Własne owoce i warzywa

Autor: Magda Rodak

Permakultura to nowe podejście do uprawiania ziemi. Chodzi o uprawę nie tylko ekologiczną, ale też maksymalnie uproszczoną i wykorzystującą rozmaite naturalne procesy. Jeśli masz niewielki nawet ogródek lub działkę, małym nakładem pracy możesz pokusić się o hodowanie własnych zdrowych warzyw. A jeśli nie, zacznij od upraw… na parapecie.

Kto kiedykolwiek próbował wyhodować własne owoce czy warzywa bez użycia środków chemicznych, ten wie, że nie jest to bynajmniej proste: czereśnie i śliwki robaczywieją, sałatę wyjadają ślimaki, krzaczki pomidorów są atakowane przez choroby grzybowe, a jabłka – przez brunatną zgniliznę… Praktycy permakultury uważają, że praprzyczyną tych wszystkich trudności jest zaburzenie naturalnej równowagi środowiska. Jak można przywrócić tę równowagę? Ograniczając do minimum naszą interwencję.

To dobre podejście dla leniwych. Ogrodu permakulturowego nie przekopujemy na jesieni. Trawnika już nie kosimy co tydzień – zamieniamy go w gościnną dla owadów łąkę kwietną koszoną kilka razy do roku. Na jesieni nie grabimy liści – w końcu lasu nikt nie grabi… Nie musimy plewić – wystarczy uprawy ściółkować słomą, skoszoną trawą bądź zrębkami drewna. Nie podcinamy i nie nawozimy drzew, bo to je osłabia. Za to dbamy o ziemię wokół nich, by stała się jak najbardziej żyzna.

By polepszyć strukturę gleby, do budowania grządek permakulturowych wykorzystuje się tekturę, słomę i resztki kompostowe, które tworzą idealne warunki dla rozwoju dżdżownic. I potem to właśnie te dżdżownice za nas „przekopują”, czyli spulchniają ziemię. Na dodatek użyźniają ją, wzbogacając w próchnicę i sole mineralne, dzięki czemu nie potrzebujemy już nawozów chemicznych.

 

A jak się obejść się bez chemicznych środków ochrony roślin? W tym celu permakulturowe uprawy komponuje się tak, by łączyć na grządkach rośliny, które dobrze wpływają na siebie nawzajem. Rośliny zasila się też „gnojówką” z pokrzyw (otrzymaną poprzez moczenie pokrzyw w wodzie przez kilka dni). To preparat, który nic nie kosztuje, ale ma jedną wadę – śmierdzi rzeczywiście jak gnojówka.

Czas na pierwszy krok

Już teraz, jesienią, możesz przygotować swoją permakulturową grządkę. Wybierz miejsce, gdzie w lecie przez co najmniej 6 godzin dziennie jest słońce. Skoś tam trawę i rozłóż szarą tekturę (pozyskaną z niemalowanych kartonów) – to przyciągnie dżdżownice, które użyźnią twoją ziemię, i uniemożliwi wzrost chwastów. Na to wyłóż suche liście i gazety. Następnie ułóż na tym materiały bogate w azot: ściętą trawę, obierki, resztki kuchenne, ewentualnie ‒ obornik. Na koniec przykryj grządkę warstwą ziemi ogrodowej lub kompostu oraz ściółką – słomą, zgrabionymi liśćmi, zrębkami drewna pozostałymi z przecinki w twoim ogrodzie. Przez zimę ten materiał ulegnie rozkładowi i na wiosnę grządka będzie gotowa do zasiewów.

 

Permanentna edukacja
Jeżeli ten temat cię zainteresował, możesz go zgłębiać na różne sposoby. Jest już sporo blogów ogrodniczych i grup na Facebooku zajmujących się tym zagadnieniem. Ja należę do grup Permakultura Warszawa i Ogrodnictwo Permakulturowe. Szczególnie ta ostatnia jest kopalnią wiedzy o uprawie roślin, naturalnych sposobach ochrony ich przed chorobami i szkodnikami czy o zasadach kompostowania. Jej członkowie pokazują zdjęcia swoich planów i bardzo chętnie dzielą się doświadczeniami.

