09 Styczeń 2026
31-12-2025 przez Iza Janaczek
Dziś, w przededniu wielkiego skoku w nowe, wolę sobie życzyć, niż siebie podsumowywać. Dlaczego? Bo plany i zamierzenia bardziej budują niż autobiczowanie za to, czego się nie udało zrobić, doświadczyć, przeżyć czy zorganizować.
Rozliczenia mają sens tylko wtedy, gdy prowadzą do wniosków. W innym przypadku stają się jałowym kręceniem się wokół tego, co było – a tego przecież zmienić już się nie da. Wnioski z kolei prowadzą do zmian a te - do planów.
Wniosek: wolę plany niż rozliczenia.

Czego więc sobie życzę? Tego samego, czego życzę innym.
W myśl zasady, że otoczenie ma znaczenie, a to kim i czym się otaczamy (ludzie, sprawy, tempo życia, codzienne decyzje) – realnie wpływa na nasz dobrostan. I mówiąc precyzyjnie: albo go buduje, albo systematycznie rujnuje. Życzę więc sobie i innym, innym i sobie, tego, co sprawia, że jesteśmy lepsi.
Dla siebie samych i dla siebie nawzajem.

Życzę więc Innym i sobie:
- więcej „mogę” niż „muszę” – i świadomości, że te dwa słowa nie są sobie tożsame. Jedno daje poczucie sprawczości i wyboru, drugie często jest tylko cudzym oczekiwaniem, które nosimy jak własne.
- więcej spontaniczności w korzystaniu z życia niż w realizowaniu kalendarza zamurowanego od niedzieli do niedzieli. I mniej poczucia winy z powodu potrzeby odpoczynku – bo zmęczenie nie jest defektem charakteru.
- odwagi w korzystaniu z przywileju odmowy. Wciąż zaskakująco niewielu ludzi łączy krótkie, stanowcze „nie” z długofalową troską o własny dobrostan. A umiejętność stawiania granic ma wielkie znaczenie.
- więcej marzeń – bo marzenia są szkicami planów. A od planu do realizacji bywa bliżej, niż się wydaje, jeśli przestaniemy je odkładać na „kiedyś”. "Kiedyś" to inna galaktyka, od ktorej dzielą nas lata świetlne. Zostańmy w naszej, tu wciąż wiele jest do przeżycia naprawdę.
- więcej teraz niż później – bo „teraz” szybko przemija i nie ma szansy by je przeżyć „później”. "Później" jest jak: "kiedyś", tylko później liczy się już nie w galaktykach, ale w czarnych dziurach.
- więcej „zdecydowanie chcę” niż „chyba powinnam jednak” – bo „chcę” jest w całości „moje”, podczas gdy „powinnam” to czesto budulec cudzych marzeń.

Dobrostan nie bierze się znikąd. To suma małych prac nad własną głową, ale i nad własnym otoczeniem. Niech nowy rok będzie pracowity w prace rosnące skrzydła i budujące przestrzeń. Taką do prawdziwego życia, a nie – zaledwie funkcjonowania.
Dożyliśmy do dziś. Co wcale nie stanowiło życiowego pewnika. Dożyliśmy – i to jest dobra wiadomość. Fakt, że wciąż jesteśmy, to preludium do przemyśleń o tym, jak "być" jeszcze lepiej.
A można. Naprawdę.

Żyjmy życiem w którym dzień wygląda i pachnie...
Zimą śniegiem i choinką.
Wiosną kwiatem mirabelki lub bzu.
Latem polnymi ziołami i lasem po deszczu.
A jesienią grzybami i herbatą z goździkami.
Nie odkładajmy „na później”:
wspólnego śmiechu,
„kocham cię” - w poniedziałkowe ciepłe popołudnie i sobotni dżdżysty poranek,
wieczoru z książką,
badań,
snu
i życia.
Rok 2025 już przebrzmiał i nie da się w nim nic „dowyglądać”. Skoro to wiemy – pozostaje pytanie, co zrobimy z tym, który nadszedł?
Przeczekamy, czy przeżyjemy?
Dzień dobry, dobrzy Ludzie :) I niech się nam dzieje – każdemu według potrzeb i marzeń.

dzisiejsza galeria to szukanie "teraz" we wszystkich porach roku. Muszę dodać - wielce udane i zakończone sukcesem :)
Napisz komentarz