zmiany-9.jpeg

Nie można zapisać zmian. Spróbuj ponownie później

  18-10-2026 przez Iza Janaczek

My ludzie jesteśmy z reguły mega ambitni. OK, czasem w sposób totalnie nieuświadomiony, ale to faktu nie zmienia. Chcemy być szczęśliwi. Po prostu. I zdrowi. I jeszcze może trochę bogaci, choć na tyle, by nie martwić się o to, co będzie jutro, za tydzień czy rok. Planujemy, analizujemy, zmieniamy zdanie i znów analizujemy, naciskamy mentalny przycisk „Zastosuj”, czekamy na efekt i… nic. Wszystko zostaje po staremu. Jakby życie wyświetliło komunikat: „Nie można zapisać zmian. Spróbuj ponownie później”.

Jak w komputerze.
Tylko gorzej.

image.png


W komputerze przynajmniej wiadomo, co zrobić. Można sprawdzić połączenie, zamknąć program, spróbować jeszcze raz. Czasem wystarczy ponowne uruchomienie i wszystko wraca do normy. Z nami, ludźmi, nie jest tak łatwo. Nie wystarczy wyłączyć się na pięć minut, odczekać i włączyć ponownie, żeby nagle przestać się martwić, zacząć lubić poniedziałki albo nabrać odporności na ludzi, którzy wiedzą lepiej, jak powinniśmy żyć. I to jest mega frustrujące. Przecież naprawdę się staramy. Czytamy mądre książki, słuchamy podcastów, oglądamy ludzi, którzy już wiedzą, jak osiągnąć równowagę, sukces i wewnętrzny spokój.
Robimy notatki, wyciągamy wnioski, czasem nawet wdrażamy je w życie. I rzeczywiście, przez jakąś chwilę wszystko wygląda całkiem obiecująco. A potem przychodzi zwykły dzień i codzienne problemy, które nie mieszczą się w tym planie na super przyszłość. Dlaczego? Ponieważ ten plan zwyczajnie nie dał im miejsca w grafiku. To trochę tak, jak planować za miesiąc zbiór jabłek, podczas gdy dopiero co zasadziliśmy maleńką jabłonkę.

Nagle okazuje się, że wiedzieć, co byłoby dla człowieka dobre, to jedno, a rzeczywiście to właściwie zaplanować i zrobić — to zupełnie co innego.

image.png

Nasz nowy plan zakłada, że powinniśmy się mniej przejmować, podczas gdy nadal analizujemy każde nieprzyjemne zdanie usłyszane od kogoś, kto nawet nie pamięta, że je wypowiedział. Zakłada też, że będziemy mieli więcej czasu dla siebie i siebie nawzajem, ale kiedy wreszcie go mamy, przypominamy sobie o pięciu rzeczach, które jeszcze należałoby zrobić, skoro już mamy chwilę czasu.
Marzymy też o spokojniejszym życiu, bez widma niemożliwości spłaty kredytu czy eskalacji ciężkiej choroby, a kiedy wreszcie osiągamy spokój w głowie i ciele, zamiast cieszyć się i pielęgnować ten stan, zaczynamy żyć lękiem, że to wszystko i tak rąbnie.

A potem znów łapiemy się na tym, że zamiast wprowadzać zmiany według nowego planu, żyjemy z przyzwyczajenia, wciąż popełniając te same błędy, które sprawiają, że tak, jak w komputerze – tych zmian po prostu nie da się zapisać. A to oznacza, że znów trzeba uzbroić się w cierpliwość i siłę, by, a jakże! - spróbować później.

