Fotografowanie to zatrzymywanie chwili – ulotnego mgnienia czasu, które nigdy nie wróci. Jest w tym coś magicznego, bo światło i cień splatają się na zdjęciach w obraz pełen emocji, snów i historii do których możemy wracać za każdym razem, gdy spojrzymy na zdjęcie.
To niewątpliwie również sztuka i kunszt dostrzegania tego, co niewidoczne dla innych, bo aparat fotograficzny to tylko narzędzie, które w każdych rękach zadziała inaczej, a atelier fotograficzne może stać się przestrzenią, gdzie poczujemy się pięknymi ludźmi.
Magdalena Tarach-Haładyń – fotografka, architektka, artystka. Urodzona w Zawierciu, od prawie dwóch dekad z pasją zatrzymuje czas w kadrach, tworząc fotografie, które poruszają, zachwycają i pozostają w pamięci na zawsze. Jej specjalnością jest fotografia kobiet, sesje lifestylowe oraz reportaż.
Z wykształcenia architektka, z duszy – artystka nieustannie szukająca światła, emocji i piękna w tym, co niedopowiedziane. W swoich pracach łączy perfekcyjny warsztat z wyjątkową wrażliwością. Jej zdjęcia często mają bajkowy, oniryczny klimat – pełen magii, ulotności i tajemnicy.
W 2013 roku założyła Tralalaproject – pracownię fotograficzno-projektową, która z czasem stała się miejscem, w którym klienci odnajdują nie tylko profesjonalizm, ale i zrozumienie, delikatność i pełne zaangażowanie.
Autorka wielu publikacji, stale szkoli się i rozwija swoje umiejętności szukając nowych form wyrazu.
Magdalena mówi o sobie: „Najlepiej czuję się tam, gdzie nie jest zwyczajnie. Lubię świat z pogranicza jawy i snu, prawdy i wyobraźni. Lubię pracować z ludźmi – i to ich historie opowiadam moimi zdjęciami.”
Skąd wzięła się idea autorskiego projektu wspierającego kobiety w szczególnych momentach życia?
Jako fotograf wykonuję tak wiele sesji kobiecych, że dobrze wiem, jak sprawić, aby na twarzach moich modelek pojawił się uśmiech. Nie taki wymuszony, nie sztuczny, ale taki uśmiech, który pokazuje prawdziwą radość.
Podczas sesji poznaję wiele osób. Niektórzy chcą podzielić się historią swego życia inni są mniej wylewni, ale przecież każdy niesie ze sobą bagaż doświadczeń, czy to tych związanych ze zdrowiem, osobistymi przeżyciami, ale też opowiadają o pasjach, marzeniach, codziennych sprawach. Jest ich tak wiele, każda na swój sposób wyjątkowa!
Jakie są najczęstsze emocje i potrzeby kobiet, które trafiają przed Twój obiektyw?
Kobiety decydując się na wzięcie udziału w sesji fotograficznej kierują się rożnymi pobudkami. Stają przed obiektywem, bo potrzebują nowych doświadczeń czy fajnej przygody, jaką jest sesja fotograficzna. Są takie które chcą się dowartościować lub spojrzeć na siebie z innej perspektywy. Dla niektórych jest to pewnego rodzaju test i przełamywanie wewnętrznych barier. Są też takie kobiety, które potrzebują zrobić wreszcie coś dla siebie, bo np. przez całe życie robiły wszystko tylko dla innych. Chcą poczuć się w centrum uwagi, dostrzeżone, piękne, wyjątkowe! Sesje fotograficzne mogą być rodzajem emocjonalnego wsparcia. Ja to rozumiem i wiem, że muszę sprawić, żeby po zobaczeniu zdjęcia powiedziały wielkie WOW i żeby to "wow" zostało w ich głowach na długo.
Jak zareagowałaś na propozycję wykonania sesji zdjęciowej dla osoby ze stomią – Aleksandry Szczepańskiej – skierowanej do Ciebie przez Fundację STOMAlife
Na propozycję współpracy z Olą zareagowałam bardzo pozytywnie. To, że właśnie mnie wybrano do tego projektu było prawdziwym zaszczytem. Dla mnie to nie była tylko sesja zdjęciowa – to było nowe poruszające doświadczenie, które miało pokazać jak wielka jest siła kobiet. Od razu pomyślałam, że do współpracy zaangażuję świetną wizażystkę Kamilę Czech, która tak samo chętnie angażuje się w tego typu akcje. Myślę, że nie pomyliłam się, bo Kamila jak zwykle wykonała super pracę.
Czy wcześniej zetknęłaś się w swojej pracy z kwestią stomii – czy było to dla Ciebie nowe doświadczenie?
Temat stomii znałam, bo czytałam wywiad z aktorką Marianną Gierszewską, dlatego nie był mi zupełnie obcy. Tym niemniej co innego słyszeć, a co innego poznać kogoś kto ma stomię i móc tego kogoś fotografować. To było dla mnie absolutnie nowe doświadczenie.
