28 Marzec 2025
22-03-2025 przez Iza Janaczek
Przyjęło się, że żeby „coś mieć”, to trzeba od siebie wymagać. I to bardzo piękne założenie. Z tym że raczej opacznie rozumiane, a już na pewno w ostatnich czasach. Po pierwsze - lepiej nam idzie wymaganie od innych, po drugie, jak już wymagamy od siebie, to nie do końca w tym sektorze, w którym powinniśmy.
I to wcale nie tak, że nie jesteśmy pracowici. Jesteśmy. Co potwierdzają raporty wszelkich instytucji zajmujących się badaniem naszej produktywności i pracowitości w zestawieniu z wpływem tejże na zdrowie fizyczne i psychiczne. Z raportów tych wynika, że przez zbytnie zaangażowanie w dział: praca i jak się to zwykło ładnie mówić: samorozwój, położyliśmy totalnie dział: zdrowie psychiczne i rodzinne. Zwłaszcza tu najlepiej widać, że wymaganie od siebie, idealnie wychodzi nam jednak w opcji: wymaganie od innych, tego by nas rozumieli, wspierali, rozgrzeszali i oferowali pomoc – bez wzajemności, bo my wymagamy od siebie w opcji: praca.
I wcale nie, nie zawsze wynika to z egoizmu, często to tylko i wyłącznie zwykłe zagubienie w źle dobranych priorytetach…Szukając wsparcia i zrozumienia przy jednoczesnym braku refleksji nad potrzebą wzajemności w tym temacie, bywamy niestety samolubni i roszczeniowi. To powoduje, że wsparcie, jakie otrzymujemy w naszym odczuciu jest wciąż za małe bo i nasz na nie apetyt coraz większy. To z kolie budzi przesilenie u osób nas wspierających i ich mimowolny odpływ, mimo tego, że przecież ciężko pracujemy, by coś osiągnąć. Choć, jak pokazuje życie, z równoczesnym zaniedbaniem innego ważnego sektora, czego w natłoku spraw i tematów – nie dostrzegamy.
I właśnie tak rodzi się rozczarowanie i poczucie niezrozumienia.
A może by to wszystko zmienić i tak po prostu sobie odpuścić?
Wcale nie chodzi o to, by rzucić pracę i zająć się hodowlą jedwabników lub wyplataniem kilimów. Owszem, czasami taka zmiana o 180 stopni działa, najczęściej jednak nie tak, jak było to w planach.
Chodzi raczej o małe przyjemności, które pomogą przywrócić właściwą równowagę między sektorami, w których warto i trzeba od siebie wymagać. Bo fakt faktem, legenda głosi, że ktoś kiedyś udowodnił, że się da. Tylko nie miał wystarczającej siły przebicia, więc mało kto usłyszał, że można osiągnąć równowagę między pracą a życiem poza nią. A można. I owszem, nie jest to łatwe i wymaga kompromisów – ale zdecydowanie jest wykonalne.
Dlaczego warto spróbować? Ponieważ kiedyś, za wiele lat prawdopodobnie będziemy żałować, że tego nie zrobiliśmy. Choć było w zasięgu ręki. I tak jak poprzednio, wcale nie chodzi o rzeczy trudne do zrealizowania w kilka chwil. Nie chodzi tu wcale o wyprawę na biegun czy poszukiwanie zaginionej Atlantydy. To coś o wiele prostszego i jednocześnie…. trudniejszego. To konieczność wygospodarowania czasu na czas, który będzie sycił teraźniejszą i wspomnienia a nie – wyjaławiał je..
Odpuśćmy więc sobie troszeczkę. Zamiast 4. kawy wypijmy dobrą herbatę lub sok. Pracę zostawmy w pracy, nie zabierajmy jej na kolację z rodziną. Pamiętajmy też, że weekend jest dla ludzi. Tak tak, także dla nas. Podobnie jak święta, które można obchodzić tak, jak się chce, a nie tak, jak narzuca społeczny imperatyw. Akurat przyszła wiosna, czas, w którym nie wiedzieć czemu, jakoś tęskno nam za tym, czego nie mamy. To czas, gdy piękniej smakuje życie, pod warunkiem, że nie jesteśmy na życio-diecie.
Nie bądźmy. Jedzmy do syta. Od tej diety nie tyje się tu i tam. Od niej się żyje.
Dzień dobry, dobrzy Ludzie :)
Napisz komentarz