O opiece naprzemiennej najczęściej mówi się w kontekście prawa, organizacji czasu oraz „sprawiedliwego podziału” opieki nad dzieckiem. Znacznie rzadziej porusza się emocjonalny wymiar tej zmiany — szczególnie z perspektywy matki, która przez lata była z dzieckiem niemal każdego dnia, a nagle musi nauczyć się funkcjonować w pustce i ciszy.
Jako mama przez sześć lat byłam z córką praktycznie codziennie. Nasze rozłąki były krótkie i sporadyczne. Wspólna codzienność stała się naturalnym rytmem życia — poranki, rozmowy, zabawa, zasypianie, zwykła obecność. Te drobne momenty budowały poczucie sensu, bezpieczeństwa i bliskości.
Dlatego moment, w którym sąd zgodził się na opiekę pół na pół, był dla mnie ogromnym wstrząsem emocjonalnym. Dla wielu osób może to wyglądać jak „zwykła zmiana organizacyjna”, jednak psychicznie jest to doświadczenie bardzo głębokie. Nagle połowa codzienności znika. Mieszkanie staje się ciche, a cisza potrafi być przytłaczająca.
Najtrudniejsze jest to, że emocjonalny wymiar takich decyzji często bywa pomijany. W dyskusjach mówi się o harmonogramach, dniach i ustaleniach, ale znacznie rzadziej o tym, co dzieje się wewnątrz człowieka — o poczuciu straty, pustce i konieczności budowania życia od nowa.
Nie chodzi o odbieranie drugiemu rodzicowi prawa do dziecka. Chodzi o zauważenie, że dla matki, która przez lata żyła w bardzo silnej codziennej więzi z dzieckiem, tak radykalna zmiana może być emocjonalnie niezwykle trudna. To proces, którego nie da się przeżyć „na chłodno”.
Wiele matek po wprowadzeniu opieki naprzemiennej doświadcza samotności, smutku i wewnętrznego chaosu. Niektóre zaczynają kwestionować własną rolę, inne próbują na siłę wypełnić pustkę, jeszcze inne zamykają emocje w sobie, ponieważ społeczeństwo oczekuje od nich siły i „racjonalnego podejścia”.
A przecież za tym wszystkim stoi zwykła ludzka tęsknota — za dzieckiem i za codziennością, która przez lata była całym światem.
W moim przypadku stres tej sytuacji i relacji wpłynął negatywnie na zdrowie. Na co dzień zmagam się z chorobą Crohna i innymi obciążeniami zdrowotnymi, a w niedalekiej przyszłości czeka mnie kolejna operacja, już związana z innym problemem. Stres jest dla mnie szczególnie trudnym czynnikiem, który realnie wpływa na stan zdrowia.
Mimo wszystko staram się szukać równowagi i wsparcia. Pomagają mi joga, boks, pilates, taniec oraz terapia — to one pozwalają mi regulować emocje i odzyskiwać choć częściowe poczucie stabilności.
Czy jesteście rodzicami po rozstaniu i również mierzycie się z emocjonalną stroną opieki naprzemiennej?
Psycholożka Yona
18 maja 2026
Napisz komentarz