Ostatni dzień kolonii nie miał nic wspólnego z pożegnalną ciszą. Wręcz przeciwnie – od rana towarzyszył nam gwar, śmiech i zastrzyk zdrowej adrenaliny. Teren ośrodka zamienił się w boisko, tor przeszkód i pole bitwy na wodne balony – wszystko jednocześnie.
Przedpołudnie upłynęło pod znakiem drużynowej rywalizacji. Dzieci stanęły do walki w kilku konkurencjach, które sprawdzały nie tylko sprawność, ale i współpracę, refleks, koncentrację i… poczucie humoru. Był klasyczny slalom z jajkiem na łyżce, rzuty do celu – piłką i rzutkami, a także zadania wymagające zgrania i pomysłowości. Nikt nie odpuszczał, doping słychać było w całych Holendrach, a emocje były tak prawdziwe, jak tylko potrafią być w dziecięcym świecie.
Po sportowym poranku przyszedł czas na coś bardziej… mokrego. Wodne potyczki z balonami wywołały lawinę śmiechu i ochłodziły wszystkich, którym zrobiło się za gorąco od rywalizacji. Celność była różna, ale dobra zabawa – gwarantowana.
Później – jak przystało na kolonie – znów kąpiel w stawie. Dla jednych to była okazja do ostatniego plusku, dla innych – do szybkiego meczu wodnej piłki i skoków do wody. Obok, na trawie, toczył się równie zacięty mecz piłkarski – z głośnym dopingiem, pełnym zaangażowaniem i prawdziwie sportową atmosferą.
A kiedy emocje trochę opadły – zasiedliśmy w cieniu do ostatnich działań twórczych. Malowanie wcześniej ulepionych z gliny przedmiotów było okazją do zatrzymania się i nadania ostatecznego kształtu temu, co powstało w naszych rękach kilka dni wcześniej. Obok powstawały koralikowe wzory, które wielu uczestników zabrało ze sobą jako pamiątkę – nie tylko z zajęć, ale z całej kolonijnej przygody.
To był intensywny, radosny, pełen ruchu, śmiechu i współdziałania dzień – taki, który w naturalny sposób zamknął nasz wspólny czas. Bez łez, ale z ogromnym bagażem wrażeń.
Jutro rano wyjazd. Plecaki już prawie spakowane, ale najcenniejsze rzeczy – wspomnienia, śmiechy z pokoju, żarty z boiska, wieczorne rozmowy, przyjaźnie, które przetrwają więcej niż jeden sezon – każdy z nas zabiera ze sobą.
Szczawin Kościelny, 18 lipca 2025