Najważniejsze to skupić się na pozytywach

Wywiad: Magdalena Łyczko
Fotografia: Dagmara Bandera
Makijaż: Joanna Kurosz
Stylizacja fryzur: Aleksandra Szczurek
Wywiad i sesja z Filipem Markiewiczem


Dla wielu osób sama myśl o stomii wywołuje lęk, ale nie dotyczy to Filipa Markiewicza. Ileostomię ma od osiemnastego roku życia, obecnie pisze pracę inżynierską i snuje plany na przyszłość z dziewczyną, z którą jest w związku od kilku lat. W szczerej rozmowie opowiada o pierwszych dniach po operacji, a także o tym, dlaczego nie zamieniłby swojej życiowej drogi na żadną inną.

glowne.jpgSpotykamy się, żeby przybliżyć czytelnikom pana historię związaną z wyłonieniem stomii. Ale zanim o tym, ciekawi mnie na jakim etapie życia jest pan tu i teraz? 
To bardzo przyjemny etap. Studiuję w Lublinie gospodarkę przestrzenną i właśnie zacząłem pisać pracę inżynierską. 

Na jaki temat pan pisze?
Mieszkam w gminie Garbów, położonej piętnaście kilometrów od Lublina. Jestem zaangażowany w życie lokalnej społeczności i bardzo interesuje mnie polityka lokalna, dlatego tematem mojej pracy jest "Wpływ polityki przestrzennej na rozwój lokalny w gminie Garbów."

Czy kiedykolwiek przed wyłonieniem stomii, słyszał pan o niej?
Wcześniej nie słyszałem, nie interesowałem się tym, ani nie poznałem żadnego stomika. Choć na ulicy mijałem ich pewnie całe mnóstwo. Mam wrażenie, że o chorobach jelit wciąż za mało się mówi w przestrzeni publicznej.

Znajomi ze studiów wiedzą, że ma pan stomię? 
O chorobie i stomii wie tylko kilka osób. Przyjęli to na chłodno, bez zbędnych pytań czy uwag. Osobiście uważam, że jest duży brak społecznej świadomości w temacie stomii, właśnie dlatego zgodziłem się na wywiad.

Z jakiego powodu wyłoniono panu stomię?
Z powodu wrzodziejącego zapalenie jelita grubego. Problemy zaczęły się w wieku nastoletnim, miałem szesnaście lat. Na początku gnębiły mnie tylko biegunki, a po dwóch latach objawów choroby, wyłoniono mi ileostomię. Oczywiście wcześniej przeszedłem terapię sterydami, potem leczenie biologiczne i dopiero w ostatnim etapie, kiedy lekarze nie byli w stanie mi już pomóc, konieczna była ingerencja chirurgiczna i  decyzja o wyłonieniu stomii. 

Jak przyjął pan pooperacyjną zmianę?
Całkiem dobrze. Był we mnie jakiś dziwny spokój. Pamiętam, że koncentrowałem się pozytywnych aspektach nowej sytuacji. Cieszyłem się, że stomia rozwiąże niekończące się bóle brzucha, że nie będę biegał do toalety po kilkanaście razy dziennie. Chyba moja mama całą sytuację przeżywała bardziej emocjonalnie, ale świetnie się kamuflowała. 

Sama obsługa stomii była skomplikowana?
Przez pierwszy miesiąc korzystałem z pomocy mamy, później przyzwyczajałem się, testowałem sprzęt i z każdym dniem, miesiącem było lepiej. Obecnie wymiana worka stomijnego zajmuje od 5 do 15 minut.

2.jpg

 

3.jpg

 

Gdyby pan wiedział jaki będzie finał zdrowotnych perypetii, chciałby coś zmienić w tej historii?  
Dobre i trudne pytanie. Nie wiem. Z perspektywy czasu z workiem stomijnym czuję się swobodnie. Myślę... Chyba nie chciałbym cokolwiek zmieniać. Cieszę się, że mogę normalnie funkcjonować, bez stresu i niekończących się biegunek oraz bólu. 

