09 Styczeń 2026
13-08-2025 przez Iza Janaczek
Druga połowa sierpnia to ten moment, gdy bociany zbierają się na sejmikach i obradują przed odlotem w ciepłe kraje. To też już czas, gdy podczas wieczornego siedzenia na tarasie ubieramy sweterek, bo w samym topie jednak zbyt chłodno. Niepostrzeżenie lato weszło w fazę sycącej dojrzałości. Leśne łąki pachną ziołami i trawami, liście powolutku tracą intensywność, i tylko polne koniki, jakby niepomne zbliżającej się nieuchronnie zmiany, grają z pełną werwą, zagłuszając pierwsze myśli o jesieni.

Lato nie trwa długo. W sumie to żadna nowość, ale powtarzający się cyklicznie fakt, niemniej – co roku boli tak samo, że na tak długo trzeba się z nim pożegnać. Zwłaszcza że de facto nie było się nawet kiedy nim nacieszyć. Wciąż odkładany czas na relaks w ogrodzie, na balkonie czy spacer po lesie wszedł w fazę: chyba nie zdążę, w przyszłym roku sobie to odbiję. Bo to w sumie bardzo nie fair. Prawda? Ledwie zdążymy przyzwyczaić się do tego, że słońce wstaje wcześnie, a wieczory pachną rozgrzaną ziemią i lipą, już zaczynamy widzieć pierwsze żółte liście na drzewach. I choć kalendarz będzie upierał się, że mamy jeszcze czas, my dobrze wiemy, jak to działa – mrugniemy kilka razy, parę razy zostaniemy dłużej w pracy albo przyniesiemy ją do domu i już. Bum! Będzie wrzesień.

Dlatego pytanie, które co jakiś czas pojawia się w mojej głowie z różnych powodów i w różnym kontekście nie jest znów wcale filozoficzne.
„Jak nie zmarnować tego lata?” to nie sentencja z internetu, lecz pytanie bardzo praktyczne. Bo tu nie chodzi o wielkie podróże ani spektakularne plany. Chodzi o to, żeby naprawdę poczuć różnicę w przeżywaniu życia. Podzielić je na działy, rozdziały, dni i pory roku. I nie, zmiana garderoby na tę przewiewną wcale nie załatwia sprawy.

Lato to gość na chwilę, szkoda zużywać czas, na jaki przychodzi na dopieszczanie magicznego słówka: „potem”. Nie „zużywajmy” lata w pośpiechu. Nie spędzajmy go w niedoczasie, pędząc by na nie zapracować.
Zmarnować lato to wcale nie znaczy nie pojechać na bardzo wow wakacje i obwieścić to światu na wszystkich możliwych social mediach, najlepiej w trybie na bieżąco... zmarnować lato, to znaczy przestać zauważać, że istnieje, pomimo bytności na tych wow wakacjach.

Lato nie potrzebuje wielkich dalekosiężnych planów, podróży na koniec świata albo paragonów grozy wrzucanych co roku do sieci, żeby udokumentować, że nas stać na urlop nad Bałtykiem. Lato potrzebuje naszej obecności. Choć, bardziej prawdziwie brzmi to w formie odwrotnej. Chociaż nie, to nie tak. Tak naprawdę, to lato nie potrzebuje nas – to my potrzebujemy lata. Choć o tym, jak bardzo, przekonujemy się gdy nie ma szans go przeżyć ani na nowo, ani – znów.

Może warto odłożyć na bok to, co dziś wydaje się mega pilne, ale w gruncie rzeczy może zaczekać. Jako, że jak pisała nasza Noblistka, żaden dzień się nie powtórzy, nie czekajmy aż znikną wszystkie. Lato się kończy, kończy się kolejny dzień. Był słoneczny, ciepły i tętnił dojrzałym pięknem. Jutro będzie o chwilę krótszy, pojutrze o kolejne sekundy… Co z tego lata zapamiętamy? Jaki górski szlak, jaki smak, zapach i rozmowę? Czy zapamiętamy cokolwiek, do czego warto będzie wracać, czekając na kolejne ciepłe dni?
Nie zmarnować lata – to znaczy pozwolić mu rozgościć się w pamięci i wspomnieniach. Jeszcze chwilę będzie, choć z każdym dniem – mniej. Bociany przegapiliśmy, ale wciąż jest wiele powodów, by się tym (wciąż) letnim czasem słusznie zachwycać. Warto zacząć dziś, wszak, żaden dzień się nie powtórzy, więc na co czekać?…
Dzień dobry, dobrzy Ludzie

Napisz komentarz