nic-mi-sie-nie-chce-okok.jpg

Nic mi się nie chce

  04-10-2025 przez Iza Janaczek

Konia z rzędem, gdy ktoś choć raz, ten jeden jedyny raz tak nie pomyślał. Może nie dziś, ale w zeszłym tygodniu, może miesiącu, albo przed świątecznym sprzątaniem. "Nic mi się nie chce" to efekt wpływu pewnych czynników. Ich mnogości, albo jej braku. I nie, wcale nie chodzi znów o jesień. Bynajmniej. Nie zwalajmy wszystkiego na tę już i tak mocno obładowaną poczuciem winy porę roku.
Sypać się chce – bo jesień.
Nie chce się – bo jesień.
Zimno – bo jesień.
Katar – bo jesień…

Tymczasem, nie chcieć może się tak po prostu. Z dnia na dzień. Tak o, zupełnie bez okazji.

nic-mi-sie-nie-chce-3.jpg

Im jestem starsza, tym mniej więcej we mnie spokoju, zimnej krwi i odpowiedzialności ;)

Więc jak mi się nie chce, nie rozdzieram szat i nie miotam się w poczuciu winy.

Skoro mi się nie chce, to znak, że trzeba na chwilę usiąść, zmienić scenerię w głowie i poczekać, co z tej zmiany wyniknie. O jaką scenerię chodzi? Zawsze o tę, która oznacza odrobinę spokoju i odpoczynku. Od bodźców, od pędu, od natłoku spraw. W sumie po to wymyślono kiedyś weekend, choć dziś już mało kto o tym pamięta. Wykradamy więc z napiętego grafiku kwadranse i chwilki, na szybki reset licząc, że to wystarczy i znów się zachce.

Czy to działa? Cóż, na każdego inaczej. Jak drzemka. Ktoś po 15-minutowej pauzie złapie moc, ktoś inny – będzie się snuł jak zombie do końca dnia, póki nie położy się wieczorem do łóżka.

Ja sama nie potrzebuję konkretnej pory roku, by mi przeszła ochota na cokolwiek. Choć bezsprzecznie jesień, zwłaszcza ta jej część z ofertą w kolorze mopa, zdecydowanie nie pomaga w trzymaniu się w pełnej gotowości. Ale generalnie rzecz biorąc, bywa, że mi się nie chce wytężać uwagi, skupić się na działaniu, pójść do sklepu, ugotować obiad czy nawet zaplanować najbliższe wakacje. To ludzkie. I normalne. I nie ma co dodawać do tego stanu rzeczy jakichś mądrze brzmiących filozofii i powodów.

nic-mi-sie-nie-chce-4.jpg

„Nic mi się nie chce” dla wielu brzmi jak kapitulacja. Niepotrzebnie. Myślę sobie, że to nie jest żadne tam składanie broni. Tak naprawdę to jedna z najbardziej szczerych rzeczy, jakie można sobie samemu powiedzieć. Bo przecież nie zawsze trzeba chcieć. Nie zawsze trzeba błyszczeć elokwencją i energią, nadążać i udowadniać. Czasem po prostu wystarczy przetrwać dzień i dać sobie spokój z resztą. A gdy tylko pojawi się przestrzeń – zmienić scenerię w głowie. Doraźnie i na już kubek z kawą, ale bez telefonu w drugiej ręce, zrobi robotę. Podobnie jak ulubiony utwór w słuchawkach i chwila siedzenia i patrzenia, jak za oknem toczy się życie.

Tylko że my, współcześni ludzie, chyba nie do końca umiemy w to „nic”. Nie umiemy się zatrzymać, nie umiemy odpuścić. Obserwuję więc z rosnącym przerażeniem, jak bez słowa protestu oddajemy kolejne bastiony spokoju.
Wypoczynek traktujemy jak zadanie, które trzeba wykonać dobrze. Relaks? Najlepiej produktywny. Cisza? Niezręczna. Wolna chwila? Do natychmiastowego wypełnienia.

nic-mi-sie-nie-chce-2.jpg

Nic mi się nie chce to kuźnia kreatywności. Daje przestrzeń do kolejnego rozdania, nabrania sił i ruszenia z nową energią. Dlaczego więc tak z tym uczuciem walczymy?
To tak, jakby tłumić ziewanie, znamionujące, że się człowiek nudzi podczas przydługiego spotkania albo chce mu się spać. Czy stłumienie odruchu ziewania sprawi, że sen zniknie, a rozmówca zacznie mówić ciekawiej? No właśnie… ;) 

Nie ma w tym nic złego, że nie chce ci się chcieć. Serio. Nie zawsze trzeba być w formie. Nie zawsze trzeba mieć plan. Można czasem po prostu leżeć, pić herbatę i patrzeć, jak życie płynie bez naszego udziału. Bo ono i tak płynie. I wcale nie potrzebuje, byśmy codziennie popychali je do przodu. Jutro też będzie dzień. I pojutrze. I fajnie byśmy weszli w niego z nową energią. Więc jak się wam tak bardzo nie chce, że wręcz brak sił na opisanie skali tego zjawiska (swoją drogą, może rzeczywiście to przez tę jesień…?) – odpuście i zbierzcie siły na jutro. To też plan. I to całkiem dobry.

Dzień dobry, dobrzy Ludzie :)

nic-mi-sie-nie-chce-5.jpg

Napisz komentarz
Imie:*
Komentarz: *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Fundacja STOMAlife - administratora danych osobowych - ul. Chałubińskiego 8 00-613 Warszawa, w postaci adresu e-mail na potrzeby otrzymywania powiadomień ze strony stomalife.pl

* Pola wymagane
Napisz odpowiedź
Imie:*
Komentarz: *

Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Fundacja STOMAlife - administratora danych osobowych - ul. Chałubińskiego 8 00-613 Warszawa, w postaci adresu e-mail na potrzeby otrzymywania powiadomień ze strony stomalife.pl

* Pola wymagane

„O rozwiązaniach i sprzęcie” - Jak wybrać to, co działaBlog Med4Me

Przejdź do bloga
Znajdź nas na
Znajdź nas na
Znajdź nas na