Jakie emocje towarzyszyły Ci przed i w trakcie tej sesji? Czy miałaś jakieś obawy lub refleksje?
Przede wszystkim byłam bardzo podekscytowana tą sesją! Chciałam zapewnić Aleksandrze maksimum komfortu w moim studio. Jasne, że miałam obawy jak zwykle w sytuacji, w której spotykamy się z czymś czego nie znamy, a tym była dla mnie stomia. Pragnęłam, aby Ola, poczuła się na sesji swobodnie, a nie wiedziałam na ile posiadanie przez nią stomii będzie dla nas obu krępujące. Dzisiaj wiem, że niepotrzebnie myślałam "a co, jeśli powiem coś niestosownego, albo zadam jakieś pytanie, które może ja urazić?". Tymczasem nasza rozmowa była od pierwszych chwil serdeczna i naturalna. Nie było żadnych niedopowiedzeń czy niezręczności. Ola obdarzyła mnie zaufaniem, już w momencie wyrażenia chęci przyjścia na sesję. Podczas robienia zdjęć było tak dużo śmiechu i świetnej zabawy, że czułam się jakbyśmy się znały od dawna. To naprawdę wiele dla mnie znaczy, bo to w jakiej atmosferze upływa sesja widać później na zdjęciach.
Czy to spotkanie zmieniło Twoje spojrzenie na osoby żyjące ze stomią lub poszerzyło Twoją perspektywę jako fotografki i kobiety?
Zdecydowanie tak. Ta sesja była dla mnie emocjonalnym przełomem. Zobaczyłam jeszcze większą potęgę kobiet. Na sesję przyszła ciesząca się życiem, piękna, uśmiechnięta dziewczyna, która na początku zestresowana potrzebowała mojej pomocy i kilku rad. Szybko złapałyśmy wspólny flow i sesja potoczyła się w świetnej atmosferze. Ola pozowała z prawdziwą odwagą kobiety świadomej piękna swojego ciała.
Zawsze wiedziałam, że fotografia to nie tylko obraz to też język emocji, który potrafi dotrzeć dużo dalej niż zwykłe słowa. Sesja, w której pokazałyśmy stomię i naznaczone bliznami ciało, nie w tradycyjny, medyczny sposób, lecz jako ciało pięknej uśmiechniętej dziewczyny, pozwoliła przełamać tabu. Stomia stała się czymś znajomym, ludzkim. Taki obraz oswaja ludzi z tematem w piękny sposób i wyjaśnia co kryje się pod nie wszystkim znanym terminem „stomia”.
Zdjęcia mają wielką moc. nie tylko pokazują fotografowanego człowieka, ale też zmieniają percepcję innych ludzi. Cieszę się, że mogę mieć w tym swój maleńki udział. Teraz rozumiem to jeszcze lepiej, że nie chodzi tutaj tylko o stomię, czy o blizny, ale o to, żeby dostrzegać to co niewidoczne dla oka, ludzką wrażliwość.
Jakie znaczenie ma dla Ciebie zaangażowanie społeczne i wolontariat?
Regularnie wspieram WOŚP, nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej! Jeśli tylko jest to możliwe wspieram akcje, które uważam za wartościowe i wiem, że moja nawet niewielka cegiełka przyczyni się do tego, że ktoś będzie szczęśliwszy, że komuś będzie łatwiej żyć lub zwyczajnie poczuje się lepiej, czy przynajmniej się uśmiechnie.
Uważam, że dobro wraca, dlatego też każdego roku staram się udzielać w akcjach, które dają człowiekowi możliwość odkrywania swego wewnętrznego piękna.
Fotografowanie kobiet to i dla mnie, bardzo osobisty moment – staram się, aby moje zdjęcia były dla nich nie tylko pamiątką, ale też wyrazem ich indywidualności.
Bardzo często klientki dzielą się ze mną wrażeniami z sesji i mówią, że czują się jakby przeszły dobrą terapię albo cytuję: "jakaś klapka mi w głowię przeskoczyła" "spojrzałam na siebie w inny sposób". Mówią mi o tym, albo dostaję maile, w których piszą, że sesja odmieniła ich życie! Właśnie takie momenty dają mi pewność, że robię coś dobrego i potrzebnego. To jest wiatr dmuchający w moje fotograficzne żagle, napędza mnie to do działania, robienia nowych projektów, otwierania się na nowe rzeczy.
Co daje Ci największą satysfakcję w tym, co robisz zawodowo?
Moja praca to przede wszystkim moja wielka pasja. Bardzo się cieszę, że tak potoczyły się moje losy, że mogę żyć z tego co kocham robić. Chyba to jest dla mnie największą satysfakcją, bo nie zawsze jest to takie oczywiste. A kiedy dodatkowo dostaję potwierdzenie, że to co robię jest dobre, że komuś się to podoba, że ludzie do mnie wracają (nawet kilkukrotnie!), polecają mnie i stworzone przeze mnie miejsce innym, to myślę: jestem prawdziwą szczęściarą, że fotografia to mój zawód!
