10 Październik 2026
12-09-2026 przez Iza Janaczek
Komputer ma tę irytującą właściwość, że potrafi zrobić coś ważnego wtedy, kiedy człowiek najmniej się tego spodziewa. Kładziemy się spać z działającym systemem, a rano włączamy urządzenie i zamiast znajomego ekranu dostajemy komunikat: „Aktualizacja została zainstalowana”. Czasem wszystko wygląda tak samo jak wcześniej. Czasem jednak przycisk jest gdzie indziej, coś działa inaczej, jakaś funkcja zniknęła, inna pojawiła się w miejscu, którego przez najbliższe trzy dni będziemy szukać. System uznał, że nadszedł właściwy moment na zmianę i zwyczajnie ją przeprowadził. Nie pytając o zgodę.

Myślę sobie, że z życiem bywa podobnie. Tylko wtedy nazywa się to złośliwością losu, pechem lub nieszczęściem – w zależności od skali rozczarowania lub pogorszenia jakości życia.
Fakt, niektóre zmiany rzeczywiście planujemy. Zastanawiamy się, czy zmienić pracę, przeprowadzić się, zakończyć jakiś etap i rozpocząć nowy. Zastanawiamy się, robimy listę za i przeciw, odkładamy decyzję, wracamy do niej po tygodniu, patrząc na temat pod innym kątem. Coś planujemy, tworzymy, zmieniamy. Mamy na coś wpływ i moc sprawczą, by tę wizję wprowadzić w życie. Są jednak również takie zmiany, które pojawiają się bez pytania o zgodę. Choroba. Wypadek. Utrata pracy. Rozpad związku. Śmierć kogoś bliskiego. Diagnoza, która zmienia plany na najbliższe miesiące albo całe lata. I choć można dyskutować, czy każdej z tych rzeczy nie wykreowaliśmy sobie sami – nieintencjonalnie, ale jednak – fakt pozostaje faktem. Taka sytuacja z niechcianą aktualizacją sprawia, że wersja życia, którą znaliśmy wczoraj, przestała być dostępna.

I o ile taka nieproszona akcja w telefonie czy komputerze spowoduje chwilowe niezadowolenie czy złość, o tyle realnym życiu tworzy długotrwałe i nierzadko nieodwracalne zmiany.
Właśnie ten brak chwili, by przetrawić informację, że od teraz będzie inaczej to coś, z czym wiele osób zwyczajnie sobie nie radzi. Do ciosu, jakim jest świadomość, że coś się skończyło, dochodzi jeszcze jedna trudność - konieczność poznania nowej wersji codzienności. I to najczęściej bez czasu na oswojenie nowych realiów.
Wczoraj można było spontanicznie wyjechać, dzisiaj trzeba uwzględnić leczenie. Wczoraj praca była oczywistą częścią dnia, dzisiaj trzeba zastanowić się, czy i jak można do niej wrócić. Wczoraj ciało wykonywało określone czynności i nikt się nie zastanawiał, że to samo, w innych okolicznościach będzie wymagało więcej czasu, ostrożności i uwagi. Wczoraj można było nie martwić się codziennymi wydatkami, dziś trzeba zaplanować każde wyjście po zakupy.

I właśnie tutaj zaczyna się oswajanie nowej wersji życia. Nie da się od razu wiedzieć, jak z niej korzystać. Przez jakiś czas próbujemy działać według starej instrukcji, choć przestała pasować. Być może początkowo, na pamięć - jak w telefonie klikamy w miejsca, pod którymi kiedyś, przed aktualizacją były guziczki, którymi zmienialiśmy to, co chcieliśmy właśnie zmienić. Dopiero z czasem uczymy się, co nadal działa, czego trzeba nauczyć się na nowo, a co zostało wyłączone na dobre.
Nie każdą zmianę trzeba polubić ani koniecznie, jak radzą niektóre złote myśli z internetu - przekuć w coś dobrego.
Czasem wystarczy przestać czekać na powrót poprzedniej wersji i zacząć poznawać tę, która jest dostępna teraz. Dlaczego? Ponieważ to jedyna obowiązująca
Aż do kolejnej aktualizacji.
Dzień dobry, dobrzy Ludzie :)

a dzisiejszą galerię uzupełniają zielone kadry ryżowych tarasów z Bali, które podczas moje azjatyckiej łazęgi takze miałam wielką radość podziwiać.
Napisz komentarz