Autor: Katarzyna Błażejewska-Stuhr

 

Kto z nas nie ma czasami na nie ochoty? Zwłaszcza jesienią gdy marzniemy, robi się szaro i smutno… Ale uwaga! Nie bez przyczyny cukier nazywany jest białą śmiercią i przypisujemy mu właściwości uzależniające oraz znajduje się na liście substancji przeciwwskazanych
nie tylko w zdrowej diecie, ale i jako szczególnie niewskazany dla stomików produkt.

To może wyrzucimy cukier z naszej diety? No dobrze, ale jak to zrobić…?

Nic na siłę i nic gwałtownie. Małymi kroczkami. Zastanów się, co jest Twoją największą słodyczową pokusą? I jaka dawka jest minimalna, aby Cię zadowolić? Uwielbiasz czekoladę i możesz zjeść jej 2 tabliczki? Ale czy delektowanie się jedną kostką da Ci
chwilowe poczucie szczęście? Może pochłaniasz resztę nie wiedząc, że coś jesz. Jeżeli nie możesz powstrzymać się przed kupieniem pączka, to zjedz go na deser, po sytym obiedzie. I najlepiej podziel na pół. Jedną część połóż sobie na pięknym talerzu
i delektuj się nim, a drugą schowaj tak, aby trzeba było po niego wstać, otworzyć szafkę i zrobić cały szereg czynności, które może zniechęcą nas do zjedzenia go!

Najprostszym sposobem na poradzenie sobie z apetytem jest zbilansowana dieta, którą wcześniej zaplanujesz. Każdy generalnie wie, co jest dobre, a co nie. Jednak głód jest naszym najgorszym doradcą. Przede wszystkim dlatego, że nasz mózg uwielbia glukozę.
Jest to jego główne źródło pożywienia i kiedy mózg przestaje mieć pożywienie, domaga się właśnie cukru. Więc po co sięgamy, gdy zgłodniejemy? Po słodycze! Są one również najbardziej dostępne, bo ze świecą szukać zdrowych przekąsek na przykład w kioskach.
A batoniki, drożdżówki czy pączki są wszędzie i zawsze pod ręką! Jeżeli jednak mamy plan, to łatwiej nam go zrealizować i nie wariujemy w chwili głodu. Dodatkowo pisząc sobie, co chcemy zjeść zrobimy to prawdopodobnie idealnie i wzorowo, a nawet jeśli
nam się to nie uda w 100%, to z pewnością będzie to zdrowszy jadłospis, niż gdybyśmy zdali się na swoje zachcianki w ciągu dnia.

Podstawą zbilansowanej diety powinny być węglowodany złożone, głównie pochodzące z produktów zbożowych: razowego pieczywa, kasz (które są rozkruszonymi ziarnami), pełnoziarnistego makaronu i brązowego ryżu oraz wszelkich innych produktów z otrąb, płatków
(które są rozgniecionymi po namoczeniu ziarnami) i mąk z pełnego przemiału. Nie bez znaczenia jest fakt, że wraz z węglowodanami w tych produktach zbożowych w parze idzie błonnik. Który zapobiega zaparciom, ale również – jeśli odpowiednio go dobierzemy
– będzie wsparciem w przypadku biegunek.

Węglowodany złożone powinny być niemal w każdym posiłku, w niewielkich ilościach. Jeżeli zjemy taki produkt, jego strawienie zajmuje sporo czasu, a na tym powinno nam szczególnie zależeć. Proces ten rozpoczyna się już w jamie ustnej, gdy gryziemy i mieszamy
jedzenie ze śliną, i kontynuowane w dwunastnicy. Potem stopniowo pojedyncze cząsteczki glukozy trafiają do naszej krwi i stamtąd rozprowadzane są po całym organizmie. Jeżeli zjemy coś słodkiego, złożonego z węglowodanów prostych to trawienie przebiegnie
ekspresowo – bo w zasadzie mamy gotowy już produk t końcowy, w związku z czym nasze naczynia krwionośne będą wchłaniały te węglowodany niemal jednocześnie w błyskawicznym tempie, co spowoduje z kolei obciążenie trzustki. Dlaczego? Gdy poziom cukru
we krwi gwałtownie wzrasta (mamy wysoki poziom glukozy) organizm musi reagować bo jest to niezdrowy i niedobry stan. Uszkodzeniu ulegają drobne naczynia krwionośne (m.in. w nerkach, oczach, mózgu i stopach). Dlatego trzustka dostaje sygnał: produkuj
szybko dużo insuliny. To hormon, który „upycha” cukier w komórkach organizmu – wysyła go do mózgu, mięśni, wątroby – gdzie niewielka jego część zostaje, a pozostałość zamieniana jest w kwasy tłuszczowe, których z kolei szukać możemy na udach, biodrach,
brzuchu, pośladkach itd… Wtedy poziom glukozy spada gwałtownie, nam robi się słabo, jesteśmy głodni, chcemy zjeść coś … słodkiego i zabawa zaczyna się od nowa. Ale biedna trzustka cierpi. Jest przemęczona, nie produkuje tyle insuliny, ile potrzeba
i … dochodzi do wystąpienia choroby znanej powszechnie cukrzycą. Może być też tak, że komórki organizmu na wezwanie cukrzycy do wpuszczenia glukozy odpowiadają „To znowu ty?! Daj nam spokój!” i wtedy poziom glukozy we krwi jest wysoki, ale poziom
insuliny też. Taki stan nazywamy insulinoopornością.

