I jak wyobraźnia potrafiła nadać jednemu słowu znaczenie, którego wcale nie musiało mieć.
Postanowiłam napisać kilka dłuższych zdań na temat życia ze stomią bo zawsze początki są trudne, moje też takie były. Padają w słowach lub myślach pytania jak to bedzie, jak ja będę z "TYM" żyć.

Mam nadzieję ku pokrzepieniu zbolałych serc:
Kiedy usłyszałam wyrok " będzie stomia" moj swiat legł w gruzach. W sekundzie cała moja przyszłość upadła, poczucie własnej wartości skurczyło się do nieprawdopodobnych rozmiarów. Głowa ciągle podpowiadała mi najczarniejsze scenariusze, o tym jak wszyscy będą widzieć, wiedzieć a może słyszeć że mam stomię .A ponieważ postrzegałam to jako najwyższej jakości kalectwo wiec było to nieprawdopodobnie trudne. Pamiętam gdy siedziałam na korytarzu szpitalnym i płakałam aż z trzewi, na całe gardło, tak jak płaczą dzieci bo dowiedzislam sie że bedzie stomia.Byłam załamana, sądziłam, że stanę się kimś bezużytecznym, bez żadnej kontroli nad fizjologią swojego ciała. Czułam się tak jakbym miała usiąść na wózek inwalidzki i znosić wszystkie przykre konsekwencje z tym związane. I nie przekonywał mnie argument ze to opcja czasowa. Szybko okazało się, że uległam złudzeniu, że pozwoliłam żeby moim życiem zarządzała wyobraźnia bogata,bujna puszczona w samopas wyobraźnia. Moja psycholog pomogła mi odnaleźdz w sobie ten wniosek- uległam złudzeniu. Nie musiałam długo czekać by się przekonać, że wyobrażenia o stomii niewiele miały wspólnego z nadchodzącą rzeczywistoscią.
Polecam zatem przygotowywać się do stawiania czoła życiu i różnym, nieraz przykrym sytuacjom jakie nas w nim czekają. Głupie powiedzenie- nikt nie obiecywał że będzie tylko kolorowo. Stomia nie niszczy życia, niszczy je choroba a skoro z nią żyjesz i dajesz radę to i ze stomią sobie poradzisz. Najważniejsze ,że nie jesteśmy z tym sami, jest fajna grupa wsparcia, zawsze znajdzie się ktoś z rodziny lub znajomych kto mentalnie wyciągnie rękę. Czasem ten którego najmniej się spodziewasz sprawi że przestajesz być sam/sama. Nie mogę też nie wspomnieć o pomocy psylog od traum dzięki której przetwałam najtrudniejsze chwile a także niezwykle empatycznej ekipie lekarzy i pielęgniarek oddziału ginekoligii z Wojskowego Szpitala w Lublinie. Mojej rodzinie podziękuję za wsparcie I obecność osobiście a nie było ze mną lekko żyć w tym czasie. Ogolnie nie było łatwo bo choroby nie są latwe ale to co najtrudniejsze nie pochodziło od stomii.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy stoją na początku swojej kangurzej drogi i mierzą się ze swoją bujną wyobraźnią i panoszącym się lękiem. Te dwa ostatnie polecam okiełznać powoli a stomia przestanie być straszna. Na koniec zacytuję Filipa Cembalę " Zamiast brać się w garść weź się w ramiona".
5 luty 2026
Ewa Dziewulska