Jest 4 rano a ja nie śpię. Już kiedyś o tym wspominałem pewnie ale jeśli nie to powiem Wam, że po chemii zawsze tak mam. Prawie całą chemię przesypiam a potem mam z 2 dni bezsenne. Nie jest to aż takie złe, bo mam właśnie czas coś dla Was napisać. To w sumie bardzo fajny czas dla mnie. Moje „Słońce i Gwiazdy” jeszcze śpi a ja nastawiłem wodę na kawę no i włączyłem jedną z moich ulubionych płyt a dzisiaj padło na Korteza „Mój Dom”. Świetna płyta z moimi ulubionymi piosenkami. Kortez śpiewa trochę jak by się rozliczał ze swoim życiem ale utrzymuje fantastyczny klimat w tych swoich piosenkach.

Serdecznie polecam, jeśli ktoś nie słyszał. Ja akurat lubię posłuchać muzyki z płyty przy kawie i z myślą o Was. No, mam kawkę. Aromat roznosi się po całym mieszkaniu co sprawia, ze zrobiło się naprawdę miło. Dzień budzi się do życia pogoda taka jaką lubię czyli sporo kropelek deszczu się pojawia i nawadnia tą nasza suchą ziemię. Niektórzy zaczynają narzekać i nawoływać „Gdzie to lato”. Nie ma się co martwić lato na pewno wróci. I musi powrócić bo po co tą klimatyzację kupiłem. A propos klimatyzacji nie dość że się przydała to i się sprawdziła. Ale ja tu gadu gadu a nie powiedziałem o czym chciałem Wam napisać.

Dzisiaj tematem przewodnim jest ławeczka, która może być symbolem spokoju, rozmowy wspólnoty i miejsca z pozoru prozaicznego ale jakże ważnego w życiu. To taki ważny dla mnie element bo jakoś tak bardzo dobrze mi się kojarzy. Pięknie się komponuje w każdej porze roku a i pora dnia i nocy także dodaje jej uroku. Jest to ławeczka, na której siadałem ze swoim notatnikiem jak już wszyscy ze spacerów z pieskami wrócili i próbowałem coś poważnego napisać. Temat został oczywiście zarzucony. Całkiem możliwe że do niego wrócę.

Wszak Oscar Wilde kiedyś powiedział że” Życie to sztuka doświadczenia a nie tylko rozwiązywania problemów” a ja to doświadczenie ciągle zbieram. Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło i dlatego powstały na niej dwa wiersze co cyklu „W czereśniowym sadzie” i jeden z nich dzisiaj tu zamieszczę.

Inspiracją do powstania tego cyklu byli oczywiście Ewcia i Andrzej moi przyjaciele, których miałem okazję odwiedzić i oczywiście ich Sad czereśniowy.

A zatem tak jak obiecałem zamieszczam pierwszy Wiersz:

Pod czereśnią!

Byłem tu, jak kwieciem pachniało.

Drzewa były piękne i radością pałały.

Wszystko było ale czegoś brakowało.

No i te kwiaty, nadzieję dawały.

Teraz znów jestem znów zapach się roznosi.

Choć liście pociemniały

a owoce burgundowy kolor dostały.

Tak to czereśnia do zerwania choć jednej owocu prosi.

 
main.jpg
 

Pozdrawiam
Wszystkim bardzo serdecznie i życzę miłego wypoczynku tego lata i pamiętajcie bądźcie na czele swojego peletonu.
Jeżeli zwolnicie to tylko na chwilę.

Ps. Tak sobie myślę tyle zieleni wokół tej ławeczki, brakuje tylko Izy ze swoim zielonym kubeczkiem.


Radek Grabowski
10 lipca 2026

Napisz komentarz
Imie:*
Komentarz: *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Fundacja STOMAlife - administratora danych osobowych - ul. Chałubińskiego 8 00-613 Warszawa, w postaci adresu e-mail na potrzeby otrzymywania powiadomień ze strony stomalife.pl

* Pola wymagane
Napisz odpowiedź
Imie:*
Komentarz: *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Fundacja STOMAlife - administratora danych osobowych - ul. Chałubińskiego 8 00-613 Warszawa, w postaci adresu e-mail na potrzeby otrzymywania powiadomień ze strony stomalife.pl

* Pola wymagane
Znajdź nas na
Znajdź nas na
Znajdź nas na