09 Styczeń 2026
10-10-2025 przez Iza Janaczek
Nie wiem, kiedy dokładnie zaczęliśmy się wstydzić zmęczenia...
Może wtedy, gdy przestaliśmy pytać samych siebie „jak się czuję?” i zamiast tego zaczęliśmy pytać „ile jeszcze dam radę?”.
Mam nieodparte wrażenie, że zmęczenie stało się czymś, co trzeba ukryć — tak, jakby świadczyło o słabości. A przecież ono też jest uczuciem.
Takim samym jak radość, spokój czy złość. Tyle że mniej wygodnym, mniej fotogenicznym, niepasującym do porannej motywacji i popołudniowego uśmiechu z reklam/
.

Sęk w tym, że chyba totalnie mylimy komunikaty. O.K. Może nie tyle mylimy co interpretujemy je niewłaściwie, dodając im zbyt wiele krytycznych cech, zupełnie niepotrzebnie negatywizując ich neutralne przecież znaczenia. O co chodzi? Jak zwykle – o słowa.
Zmęczenie często szepcze z tyłu głowy:
„Masz dość. Potrzebujesz pauzy.
Zatrzymaj się. Powinnaś. To nie wstyd. To rozsądek”.
Tymczasem my nierzadko te zupełnie pozbawione krytyki komunikaty odczytujemy pejoratywnie. Czyli:
„Nie dajesz rady. Poddaj się.
Odpuść. To nie dla ciebie. Jesteś do niczego”.
W przypadku zmęczenia chodzi o instynktowne okazanie sobie troski, bez zbędnego bohaterstwa. To zwykłe „zwolnij, bo za chwilę nie będziesz czuć niczego”.
I niestety coraz częściej jest tak, że w świecie, w którym każdy ma być „ogarnięty”, „aktywny” i „pozytywny”, przyznanie się do zmęczenia brzmi jak przyznanie do porażki. A to przecież nie tak...nieprawda. Zmęczenie to nie wina, ani porażka.
Zmęczenie to tylko i aż zmęczenie. Po prostu...

Dlatego pomyślałam, że warto o nim wspomnieć w kilku zdaniach. Bez okazji, albo – żeby było już naprawdę uroczyście - z okazji jesieni, pory, gdy zmęczenie odczuwamy w sposób bardziej intensywny. Z tego tytułu mały apel. Do wszystkich i do mnie samej. Tak tak, nikt nie jest idealny – jesień działa i na mnie.
Nie dorabiajmy zmęczeniu jakiejś odrealnionej filozofii pędu i samowystarczalności na wieki wieków.
Zmęczenie nie jest odpadnięciem z gry zwanej życiem. To tylko naturalna reakcja organizmu, emocji i głowy, które próbują za nami nadążyć. To sygnał, że dajemy z siebie dużo — może nawet za dużo.
I myślę sobie, że przestaniemy czuć się winnymi zmęczenia, gdy pozwolimy sobie na to, żeby się zmęczyć jawnie i „oficjalnie”. Bez zażenowania i bez stwarzania pozorów mających zatuszować tę anomalię.

Zmęczenie nie jest problemem, dopóki nie próbujemy go zagłuszyć.
Dopóki nie przykrywamy go kolejnym zadaniem, serialem, spotkaniem, żeby tylko nie usiąść w poczuciu nicnierobienia, które w dzisiejszych czasach urosło do rangi czegoś absolutnie zakazanego. Dlatego w wolnej chwili, odpoczywając, słuchamy podcastów, czytamy literaturę fachową, segregujemy tematy do pracy.
Wiadomość z ostatniej chwili. Bycie ciągle produktywnym, zajętym i w produktywnym ruchu (fizycznie lub mentalnie) to nie jest odpoczynek. To ciągła potrzeba udowadniania sobie ciągłej i nieustającej sprawczości i produktywności.

Nie jesteśmy bateriami, które się wymienia. Jesteśmy ludźmi. Z ciałem, emocjami, potrzebami. A także z dniami, w których nie mamy siły wstać. I warto to zrozumieć. Bo wtedy łatwiej zaakceptować swoją zniszczalność.
Dlatego, czasem najlepsze, co możemy dla siebie zrobić, to odpuścić.
Przestać udawać, że wszystko musi być zrobione „na już”. I serio, jestem pewna, że świat nie zawali się, tylko dlatego, że przez jeden wieczór nie będziemy produktywni.

Zmęczenie jest częścią życia. To sygnał, że czas coś zrobić inaczej, a nie oznaka słabości i nieprzydatności.
I to jest fakt, który tak wielu nam trudno zaakceptować. Szkoda, bo to dobre, ludzkie i bardzo pomocne uczucie. Tylko pomyślcie, co by było, gdybyśmy nie znali zmęczenia. Dzięki niemu mamy szansę dostrzec, jak wiele nam umyka. To dar, nie przekleństwo i kara za grzechy.
Ja w ogóle uważam, że zmęczenie to wielce niedoceniane uczucie. Traktujemy je prawie jak wstydliwą chorobę, udając, że nas akurat nie dotyczy. A przecież ono jest znakiem, że coś przeżywamy, czegoś doświadczamy i inwestujemy energię w ludzi, sprawy, emocje. Przyznajcie, że jak spojrzeć z tej strony, to temat nie wygląda już tak beznadziejnie, prawda?
Dzień dobry, dobrzy Ludzie :)

wszystkie zdjęcia: pexels
Napisz komentarz