Mój powrót do jogi, modlitwy i procesu uwalniania emocji i wybaczenia.

Kiedyś napisałam książkę i przeszłam długą drogę, by dojść do miejsca, w którym naprawdę czułam siebie. Objechałam Azję przez dwa lata, szukając harmonii, spokoju i odpowiedzi — również tych związanych z macierzyństwem i ciążą.

Tamte podróże były czymś więcej niż zwykłym przemieszczaniem się z miejsca na miejsce. Każdy kraj, każda rozmowa i każda chwila samotności uczyły mnie czegoś nowego o sobie. W świątyniach Tajlandii uczyłam się ciszy. W Indiach obserwowałam ludzi, którzy mimo trudnych warunków potrafili żyć z wdzięcznością i spokojem. Na Bali po raz pierwszy poczułam, czym naprawdę jest świadomy oddech i obecność w chwili.

Wydawało mi się wtedy, że już zawsze będę żyła w zgodzie ze sobą. Że skoro raz odnalazłam wewnętrzny spokój, to już nigdy go nie stracę. Życie jednak szybko pokazało mi, że świadomość nie jest czymś danym raz na zawsze. To codzienna praktyka i wybór.

Potem znowu gdzieś się zgubiłam. Odeszłam od wszystkiego, czego się nauczyłam. Przestałam słuchać siebie, odłożyłam praktykę, zagłuszyłam własne emocje.

Zaczęłam żyć szybciej. Bardziej dla innych niż dla siebie. Coraz częściej ignorowałam sygnały własnego ciała i intuicji. Udawałam, że wszystko jest w porządku, choć wewnętrznie czułam coraz większy chaos. Emocje, których nie chciałam czuć, zaczęły odkładać się we mnie jak ciężar.

Dzisiaj jednak wracam.
Do jogi. Do oddechu. Do medytacji. Do modlitwy. Do świadomego uwalniania emocji i wybaczania — sobie i innym.

Ten powrót nie jest spektakularny. Nie wydarzył się nagle. To raczej seria małych decyzji podejmowanych każdego dnia. Kilka minut ciszy rano. Świadomy oddech zamiast uciekania w rozproszenia. Zatrzymanie się i zauważenie własnych emocji zamiast ich tłumienia.

 

bf10365d-8828-4fb6-9a4b-b2d43d351d20.jpeg

 

Coraz częściej mam stany, kiedy czuję się naprawdę obecna.
Nie chodzi o wielkie objawienia ani nagłe szczęście. Bardziej o cichą chwilę, w której umysł przestaje biec, a ja po prostu jestem.

Kiedyś myślałam, że spokój oznacza brak problemów. Dziś wiem, że może istnieć nawet pośród chaosu ludzi, emocji i historii pełnych bólu. Spotykam osoby noszące w sobie ogromną krzywdę, gniew, samotność. Widzę, jak cierpienie potrafi zamknąć człowieka w jednym sposobie patrzenia na świat. I coraz częściej nie chcę już walczyć z tym, czego nie mogę zmienić.

Zrozumiałam też, że wybaczenie nie oznacza zgody na wszystko. Nie oznacza zapomnienia ani udawania, że nic się nie wydarzyło. Wybaczenie jest bardziej uwolnieniem samej siebie od ciężaru, który nosiłam przez lata. To decyzja, by nie pozwalać przeszłości dalej kierować moim życiem.

Jest we mnie więcej ciszy.

Nie pustki.
Ciszy.

To dziwny stan — kiedy myśli nadal istnieją, ale już nie mają nade mną pełnej kontroli. Nie ciągną mnie w każdą stronę. Nie muszę reagować na wszystko. Nie muszę udowadniać swojej racji ani ratować każdego człowieka, którego spotkam.

Czasami siedzę i czuję tylko oddech. Światło wpadające przez okno. Własne ciało. Chwilę obecną. I nagle okazuje się, że to wystarcza.

Być może właśnie tak wygląda powrót do siebie.

Im bardziej jestem świadoma, tym mocniej widzę ludzi — ich maski, lęki, samotność, niewypowiedziane cierpienie. To potrafi być ciężkie. Świadomość często oddziela od powierzchowności. Nie da się już udawać, że wszystko jest proste.

Ale jest też druga strona.

Kiedy przestajesz uciekać od ciszy, odkrywasz, że w środku nie ma tylko bólu. Jest przestrzeń. Spokój. Obecność. Coś bardzo prawdziwego i spokojnego, czego wcześniej nie było słychać przez cały wewnętrzny hałas.

Coraz częściej mam wrażenie, że nie muszę już szukać siebie na zewnątrz.
Że bycie obecną jest wystarczające.

I może właśnie w tym stanie człowiek zaczyna być naprawdę wolny.

A Ty — kiedy ostatni raz naprawdę zatrzymałeś się i posłuchałeś samego siebie?


Psycholożka Yona
29 czerwca 2026

Napisz komentarz
Imie:*
Komentarz: *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Fundacja STOMAlife - administratora danych osobowych - ul. Chałubińskiego 8 00-613 Warszawa, w postaci adresu e-mail na potrzeby otrzymywania powiadomień ze strony stomalife.pl

* Pola wymagane
Napisz odpowiedź
Imie:*
Komentarz: *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Fundacja STOMAlife - administratora danych osobowych - ul. Chałubińskiego 8 00-613 Warszawa, w postaci adresu e-mail na potrzeby otrzymywania powiadomień ze strony stomalife.pl

* Pola wymagane
Znajdź nas na
Znajdź nas na
Znajdź nas na