12 Lipiec 2026
28-06-2026 przez Iza Janaczek
Konia z rzędem, kto choć raz nie zaliczył „multikartozy” na ekranie swojego komputera. Chyba każdy zna ten widok. Otwarta przeglądarka, a na górze rząd wielu otwartych kart. Od tych zawodowych, potrzebnych d pracy, przez otwartą stronę z numerem do przychodni, przepisem na łazanki i pogodą na wczoraj... Jakoś nigdy nie ma czasu ani przestrzeni, by je poprzeglądać i – pozamykać. Z czasem więc kart przybywa, a komputer zaczyna działać coraz wolniej.
Coraz częściej myślę sobie, że podobnie wygląda współczesne życie wielu z nas.

Żyjemy w czasach, które dały nam ogromne możliwości, ale przy okazji przyzwyczaiły do funkcjonowania na wielu frontach jednocześnie.
Jeszcze zanim zdążymy wypić poranną kawę, na powrót jesteśmy znów czuwającymi i działającymi pracownikami, rodzicami, partnerami, organizatorami codzienności, kierowcami, księgowymi domowego budżetu i specjalistami od rozwiązywania problemów. A dodatkowo w tak zwanym międzyczasie staramy się dbać o zdrowie, pamiętać o badaniach, śledzić wiadomości, odpowiadać na maile i wiadomości, planować przyszłość, nie zapominając przy tym o nadążaniu za teraźniejszością.
I OK, każda z tych ról jest ważna. Każda ma swoje uzasadnienie. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy wszystkie pozostają jednocześnie aktywne i w pełnej gotowości.

Czy tylko mnie ta cała długa codzienna wyliczanka przypomina otwarte karty na ekranie komputera?
No właśnie… Też to widzicie? Coś w tym jest, prawda?
Niezamknięte karty na ekranie własnego życia... Owszem, brzmi trochę kiczowato i pretensjonalnie, ale nawet krótka analiza pokazuje, że i ta komputerowa metafora całkiem nieźle opisuje życie wielu z nas. Ba, ona pasuje i działa, choć trochę w tle, bo nie zawsze uświadamiamy sobie, jak bardzo staliśmy się zadaniowi i automatyczni.
Czy ja tu biję na alarm? Owszem. Wszak - nikt nas nie uczy zamykania kart, a to, jak życie pokazuje, spory problem.
Od dzieciństwa słyszymy raczej, że trzeba być odpowiedzialnym, zaangażowanym i obecnym. To dobre wartości, dopóki nie zaczynamy rozumieć ich jako obowiązku bycia wszystkim dla wszystkich przez cały czas. W pewnym momencie okazuje się, że mamy być jednocześnie skuteczni, uważni, dostępni, cierpliwi, ambitni, wysportowani, zorganizowani i jeszcze koniecznie wypoczęci. I co najsmutniejsze, jeśli coś się nie udaje, zwykle nie zastanawiamy się, czy stawiane przed sobą wymagania są rozsądne. Zastanawiamy się raczej, co jeszcze możemy zrobić, żeby sprostać im lepiej.

Tymczasem nawet najlepszy komputer nie działa bez końca przy nieograniczonej liczbie uruchomionych procesów. W pewnym momencie zaczyna zwalniać. Nie dlatego, że jest zepsuty, lecz dlatego, że wykonuje zbyt wiele zadań naraz. A to męczy. I jakkolwiek nie brzmi to adekwatnie w stosunku do maszyny, w stosunku do nas, ludzi – już zdecydowanie ma całkiem mocne i logiczne uzasadnienie.
Nie wiem, czy istnieje sposób na życie z jedną otwartą kartą. Prawdopodobnie nie. W każdym razie ja sama jeszcze go nie odkryłam, choć testuję minimalizm na różnych płaszczyznach. Niestety, dorosłość sama w sobie oznacza konieczność godzenia wielu spraw jednocześnie. Myślę więc sobie, że w tym szalonym kalejdoskopie otwartych kart i spraw nie chodzi o ich radykalne zamykanie na głucho. Na to jesteśmy jednak zbyt dorośli i zbyt odpowiedzialni (tak tak, lata wdrukowywania nam zachowań wzorcowych i godnych pochwały idealnie się tu uwypuklają w działaniu). A skoro nie chodzi o radykalne cięcia, być może chodzi o to, żeby nie próbować działać według wszystkich nich naraz.

Nie każda sprawa wymaga natychmiastowej uwagi.
Nie każdy problem trzeba rozwiązać dzisiaj. Pogrupowanie kart zgodnie z ich przeznaczeniem to lepsza organizacja, większa przejrzystość i mniej zmęczenia. To wcale nie jest lekceważenie obowiązków. To raczej próba odzyskania przestrzeni potrzebnej do normalnego funkcjonowania. I właśnie dlatego myślę sobie, że nie musimy być wszędzie zawsze. Czasami wystarczy, gdy pobędziemy sami z sobą. Tak wiem, to trudne i często tego unikamy. Ale może czas sprawdzić, co by było, gdybyśmy się odważyli
Dzień dobry, dobrzy Ludzie :)

Napisz komentarz