Stare przyzwyczajenia są jak skróty klawiszowe.To trochę chichot losu, bo owszem, optymalizacja przyspiesza działanie i oszczędza czas. Tylko czy zawsze w taki sposób, jakiego sobie życzymy? Śmiem przypuszczać, że niestety — nie zawsze Mimo to automatycznie i wręcz bezwiednie wciskamy te skróty, zanim zdążymy pomyśleć, czy tym razem naprawdę warto z nich skorzystać.
Jak to działa? Mechanizm z reguły jest ten sam: ktoś powie coś nieprzyjemnego i już człowiek układa w głowie odpowiedź, której nigdy nie wypowie na głos, ale wewnątrz - temat go zżera. Pojawia się jakiś problem, więc natychmiast wyobraża sobie cztery kolejne, w myśl zasady, że nieszczęścia nie dość, że się mnożą, to jeszcze chodzą parami. Trafia się mu wolne popołudnie, ale zamiast usiąść z kawą i książką, zaczyna nadrabiać wszystko, na co wcześniej brakowało czasu, no bo skoro już się znalazł, grzech nie wykorzystać okazji. W ten sprytny sposób nawet nie zauważamy, kiedy nowy plan przegrywa ze starym sposobem działania.

image.png


Można by powiedzieć, że nam, ludziom brakuje nam konsekwencji. Tylko że takie uogólnienie jest mocno krzywdzące, bo jak każde uogólnienie nie bierze pod uwagę dynamiki codzienności narastające im dalej od weekednu. Łatwo być konsekwentnym w poniedziałek rano, kiedy jesteśmy wyspani, w miare wypoczęci, a w telefonie nie czeka siedem wiadomości zaczynających się mniej więcej od słów „mamy problem”. Trudniej w środę wieczorem, po kiepskim dniu, kiedy ze wszystkich ambitnych postanowień zostaje nam już tylko ochota, żeby nikt niczego od nas nie chciał, ze już o piątku nie wspomnę. Wtedy trudno myśleć o rozwoju osobistym. Myśli isę raczej o tym, żeby mieć święty spokój. Choćby do jutra. I zastanawiam się, czy ta cokolwiek buntownicza myśl wynikająca ze zmęczenia, nie jest pierwszym skowronkiem faktycznego rozwoju osobistego, polegającego na tym, że wreszcie człowiek pomyślał o sobie bez tego całego „muszę, powinnam, dam radę, które sam sobie funduje…

A to legendarne  "jutro nowej mocy"? Dlaczego utarło się, że jutro będzie lepiej? Skąd to przeświadczenie, skoro - zasadniczo, nie ma gruntu pod taką tezę? Na jakiej podstawie ma się tak stać, skoro nie zostały wprowadzone żadne zmiany, a człowiek bazuje na pamięci mięśniowej rutynowo mocujące lepiej jego życie w tych samych od lat koleinach? 

image.png


Czy da się całkiem wyeliminować ten rozdźwięk między tym, jak chcemy żyć, a tym, jak rzeczywiście żyjemy?

Nie mam zielonego pojęcia, choć jako bezpośrednio zainteresowana bardzo bym chciała wiedzieć. Być może to jedna z tych ludzkich przypadłości, których nie da się poprawić żadną aktualizacją. Zresztą, istnieje spore prawdopodobieństwo, że gdybyśmy zawsze postępowali zgodnie z planem, pewnie i tak znaleźlibyśmy sobie coś, czym warto się zamartwiać.

Dzień dobry, dobrzy Ludzie. Odpuśćcie sobie choć dziś. Kto wie, może w chwili, kiedy przestaniemy tak usilnie próbować naprawiać i zmieniać wszystko naraz i skupimy się na małych krokach, życie pozwoli nam wreszcie kliknąć „zapisz zmiany”.

W sumie... To co nam szkodzi spróbować?

58EFECAC-F2B9-4559-800D-53CE98DB0998_1_201_a.jpeg

 

 

Napisz komentarz
Imie:*
Komentarz: *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Fundacja STOMAlife - administratora danych osobowych - ul. Chałubińskiego 8 00-613 Warszawa, w postaci adresu e-mail na potrzeby otrzymywania powiadomień ze strony stomalife.pl

* Pola wymagane
Napisz odpowiedź
Imie:*
Komentarz: *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Fundacja STOMAlife - administratora danych osobowych - ul. Chałubińskiego 8 00-613 Warszawa, w postaci adresu e-mail na potrzeby otrzymywania powiadomień ze strony stomalife.pl

* Pola wymagane

„O rozwiązaniach i sprzęcie” - Jak wybrać to, co działaBlog Med4Me

Przejdź do bloga
Znajdź nas na
Znajdź nas na
Znajdź nas na