sterowniki-5.jpg

Instalowanie sterowników. Czy da się wgrać sobie szczęście?

  30-06-2026 przez Iza Janaczek

Kto choć raz podłączał do komputera nowe urządzenie, ten zna ten moment. Wpinamy drukarkę, dysk zewnętrzny albo inną nowinkę technologiczną kupioną w przypływie entuzjazmu, a system przez chwilę w ogóle nie wie, co z tym fantem zrobić.

Czasem rozpozna sprzęt sam, czasem każe szukać sterownika w internecie, a czasem na ekranie pojawia się tylko lakoniczne „nieznane urządzenie”. I wtedy zaczyna się żmudne ściąganie odpowiedniego oprogramowania, instalowanie, restartowanie, sprawdzanie, czy w końcu wszystko działa tak, jak powinno.

sterowniki-1.jpg


I myślę sobie, że to kolejna całkiem niezła metafora tego, co dzieje się z nami, kiedy w życiu pojawia się nowa rola. Rodzica, partnera, opiekuna, czy - człowieka szczęśliwego. Tak, to też jest rola, jedna z najważniejszych, jakie dostajemy w teatrze życia, a do której często brakuje nam cierpliwości na próbach, więc na nie przychodzimy.

Tymczasem "próby" to słowo klucz. Przecież nikt nie rodzi się gotowym rodzicem. Nikt nie przychodzi na świat z fabrycznie zainstalowanym pakietem umiejętności partnerskich. Nikt nie dostaje przy urodzeniu kompletu sterowników do bycia czyimś opiekunem, kiedy choroba czy wypadek nagle to od nas wymaga. I co naturalne i logiczne – nikt nie rodzi się też z gotową instrukcją, jak być szczęśliwym. Tego też się uczymy, często metodą prób, błędów i - niejednego twardego restartu.

sterowniki-2.jpg


Nowa rola życiowa działa trochę jak nowe urządzenie podłączone do systemu, który dotąd radził sobie zupełnie inaczej.

Nasz ludzki wewnętrzny komputer nie ma w sobie gotowego oprogramowania na wszystkie możliwe życiowe zdarzenia i wypadki. Musi się go dopiero nauczyć. Czasem idzie to gładko, bo znajdujemy w sobie samych zasoby, wzorce, coś, co już kiedyś działało i da się to przenieść na nową sytuację. A czasem nie idzie gładko wcale. Ba, idzie jak po grudzie. Wszystko się zawiesza, coś nie współpracuje, pojawiają się komunikaty błędów, których nie do końca rozumiemy, a system, czyli my, z uporem godnym złotego medalu próbuje funkcjonować na jakimś prowizorycznym, ogólnym sterowniku, byle jakoś działać.

sterowniki-3.jpg


Rodzicielstwo, partnerstwo i bycie czyimś opiekunem łączy jedno - wszystkie zaczynają się tak samo, czyli od zera, bez instrukcji, bez gotowego sterownika, z samą tylko gotowością, by się uczyć po drodze. Rodzic uczy się być rodzicem dopiero wtedy, gdy nim zostaje, najczęściej w środku nieprzespanej nocy. Partner uczy się być partnerem dopiero wtedy, gdy sytuacja wymaga prawdziwego bycia obok gdy jest źle a nie gdy jest wspaniale. Opiekun uczy się być opiekunem najczęściej najgorszym możliwym sposobem - rzucony w sytuację, na którą nikt go nie przygotował, z dnia na dzień, bez okresu próbnego.

sterowniki-4.jpg


Tymczasem rola szczęśliwego, spełnionego człowieka to zupełnie inna sprawa. O ile pozostałe trzy życiowe funkcje w jakiś sposób są nam narzucane przez okoliczności, o tyle ta jedna, paradoksalnie, wymaga najwięcej świadomej pracy, a najmniej zewnętrznego przymusu. Bo przecież, nikt nas nie zmusza, żeby nauczyć się życiowego balansu i harmonii. Można przecież całe życie przeżyć na sterowniku ogólnym, czyli na automatycznym przetrwaniu z dnia na dzień, i jakoś to będzie działać. Pytanie tylko, czy o to nam w tym wszystkim chodziło.

Bo szczęście, wbrew temu, co się utarło, nie jest stanem, który po prostu się zdarza albo nie. To coś, co wybieramy - a właściwie, bardziej pasowałoby tu inne sformułowanie: coś, czego świadomie albo mniej świadomie nie wybieramy, bo zgoda na życie inne niż to w schemacie wymaga pracy i czasu, a na to zwyczajnie często nie mamy przestrzeni.

Życie byłoby prostsze gdybyśmy umiejętność dbania o własny (a nie cudzy) dobrostan mieli wgraną w ustawienia startowe. Niestety, nikt nie rodzi się z gotowym sterownikiem do szczęścia i harmonii. O.K. niektórzy dostają może odrobinę lepszy punkt startowy, ale i tak każdy musi swój własny w końcu doinstalować. Pytanie, dlaczego robimy to tak rzadko - skoro to jedyny sterownik w tym całym zestawie ludzkich niezbędników, który instalujemy wyłącznie dla siebie.

Dzień dobry, dobrzy Ludzie :)

sterowniki-8.jpg

Napisz komentarz
Imie:*
Komentarz: *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Fundacja STOMAlife - administratora danych osobowych - ul. Chałubińskiego 8 00-613 Warszawa, w postaci adresu e-mail na potrzeby otrzymywania powiadomień ze strony stomalife.pl

* Pola wymagane
Napisz odpowiedź
Imie:*
Komentarz: *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Fundacja STOMAlife - administratora danych osobowych - ul. Chałubińskiego 8 00-613 Warszawa, w postaci adresu e-mail na potrzeby otrzymywania powiadomień ze strony stomalife.pl

* Pola wymagane

„O rozwiązaniach i sprzęcie” - Jak wybrać to, co działaBlog Med4Me

Przejdź do bloga
Znajdź nas na
Znajdź nas na
Znajdź nas na