób głodówki bez kropli wody uczy pokory. Trzy razy tę sondę miałam wkładaną, a jaka ja byłam z nią szczęśliwa, bo dużo bólu zabierała!
Nie było też w mojej głowie myśli o zakażeniu! A jednak – do śmieci poszedł mój Gromek, mój kabelek, mój broviac. Och, Gromku, żegnaj. Byłeś zakażony.
Mój organizm okazał się silniejszy, niż myślałam. Mój organizm walczył o mnie!
A moi ludzie to profesor Zoran Stojcev i cała jego ekipa: Doktor Hamerska, Doktor Górska i Doktor Burdzel. Wielcy z nich żartownisie. Och, jacy oni potrafią być dowcipni! Jaką wspaniałą atmosferę wprowadzają. Cały Oddział Chirurgii i Onkologii to jedna wielka rodzina. Wy , Szanowni Państwo, pomagacie, ile możecie. Błagam, pomagajcie dalej. Będę się za Wasze zdrowie modliła codziennie.
Co będzie dalej?
Wracam i hajtam się!
Będę cieszyła się życiem. Będę kochała. Będę jadła zdrowo. Będę dbała o siebie i Męża. Będę miała w pamięci Warszawę!Będę się o zdrowie modliła codziennie.
Górecka Joanna
15 lipca 2026
Napisz komentarz