I jeszcze jeden problem – cukier jest fantastyczną pożywką dla bakterii i drożdży, które namnażają się na potęgę w jelitach. Fermentują, gniją i powodują przykry zapach i wzdęcia.

Dodatkowo słodycze często powodują nadkwaśność – a co za tym idzie bóle brzucha i zgagę, a także mogą jedyncze cząsteczki glukozy trafiają do naszej krwi i stamtąd rozprowadzane są po całym organizmie. Jeżeli zjemy coś słodkiego, złożonego z węglowodanów
prostych to trawienie przebiegnie ekspresowo – bo w zasadzie mamy gotowy już produk t końcowy, w związku z czym nasze naczynia krwionośne będą wchłaniały te węglowodany niemal jednocześnie w błyskawicznym tempie, co spowoduje z kolei obciążenie trzustki.
Dlaczego? Gdy poziom cukru we krwi gwałtownie wzrasta (mamy wysoki poziom glukozy) organizm musi reagować bo jest to niezdrowy i niedobry stan. Uszkodzeniu ulegają drobne naczynia krwionośne (m.in. w nerkach, oczach, mózgu i stopach). Dlatego trzustka
dostaje sygnał: produkuj szybko dużo insuliny. To hormon, który „upycha” cukier w komórkach organizmu – wysyła go do mózgu, mięśni, wątroby – gdzie niewielka jego część zostaje, a pozostałość zamieniana jest w kwasy tłuszczowe, których z kolei szukać
możemy na udach, biodrach, brzuchu, pośladkach itd… Wtedy poziom glukozy spada gwałtownie, nam robi się słabo, jesteśmy głodni, chcemy zjeść coś … słodkiego i zabawa zaczyna się od nowa. Ale biedna trzustka cierpi. Jest przemęczona, nie produkuje
tyle insuliny, ile potrzeba i … dochodzi do wystąpienia choroby znanej powszechnie cukrzycą. Może być też tak, że komórki organizmu na wezwanie cukrzycy do wpuszczenia glukozy odpowiadają „To znowu ty?! Daj nam spokój!” i wtedy poziom glukozy we krwi
jest wysoki, ale poziom insuliny też. Taki stan nazywamy insulinoopornością. I jeszcze jeden problem – cukier jest fantastyczną pożywką dla bakterii i drożdży, które namnażają się na potęgę w jelitach. Fermentują, gniją i powodują przykry zapach i
wzdęcia. Dodatkowo słodycze często powodują nadkwaśność – a co za tym idzie bóle brzucha i zgagę, a także mogą stać się przyczyną biegunek. Cukier jest również świetną pożywką dla bakterii, zamieszkujących jamę ustną. Bakterie te produkują kwasy w
jamie ustnej i przyczyniają się do uszczerbków w szkliwie i próchnicy, oraz grzybiczym chorobom w ustach.

Na zakończenie proponuję czytanie składu na opakowaniach produktów, które kupujemy, bo czasem możemy nieświadomie wpadać w spiralę zapotrzebowania na cukier. A oto chemiczny cukier, który ukryty jest pod różnymi nazwami, a działa w sposób niemalże identyczny
jak opisany powyżej: fruktoza, glukoza, oligosacharydy, syrop glukozowy i fruktozowy, cukier gronowy, słód, maldoza, dekstroza, galaktoza i laktoza. Bądźmy czujni!