Są ludzie, których sama myśl o stomii jest paraliżująca, a co dopiero fakt noszenia worka na brzuchu. Można im to jakiś sposób wytłumaczyć, by zmniejszyć poczucie lęku? 
Boimy się nieznanego, to mechanizm obronny. Trudno mi generalizować, bo każda historia choroby, której finałem jest wyłonienie stomii jest inna, podobnie jak samopoczucie po wyłonieniu. 

Ale każdemu, kto czuje się sparaliżowany ze strachu, kogo gnębi milion pytań na sekundę, polecam skoncentrować się na czymś pozytywnym. Na przykład, że uczuci ulgi, o której marzyli miesiącami, a może nawet latami. Ukierunkowaniu myśli, że będzie dobrze, bo worek, który teraz ich przeraża, tak naprawdę ratuje im życie i niebawem stanie się tak, za każdym razem, kiedy będą go zmieniać, będą się cieszyć, że go mają. Worek stomijny to dużo lepsze rozwiązanie niż wszystkie chorobliwe objawy.

Podobny lęk może towarzyszyć osobom chcącym związać się ze stomikiem? 
Tego nie wiem, osobiście żadnego lęku nie miałem ale jestem tą drugą stroną - osobą, która ma stomię. Dla mojej dziewczyny stomia nie była problemem. Powiedziałem jej o worku dość szybko, bo przecież prędzej czy później to by wyszło. Jeśli mówimy o relacji, to opieramy ją między innymi na wspólnej szczerości. Z Kasią poznałem się kilka lat po wyłonieniu, nigdy nie dała mi odczuć, że worek jest jakąkolwiek barierą.

4.jpg

 

5.jpg

 

Jak zareagowała?
To było coś, czego wcześniej nie doświadczyła, ale nie miała nic przeciwko. Worek nie jest czymś, co widać. Wyglądam jak każdy inny. Kasia jest inteligentną i empatyczną osobą, zaakceptowała to, po prostu. 

Czy stomia w jakikolwiek sposób pana ogranicza?
Mnie nie ogranicza. Chodzę na siłownię, w sezonie letnim jeżdżę na rowerze i pływam. 

Co dla pana jest najważniejsze? 
Samorozwój, dążenie do wyznaczonych celów i oczywiście rodzina. 

Ma pan wyznaczone cele krótko i długoterminowe? 
Moimi cele to czerpanie z życia, rozwój swoich zainteresowań i wiedzy o tym, co mnie interesuje. Ważne są dla mnie także kontakty międzyludzkie i tworzenie silnych więzi, które bedą mi służyły.

6.jpg

 

7.jpg

 

Największa pasja?
Mam dwie. Pierwszą jest muzyka z lat 80., brzmi dobrze, a wraz z wiekiem, starzeje się jak wino. Uwielbiam w niej nostalgiczne i retro futurystyczne brzmienia, bo dają dużo emocji i energii. Druga pasja to samochody terenowe. Wszystko zaczęło się w 2018 roku, kiedy tata kupił 21-letnią Suzuki Vitara. Samochód przeszedł remont, właściwie tata samodzielnie wyremontował wszystko. Bardzo spodobały mi się przejażdżki po bezdrożach, stąd sentyment do off-road'u. We wrześniu 2022 roku Suzuki znalazło nowego właściciela, ale już dwa lata później kupiliśmy Jeepa Cherokee (KJ Liberty z 2005 roku), bo miłość do terenówek, udzieliła się całej rodzinie. Analogicznie jak Suzuki, Jeep również przeszedł modernizację i znów jeździmy na off-roadowe wyprawy.

Co oprócz off road-u daje panu radość?
Największą radość mi samorozwój, a także rodzina i Kasia, moja dziewczyna, która mnie wspiera i kocha, bez niej trudno mi wyobrazić sobie życie.


Wrzesień 2024
Projekt zrealizowany dzięki wsparciu sponsora – firmy Med4Me.
Dziękujemy!

Znajdź nas na
Znajdź nas na
Znajdź nas na