Kiedyś szukałam szczęścia, miłości i poczucia bezpieczeństwa. Podczas studiów psychologii trafiłam na Marlenę Kosakowską, która wykładała wówczas psychologię pozytywną na Uniwersytecie SWPS w Sopocie. Miałam poczucie, że rozumie mnie bez słów.
W tamtym czasie nasiliły się objawy mojej choroby. Odeszło kilka bliskich mi osób, a wokół mnie zaczęło pojawiać się coraz więcej napięć, konfliktów i niejasnych sytuacji.
Dzięki życzliwości wykładowczyni mogłam zaliczyć przedmiot indywidualnie. Przygotowując się, sięgałam po różne książki z zakresu psychologii pozytywnej.
Jedną z najważniejszych była dla mnie publikacja „Szczęście. Odkrywanie bogactwa psychicznego” autorstwa Eda Dienera i Roberta Biswas-Dienera. Autorzy — ojciec i syn — w przystępny sposób pokazują, czym naprawdę jest szczęście i co wpływa na nasze poczucie satysfakcji z życia. Łączą wyniki badań naukowych z własnymi doświadczeniami z różnych części świata, porównując życie ludzi w bogatych i biedniejszych społeczeństwach. Pokazują, że dobrostan to nie tylko poziom materialny, ale także relacje, poczucie bezpieczeństwa, sens życia i sposób myślenia.
Ta książka stała się dla mnie impulsem do dalszych poszukiwań — i do napisania własnej historii.
Wyjechałam do Azji na dwa lata. Nie jako naukowiec, ale jako studentka psychologii, która potrzebowała zmiany. Podświadomie czułam, że mój stan zdrowia się pogarsza i jeśli nie zmienię otoczenia oraz swoich nawyków, mogę dojść do krytycznego momentu.
To była podróż w głąb siebie — w poszukiwaniu spokoju, równowagi i sensu.
Praktykowałam różne formy pracy z ciałem i umysłem:
Prowadziłam też rozmowy z ludźmi, starając się wydobyć z ich historii to, co najcenniejsze — i pokazać, że można żyć na własnych zasadach.
Jednym z najważniejszych odkryć, które towarzyszyło mi przez ten czas, było potwierdzenie wyników jednego z najdłuższych badań nad szczęściem i zdrowiem — Harvard Study of Adult Development, prowadzonego od ponad 80 lat.
Badanie jasno pokazuje, że najważniejszym czynnikiem wpływającym na długowieczność i jakość życia są dobre, bliskie relacje.
Osoby, które miały wspierające więzi rodzinne i przyjacielskie, były zdrowsze, mniej zestresowane i żyły dłużej — niezależnie od poziomu dochodów czy statusu społecznego. Z kolei samotność oraz konflikty w relacjach zwiększały ryzyko chorób serca, depresji i obniżenia odporności.
To ważna lekcja: pieniądze i sława nie zastąpią poczucia bycia ważnym dla drugiego człowieka.
Z tą świadomością wróciłam z Azji. Wiedziałam, że nie zmienię przeszłości ani schematów, w których dorastałam. Mogłam jednak stworzyć coś nowego — na własnych zasadach.
Wyjechałam do Paryża, by budować swoją przyszłość i relacje od nowa.
Nie wszystko potoczyło się tak, jak planowałam. Nie mam pełnej rodziny, ale jestem mamą — a ta relacja dała mi ogromną siłę w momentach nawrotu choroby.
Zrozumiałam też, jak ogromny wpływ na moje zdrowie ma stres. Dlatego zaczęłam świadomie dystansować się od relacji, które mi nie służyły.
To był moment, w którym naprawdę wybrałam siebie.
Dziś wiem, że to właśnie jakość relacji — nie ich ilość — buduje nasze poczucie bezpieczeństwa, spokoju i sensu.
Które relacje w Twoim życiu naprawdę Cię wzmacniają?
Psycholożka Yona
28 marca 2026
Napisz komentarz