Do działania chyba najbardziej napędza mnie to, że fotografując ludzi ciągle można doświadczać czegoś nowego, bo każdy stający przed obiektywem aparatu człowiek, zabiera mnie do swojego świata.
Jesteś troszkę jak psycholog, a studio fotograficzne niejednemu z Twoich klientów zastępuje kozetkę u psychoanalityka. Jak radzisz sobie z emocjonalnym ciężarem ludzkich historii i czego uczysz się o sobie dzięki tym spotkaniom i sesjom fotograficznym których jesteś autorką?
Dla mnie to zawsze wyróżnienie, że ktoś zaufał mi przychodząc na sesję, a jeżeli do tego dzieli się ze mną emocjonalną, osobistą historią, to czuję, że to co robię to nie tylko cykanie zdjęć, to zatrzymywanie ludzkiego życia w kadrach fotografii.
Nie będę udawać, że zawsze jest łatwo. Wchodzenie do świata innego człowieka, choćby tylko na krótko, podczas sesji fotograficznej, to trudne wyzwanie. Ważne, aby robić to z szacunkiem dla ludzi i ich emocji, tak aby niczego nie spłoszyć, nie urazić, nie zdeptać. Czasami, kiedy wracam do domu wizualizuję sobie usłyszane opowieści, i mimo że nie są moje, mocno je odczuwam.
Indywidualne sesje zdjęciowe nauczyły mnie, że każdy portret to zapis historii i najgłębszych stanów duszy widocznych w spojrzeniu, geście, uśmiechu.
Sesje ślubne i rodzinne to opowieści o relacjach, radości i więziach – tu ważne jest uchwycenie naturalności i atmosfery chwili. Natomiast kobiece sesje sensualne to wyzwanie i przywilej, bo pozwalają pokazać piękno i siłę kobiecej natury w intymny, pełen szacunku sposób. We wszystkich tych obszarach najważniejsze jest zaufanie i swoboda, które pozwalają stworzyć prawdziwie magiczne fotografie.
Co powiedziałabyś kobiecie, która właśnie przechodzi trudny etap i nie widzi w sobie siły ani piękna?
Hakuna Matata! Nie zatrzymuj się, działaj, zrób coś dla siebie, np. zafunduj sobie profesjonalna sesję fotograficzną u mnie! Gwarantuję, że poprawi Ci to humor i miło będzie wracać „do siebie” zatrzymanej w kadrze, po latach, bo takie młode jak dzisiaj już nie będziemy. Chociaż ja uważam, że upływ czasu jest czasem naszym sprzymierzeńcem. Niebawem to co teraz jest trudnością, stanie się siłą! Ja mocno w to wierzę.
Jakie marzenia masz dziś – jako: kobieta, fotografka, aktywistka?
Życzę sobie, aby zawsze móc robić to, co kocham. Chcę nadal pokazywać na moich zdjęciach ludzkie historie: prawdziwe, zwyczajne, codzienne, lifestylowe, poruszające – wszystkie mają znaczenie. Są tak samo ważne, bo są czyjeś, osobiste, własne!
Marzę, aby nie przestawać działać na rzecz innych i tworzyć! By każdy kolejny projekt dawał mi coraz większą satysfakcję
Marzę też o tym, żeby życie rodzinne pozostało takie, jakie jest teraz – dobre, ciepłe, pełne śmiechu i zaufania. Żeby mój dom nadal (i nie myślę tu o ścianach) był przestrzenią, w której mogę być sobą, odpoczywać, kochać i czuć się kochaną.
Marzę abym nigdy nie straciła pewności, że jestem w życiu dokładnie tam, gdzie powinnam być!
Gdzie można śledzić Twoje działania i jak można się z Tobą skontaktować w sprawie projektu?
Nowinki codziennie możecie obserwować na moich social mediach. (@magdalenatarachsensual i @magdalenatarachphotography) Na sesję można umówić się poprzez moją stronę www.magdalenatarach.pl lub pisząc do mnie maila. Na makijaż u Kamili tutaj: @kamilaczech_makeup.
Mam nadzieję, że udowodniłam iż fotografia staje się wyjątkowa gdy łączy w sobie dokumentację rzeczywistości co jest niezwykle ważne z duszą i klimatem, które można odczytać na wiele sposobów. Kiedy zdjęcie nie tylko pokazuje, ale i opowiada, zaprasza do refleksji, marzeń czy wzruszeń, wtedy pozostaje w naszej pamięci na długo. Moim celem jest właśnie tworzenie takich obrazów, które zostaną na zawsze z tymi którzy są na nich uwiecznieni i tymi, którzy będą na te papierowe lub cyfrowe kadry spoglądać.
Lipiec 2025
Zdjęcia: Katarzyna Niemiec