karty-1.jpg

Za dużo otwartych kart... Tak tak, wciąż mówimy o życiu

  28-06-2026 przez Iza Janaczek

Konia z rzędem, kto choć raz nie zaliczył „multikartozy” na ekranie swojego komputera. Chyba każdy zna ten widok. Otwarta przeglądarka, a na górze rząd wielu otwartych kart. Od tych zawodowych, potrzebnych d pracy, przez otwartą stronę z numerem do przychodni, przepisem na łazanki i pogodą na wczoraj... Jakoś nigdy nie ma czasu ani przestrzeni, by je poprzeglądać i – pozamykać. Z czasem więc kart przybywa, a komputer zaczyna działać coraz wolniej.

Coraz częściej myślę sobie, że podobnie wygląda współczesne życie wielu z nas.

karty-6.jpg

Żyjemy w czasach, które dały nam ogromne możliwości, ale przy okazji przyzwyczaiły do funkcjonowania na wielu frontach jednocześnie.

Jeszcze zanim zdążymy wypić poranną kawę, na powrót jesteśmy znów czuwającymi i działającymi pracownikami, rodzicami, partnerami, organizatorami codzienności, kierowcami, księgowymi domowego budżetu i specjalistami od rozwiązywania problemów. A dodatkowo w tak zwanym międzyczasie staramy się dbać o zdrowie, pamiętać o badaniach, śledzić wiadomości, odpowiadać na maile i wiadomości, planować przyszłość, nie zapominając przy tym o nadążaniu za teraźniejszością.

I OK, każda z tych ról jest ważna. Każda ma swoje uzasadnienie. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy wszystkie pozostają jednocześnie aktywne i w pełnej gotowości.

karty-2.jpg

Czy tylko mnie ta cała długa codzienna wyliczanka przypomina otwarte karty na ekranie komputera?

No właśnie… Też to widzicie? Coś w tym jest, prawda?

Niezamknięte karty na ekranie własnego życia... Owszem, brzmi trochę kiczowato i pretensjonalnie, ale nawet krótka analiza pokazuje, że i ta komputerowa metafora całkiem nieźle opisuje życie wielu z nas. Ba, ona pasuje i działa, choć trochę w tle, bo nie zawsze uświadamiamy sobie, jak bardzo staliśmy się zadaniowi i automatyczni.

Czy ja tu biję na alarm? Owszem. Wszak - nikt nas nie uczy zamykania kart, a to, jak życie pokazuje, spory problem.

Od dzieciństwa słyszymy raczej, że trzeba być odpowiedzialnym, zaangażowanym i obecnym. To dobre wartości, dopóki nie zaczynamy rozumieć ich jako obowiązku bycia wszystkim dla wszystkich przez cały czas. W pewnym momencie okazuje się, że mamy być jednocześnie skuteczni, uważni, dostępni, cierpliwi, ambitni, wysportowani, zorganizowani i jeszcze koniecznie wypoczęci. I co najsmutniejsze, jeśli coś się nie udaje, zwykle nie zastanawiamy się, czy stawiane przed sobą wymagania są rozsądne. Zastanawiamy się raczej, co jeszcze możemy zrobić, żeby sprostać im lepiej.

karty-5.jpg

Tymczasem nawet najlepszy komputer nie działa bez końca przy nieograniczonej liczbie uruchomionych procesów. W pewnym momencie zaczyna zwalniać. Nie dlatego, że jest zepsuty, lecz dlatego, że wykonuje zbyt wiele zadań naraz. A to męczy. I jakkolwiek nie brzmi to adekwatnie w stosunku do maszyny, w stosunku do nas, ludzi – już zdecydowanie ma całkiem mocne i logiczne uzasadnienie.

Nie wiem, czy istnieje sposób na życie z jedną otwartą kartą. Prawdopodobnie nie. W każdym razie ja sama jeszcze go nie odkryłam, choć testuję minimalizm na różnych płaszczyznach. Niestety, dorosłość sama w sobie oznacza konieczność godzenia wielu spraw jednocześnie. Myślę więc sobie, że w tym szalonym kalejdoskopie otwartych kart i spraw nie chodzi o ich radykalne zamykanie na głucho. Na to jesteśmy jednak zbyt dorośli i zbyt odpowiedzialni (tak tak, lata wdrukowywania nam zachowań wzorcowych i godnych pochwały idealnie się tu uwypuklają w działaniu). A skoro nie chodzi o radykalne cięcia, być może chodzi o to, żeby nie próbować działać według wszystkich nich naraz.

karty-3.jpg

Nie każda sprawa wymaga natychmiastowej uwagi.

Nie każdy problem trzeba rozwiązać dzisiaj. Pogrupowanie kart zgodnie z ich przeznaczeniem to lepsza organizacja, większa przejrzystość i mniej zmęczenia. To wcale nie jest lekceważenie obowiązków. To raczej próba odzyskania przestrzeni potrzebnej do normalnego funkcjonowania. I właśnie dlatego myślę sobie, że nie musimy być wszędzie zawsze. Czasami wystarczy, gdy pobędziemy sami z sobą. Tak wiem, to trudne i często tego unikamy. Ale może czas sprawdzić, co by było, gdybyśmy się odważyli

Dzień dobry, dobrzy Ludzie :)

karty-7.jpg

Napisz komentarz
Imie:*
Komentarz: *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Fundacja STOMAlife - administratora danych osobowych - ul. Chałubińskiego 8 00-613 Warszawa, w postaci adresu e-mail na potrzeby otrzymywania powiadomień ze strony stomalife.pl

* Pola wymagane
Napisz odpowiedź
Imie:*
Komentarz: *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Fundacja STOMAlife - administratora danych osobowych - ul. Chałubińskiego 8 00-613 Warszawa, w postaci adresu e-mail na potrzeby otrzymywania powiadomień ze strony stomalife.pl

* Pola wymagane

„O rozwiązaniach i sprzęcie” - Jak wybrać to, co działaBlog Med4Me

Przejdź do bloga
Znajdź nas na
Znajdź nas na
Znajdź nas na