Są też książki na ten temat. Japończyk Masanobu Fukuoka w książce Rewolucja źdźbła słomy tak opisuje swoje podejście do uprawiania ziemi: „Jeśli glebę zostawimy samej sobie, będzie nasycała się naturalnym nawozem zgodnie z cyklami życia i umierania roślin oraz zwierząt”. Fukuoka po latach pracy jako agrobiolog został rolnikiem, szukając inspiracji w tradycyjnym podejściu Japończyków do uprawy roli z czasów, kiedy prawie każda rodzina uprawiała kilka rodzajów warzyw na własne potrzeby.

Wiele praktycznych rad znajdziecie w książce Permakultura Seppa Holzera. Holzer prowadzi duże gospodarstwo w austriackich Alpach. W piękny, a zarazem przystępny sposób opisuje swoje doświadczenia związane między innymi z uprawą drzew owocowych.

 

Praktykę w permakulturowej uprawie ziemi można też zdobyć, odwiedzając polskie gospodarstwa, takie jak położone nad Pilicą siedlisko Dolina mgieł. Mapę gospodarstw i ogrodów permakulturowych w Polsce znajdziecie na stronie www.permakultura.edu.pl. Warto też zaglądać na stronę www.permakultura.com.pl. Prowadzi ją Monika Podsiadła, która uprawia swój ogród w duchu permakultury już od piętnastu lat. Wielu rolników prowadzących gospodarstwa permakulturowe w Polsce i zagranicą organizuje warsztaty, spotkania, a nawet wymianę nasion. Można też do nich pojechać i mieszkać u nich w zamian za określoną liczbę godzin pracy dziennie.

Uprawy domowe
W doniczkach, na parapecie, na balkonie – możecie bez trudu założyć miniogródek i cieszyć podniebienie smakiem wybornych świeżych ziół, a oczy sycić pięknem kwiatów.

Pandemia sprawiła, że nieoczekiwanie musieliśmy spędzać dużo czasu w domu. Nasze mieszkania przestały wtedy pełnić tylko funkcję sypialni. Trzeba w nich było urządzić porządne miejsce do pracy, nauczyć się w nich odpoczywać, szukać sposobów na harmonijne spędzanie czasu z bliskimi. Dla wielu osób był to czas powrotu do zajęć, na które nigdy nie ma czasu: ułożenie zdjęć w albumach, zawieszenie na ścianach dawno kupionych obrazów, zadzwonienie do kilku przyjaciół z dawnych lat, obejrzenie klasycznych filmów. Można też było wrócić do starych pasji: szycia, robienia na drutach, uprawiania ogrodu.

Ogródek? – zapytacie. – Przecież ja nie mam ogrodu. Tymczasem jest wiele możliwości uprawiania roślin nawet w bloku – na parapecie i balkonie. Zioła, sprzedawane w doniczkach, można przesadzić do skrzynki i ustawić na balkonie. By nie trzeba było się schylać, można zaopatrzyć się w planter – duży drewniany pojemnik na nóżkach. W takim pojemniku zioła takie jak melisa, mięta i szczypiorek mają szansę przetrwać jesień i zimę.

Jesienią i zimą można w domu eksperymentować z pędzeniem warzyw. Cebula, której piętka będzie zanurzona w wodzie, odwdzięczy się nam pięknym szczypiorem. Z końca pietruszki da się wyhodować natkę. Głąb kapusty pekińskiej można posadzić w doniczce – wypuści nowe listki… Inne pomysły na uprawę warzyw znajdziecie na stronie www.inspekty.pl – to portal zajmujący się tematem miejskiego ogrodnictwa.

A jeśli marzą wam się ziemniaczki z własnego balkonu, przeczytajcie na blogu www.permisie.pl Sagę o permakulturowej uprawie ziemniaków. Jest tam opisany prosty sposób uprawy kartofli w jutowych workach, które mogą stać na betonie…

Z pestki awokado można wyhodować domową roślinkę o intensywnie zielonych, błyszczących liściach.

Domowe resztki można przetwarzać na żyzną ziemię w miniaturowych domowych kompostownikach.